Miasto z morza
W roku, w którym Gdynia obchodzi stulecie swego istnienia, miasto otrzymało najwyższe międzynarodowe wyróżnienie – jego modernistyczne śródmieście zostało wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Decyzja zapadła na podstawie dokumentu Gdynia. Early Modernist City Centre. Nomination Dossier. O długiej drodze prowadzącej do sukcesu, fenomenie gdyńskiego modernizmu oraz znaczeniu wpisu dla przyszłości miasta opowiadają autorzy dokumentacji: prof. Maria Jolanta Sołtysik, dr hab. inż. arch. Robert Hirsch oraz dr inż. arch. Marek Stępa, związani z Wydziałem Architektury Politechniki Gdańskiej.

Szymon Kurek: Gdynia funkcjonuje w zbiorowej świadomości Polaków jako miasto w pewnym sensie mityczne, bo ucieleśniające ambicje odrodzonego państwa. Wpis na Listę światowego dziedzictwa UNESCO to w jego historii znaczący przełom. Skąd pomysł, żeby postarać się o tak szczególne wyróżnienie gdyńskiego śródmieścia?
Marek Stępa: Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę cofnąć się na chwilę o całe ćwierćwiecze. Pełniłem wówczas funkcję wiceprezydenta Gdyni. Będąc pod wrażeniem książki prof. Sołtysik o gdyńskiej międzywojennej urbanistyce i architekturze, zacząłem wyrzucać sobie, że zajmując się miejskimi inwestycjami, planowaniem przestrzennym i paroma innymi obszarami, tak niewiele do tej pory zrobiłem, by chronić to cenne dobro. Przekonałem prezydenta, że potrzebny jest nam miejski konserwator, który fachowo zajmie się tą problematyką. W związku z tym, że prof. Sołtysik była pochłonięta kończeniem swojej drugiej, równie znakomitej książki, szukałem kogoś innego. Poznałem wtedy Roberta Hirscha – młodego naukowca gotowego podjąć się tego zadania. Rozpoczęliśmy intensywną współpracę. Pierwszym celem było dokonanie wpisu śródmieścia do rejestru zabytków, gdyż jak do tej pory modernizm w Gdyni był chroniony przez zaledwie kilka indywidualnych wpisów poszczególnych budynków. Należało przełamać opory ze strony tych, którzy obawiali się utrudnień w bieżącym zarządzaniu miastem. Na szczęście obaw tych nie podzielał prezydent i podpisał wniosek.
Wpis został dokonany w 2007 roku. W tym samym roku odbyła się też pierwsza edycja międzynarodowej konferencji naukowej „Modernizm w Europie, modernizm w Gdyni”, której celem była z jednej strony szeroka promocja naszego śródmieścia, z drugiej zaś – intensyfikacja badań nad architekturą modernistyczną w ogólności, a także – stworzenie forum wymiany doświadczeń konserwatorów praktyków mających do czynienia z zabytkami modernizmu. Goście z wszystkich ośrodków naukowych naszego kraju i wielu renomowanych ośrodków zagranicznych przekonywali nas o unikatowej wartości tego, co powstało w naszym mieście w krótkim okresie niepełnego międzywojnia i, co więcej, wspominali o tym w swoich publikacjach oraz wykładach wygłaszanych w różnych miejscach na świecie. Gdynia powoli stawała się dla historyków architektury i konserwatorów rozpoznawalna. Do starań owpis na Listę światowego dziedzictwa UNESCO usilnie zachęcałanas prof. Magdalena Gawin, ówczesna generalna konserwator zabytków.To wszystko zaowocowało ostateczniedecyzją prezydenta Wojciecha Szczurka o przygotowanie wniosku o wpisna Listę światowego dziedzictwa.
S.K.: W dossier, które przedłożyli Państwo komitetowi UNESCO, szczególnie mocno wybrzmiewa teza, że Gdynia połączyła tradycyjny model miasta – ulice, pierzeje i place – z nowoczesnym kwartałem i nowym typem domu mieszkalnego, pozbawionego oficyn.
Maria Jolanta Sołtysik: CentrumGdyni jest zespołem wybitnym pod wieloma względami. Po pierwsze – stanowi unikalny w skali światowej przykład śródmieścia zbudowanego od podstaw w latach 1926–1939. Po drugie – ilustruje przemiany, jakie okres ten wniósł do urbanistyki i architektury. Autorzy pierwszych planów miasta: Roman Feliński i Adam Kuncewicz w sposób nowatorski połączyli tradycyjny układ ulicowo-placowy z nowoczesnymi postulatami uzdrowienia zabudowy mieszkaniowej. Oparli bowiem rozplanowanie śródmieścia Gdyni na nowego typu kwartale urbanistycznym, z zielonym dziedzińcem we wnętrzu, oraz na tworzących ten kwartał nowoczesnych domach miejskich – kamienicach bezoficynowych. Nie rezygnując więc z charakterystycznej dla miast europejskich zwartej zabudowy pierzejowej, oferującej
w parterach szeroki wachlarz usług, tak niezbędnych dla centrum miasta, zaproponowali rozwiązanie w pełni uwzględniające modernistyczne postulaty higieny, właściwego nasłonecznienia mieszkań oraz dostępu do zieleni. Trzeba tu zaznaczyć, że przyjęte przez gdyńskich urbanistów rozwiązanie było w latach 20. i na początku lat 30. XX wieku bezprecedensowe i niespotykane w szerokiej praktyce urbanistycznej. W starych europejskich śródmieściach kontynuowano bowiem jeszcze dawny, XIX-wieczny układ kwartałowy, gęstozabudowany wewnątrz wysokimi oficynami skupionymi wokół małych, ciemnych podwórek-studni, których w Gdyni w ogóle przecież nie ma. Jednocześnie poza terenami śródmieść przedstawiciele ówczesnej europejskiej awangardy modernistycznej wprowadzali zupełnie nowy typ zabudowy mieszkaniowej – blok mieszkalny. W zachodniej Europie rodziła się bowiem wówczas awangardowa koncepcja zabudowy osiedlowej, wprowadzająca luźny i oderwany od linii ulicy układ domów, osadzonych swobodnie w zieleni i oferujących małe lub średniej wielkości tanie mieszkania.
Koncepcja ta oparta była na społecznej formie własności, głównie spółdzielczej. Takie zespoły mieszkaniowe były wówczas przedstawiane jako modelowe w czołowych europejskich czasopismach z tego okresu. Osiedle mieszkaniowe uchodziło w tamtym czasie za nowatorską formę zabudowy, lecz zupełnie nieodpowiadającą potrzebom nowo projektowanego śródmieścia Gdyni.
Na terenie, na którym ono powstawało, grunty były prywatne, mieszkania miały być duże, a planowany śródmiejski program funkcjonalny daleko wykraczał poza program funkcjonalny bloków mieszkaniowych. Awangardowe koncepcje osiedlowe lat 20. i początku lat 30. nie stanowiły zatem odpowiedzi na potrzeby przestrzenne nowo powstającego centrum Gdyni, a realizowane w nich postulaty wyeliminowania tradycyjnej ulicy i placu ze struktury przestrzennej nie mogły się tu sprawdzić. Dla centrum Gdyni rozwiązanie urbanistyczne musiało więc być zgoła odmienne: z jednej strony osadzone w tradycji, a z drugiej w nowoczesności – stworzone dla niej przez pierwszych projektantów. Cechy te odróżniają Gdynię zarówno od miast wcześniejszych, XIX-wiecznych, jak i od powstających w latach międzywojennych zespołów osiedlowych, jak też od zespołów miejskich z późniejszych, powojennych faz modernizmu.
S.K.: Skupmy się teraz na słynnym gdyńskim porcie. Czy można powiedzieć, że bez portu nie byłoby nie tylko Gdyni jako miasta, ale również jej charakterystycznego języka architektonicznego?
M.J.S.: Centrum Gdyni jest unikatowym przykładem śródmieścia zaprojektowanego w ścisłym powiązaniu z morzem, portem i nadmorskim krajobrazem. Symboliczna idea „morskiej bramy na świat” legła u podstaw kompozycyjnych całego założenia śródmiejskiego, jak również stała się inspiracją form architektonicznych dla wielu jego najpiękniejszych budynków, wyraźnie akcentujących morskie odniesienia. Najbardziej wymownym tego przykładem jest oryginalna, niespotykana gdzie indziej na świecie kompozycja Mola Południowego, wychodzącego 630 m w głąb morza szerokim układem Skweru Kościuszki i Alei Jana Pawła III, stanowiąca do dziś znak tożsamości przestrzennej Gdyni. Na jej zakończeniu zlokalizowano piękny zespół dawnego Domu Żeglarza, a obecnie Wydziału Nawigacyjnego Uniwersytetu Morskiego, który wraz z dawnym biurowcem ZUS, mieszczącym obecnie Urząd Miasta, przy ul. 10 Lutego oraz stojącym naprzeciw monumentalnym gmachem tzw. Bankowca są dla nas kwintesencją krajobrazu architektonicznego Gdyni. To o nich pisano w latach 30. jako o okrętach z betonu płynących po gdyńskich ulicach, eksponujących zaokrąglone narożniki, wysunięte peryskopowo wieżyczki, wstęgowe przeszklenia, a nade wszystko jasną, bielejącą w słońcu kolorystykę.
Jednak architektura centrum Gdyni to nie tylko romantyczne, nadmorskie odniesienia, lecz także czytelny w każdym miejscu, niepowtarzalny etos nowoczesności. Inżynierskie dążenie do rozwiązań najbardziej zaawansowanych i idących z duchem czasu stało się katalizatorem dokonanego w okresie międzywojennym przełomu modernistycznego, a więc radykalnego odejścia od form stylowych historyzmu do nowatorskich i wielowątkowych form modernizmu. To właśnie modernistyczne centrum Gdyni stało się znakiem rozpoznawczym wzniesionej wówczas od podstaw morskiej stolicy II Rzeczypospolitej i świadectwem spełnionych ambicji nowoczesnego państwa. Wpis na Listę światowego dziedzictwa UNESCO jest wielkim hołdem dla tego dzieła.
S.K.: W porównaniu z innymi modernistycznymi miastami,m.in. Asmarą, Tel Awiwem, Kownem, Brasílią czy Hawrem, Gdynia zajmuje bardzo specyficzne miejsce. Co jest jej najbardziej przekonującym wyróżnikiem na tle tych realizacji?
M.S.: Brasília to monumentalne dzieło jednego urbanisty i jednego architekta. Projektanci nie byli ograniczani żadnym kontekstem kulturowym ani uwarunkowaniami przyrodniczymi. Niestety, jak wiemy od mieszkańców tego miasta, niespecjalnie też ograniczali się wymogami wygody mieszkańców. Z kolei Hawr to autorska rekonstrukcja miasta, które istniało w tym miejscu, ale druga wojna światowa zmiotła je z powierzchni ziemi. To, co powstało, luźno nawiązuje do kształtu zniszczonego miasta, estetyka jest efektem wcześniejszych modernistycznych doświadczeń przetworzonych przez jednego charyzmatycznego twórcę. Natomiast Asmara i Tel Awiw powstały w zupełnie innym klimacie, w którym głównym zadaniem budynku nie jest ochrona użytkowników przed opadami, a przed silnie operującym słońcem.
Najbliższe nam historycznie, geograficznie i klimatycznie jest Kowno. Jednak tu różnica polega na funkcji miasta. Zespół tamtejszej zabudowy modernistycznej powstał w momencie, w którym należało przygotować je do roli stolicy kraju. Stąd gmachy ministerstw i innych centralnych instytucji nowego, niepodległego państwa. Do tego banki, biurowce, domy mieszkalne dygnitarzy. Gdynia to miasto, które trochę nieoczekiwanie dla zleceniodawców budowy portu wyrosło obok niego. Budowane wysiłkiem mieszkańców, którzy przybywali tu z różnych stron Polski i świata. Projektowane przez młodych architektów, którzy dyplomy zdobyli w większości już po odzyskaniu niepodległości, w trakcie studiów zarażeni ideami modernizmu. Zebrał się całkiem liczny zastęp młodych inżynierów, którzy znaleźli dla siebie pole do popisu. Różni inwestorzy, różni architekci, brak sztywnych wytycznych i jeden duch ożywiający ich wszystkich. Tak powstała Gdynia.
S.K.: UNESCO oznacza nie tylko prestiż, ale również zobowiązanie do ochrony autentyzmu i integralności miejsca. Gdzie dziś przebiega najważniejsza granica między ochroną modernistycznego dziedzictwa a naturalnym rozwojem centrum miasta?
Robert Hirsch: Pewien modelochrony oraz konserwacji dziedzictwa w śródmieściu Gdyni jest udoskonalany od 2007 r., kiedy układ urbanistyczny śródmieścia Gdyni został wpisany do rejestru zabytków. A więc są już kilkunastoletnie doświadczenia związane z harmonijnym łączeniem idei i planów z okresu międzywojennego ze współczesnymi potrzebami. W tym czasie na obszarze wpisanym do rejestru zabytków, który jest tożsamy z obszarem dobra uznanego za światowe dziedzictwo, powstało kilkanaście różnych współczesnych budynków, które w sposób spójny wpisały się w zabytkową strukturę. Nie ma więc tu jakiejś granicy, lecz raczej istnieje pewne przenikanie, którego zasady są określone np. w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego, jako wymóg dobrej kontynuacji przedwojennej architektury. W szczegółach oczywiście jest to weryfikowane w Biurze Miejskiego Konserwatora Zabytków. Można też stwierdzić, że architektura modernistyczna lat 30. XX w. znakomicie spełnia obecne potrzeby i nawiązywanie do niej przez architektów oraz inwestorów odbywa się w sposób naturalny. Oczywiście priorytet stanowi ochrona wartościowej, historycznej zabudowy, a nowe inwestycje są możliwe tylko tam, gdzie takiej zabudowy nie ma. W śródmieściu Gdyni do wybuchu drugiej wojny światowej zabudowano tylko około 50 proc. działek i nawet obecnie kilka procent z tego czeka na zainwestowanie.
Warto też wspomnieć, że w niektórych przypadkach dopuszcza się modyfikacje przedwojennych planów urbanistycznych, gdyż przez 100 lat zmieniły się pewne realia i potrzeby. Nie wszystkie przedwojenne rozwiązania były idealne czy nawet optymalne. Przykładem twórczego i udanego zmodyfikowania planów przedwojennych jest zabudowa przy Skwerze Tajnego Hufca Harcerzy, z ukształtowanym małym placem z pomnikiem i nowym przejściem w stronę morza. A w planie przedwojennym była tu ciągła pierzeja. Zmiany te zostały oczywiście poprzedzone wnikliwymi analizami. W efekcie powstała wartościowa przestrzeń publiczna. Obecnie także realizowane są projekty dużych inwestycji na Molo Południowym przy Basenie Żeglarskim oraz w sąsiedztwie, u nasady Mola. Efekty będzie można ocenić już wkrótce.
S.K.: Czy wpis na listę UNESCO może realnie pomóc właścicielom i wspólnotom w finansowaniu remontów i konserwacji, czy też będzie oznaczać przede wszystkim dodatkowe obowiązki i ograniczenia?
R.H.: Należy wyjaśnić, że zaszczytuznania modernistycznego centrum Gdyni za światowe dziedzictwo nie jest jakąś dodatkową formą ochrony w stosunku do obligatoryjnej ochrony, ustalonej zgodnie z polskim prawem. Taka ochrona na podstawie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami została wprowadzona w 2007 r. wraz z wpisaniem układu urbanistycznego śródmieścia Gdyni do rejestru zabytków.
Wpisanie na Listę światowego dziedzictwa UNESCO to przede wszystkim wielki prestiż, o który dobrowolnie ubiegały się Gdynia i państwo polskie. Uzyskując ten status, miasto i kraj przyjęły zobowiązania związane m.in. z kontynuacją ochrony i sporządzaniem raportów dla UNESCO. Nie wynikają więc z tego dodatkowe ograniczenia ani obowiązki dla właścicieli, poza już funkcjonującymi od lat. Warto podkreślić, że przy ocenie kandydatur ubiegających się o wpisanie na listę UNESCO bardzo dokładnie analizowany jest stan dotychczasowej ochrony i konserwacji. Można zatem stwierdzić, że wpisanie na tę listę jest także wyrazem docenienia dotychczasowej polityki konserwatorskiej Miasta Gdyni.
Natomiast korzyści, jakie może to wyróżnienie przynieść miastu, to już widoczny wzrost zainteresowania Gdynią np. mediów z całego świata, co wkrótce przełoży się zapewne na większą liczbę odwiedzających. A to z kolei wywoła ożywienie w poszczególnych sektorach gospodarczych, w których Gdynia wciąż ma wielki potencjał.
S.K.: Decyzja UNESCO to również Państwa osobisty sukces. Trudno o lepsze podsumowanie kariery zawodowej.
M.J.S.: Dziejami i architekturąGdyni, a także szerzej – europejskim modernizmem, zajmuję się od początku swojej pracy naukowej. One były głównym tematem moich publikacji, przedstawiających m.in. niezwykłe walory gdyńskiej architektury, przełom modernistyczny w jej formach stylowych, a także fenomen gdyńskich kamienic bezoficynowych. Jako członek zespołu autorów uczestniczyłam w ekspertyzie uzasadniającej wpis śródmieścia Gdyni do rejestru zabytków w 2007 r., a następnie wpis na listę Pomników Historii w 2015 r. Było więc dla mnie niewątpliwą satysfakcją, gdy w lipcu 2022 r. – w trakcie trwających już wówczas od trzech lat w Urzędzie Miasta Gdyni prac nad wnioskiem o wpis modernistycznego centrum na Listę światowego dziedzictwa UNESCO – zaproponowano mi napisanie głównych tez tego dossier, dotyczących wybitnej wartości uniwersalnej zespołu, wskazania jego atrybutów i uzasadnienia kryteriów wpisu. Nic zatem dziwnego, że 27 lipca 2026 r., kiedy to w Busan w Korei Południowej śródmieście Gdyni znalazło się na liście UNESCO, był jednym z najradośniejszych dni w moim życiu zawodowym.
M.S.: Ten wpis to niewątpliwy sukces i efekt pracy znacznie liczniejszego zespołu ludzi niż nasza trójka. W moim przypadku nie jest to podsumowanie kariery naukowej, którą zakończyłem jeszcze przed objęciem obowiązków wiceprezydenta Gdyni, lecz ostatni akcent w mojej dwudziestosześcioletniej pracy dla miasta. Jestem szczęśliwy, ponieważ miałem w tym swój udział.
R.H.: Cieszę się, że dzięki decyzjiwiceprezydenta Marka Stępy sprzed wielu lat o powołaniu mnie na zupełnie nowe stanowisko – miejskiego konserwatora zabytków w Gdyni – otrzymałem szansę uczestniczenia, a nawet w pewnym zakresie kształtowania działań związanych z ochroną dziedzictwa kulturowego Gdyni. Celem działań było wprowadzanie trwałej ochrony zabytków i doskonalenie systemu konserwatorskiego, na ile to jest możliwe w naszych uwarunkowaniach prawnych. Najważniejsze w tym procesie stało się też ogromne zaangażowanie mieszkańców Gdyni.
Wpisanie centrum Gdyni na listę UNESCO było właściwie pewnym dodatkowym efektem tych wieloletnich działań, bo nawet inspiracja i idea wyszły od ekspertów zagranicznych: dr. Jeremiego Hoffmanna z Tel Awiwu i prof. Edwarda Denisona z Londynu. A samo wpisanie na listę UNESCO jest wyrazem docenienia dotychczasowych dokonań mieszkańców
Gdyni.
Nie ma wątpliwości, że w działaniach związanych z ochroną dziedzictwa kulturowego doprowadzenie do wpisania dobra na Listę światowego dziedzictwa UNESCO jest wyjątkowym osiągnięciem. W przypadku centrum Gdyni okres od objęcia ochroną, czyli wpisania do rejestru zabytków w 2007 r., do uznania w 2026 r. za światowe dziedzictwo to niecałe 20 lat. I ten krótki czas od wprowadzenia podstawowej ochrony do osiągnięcia najwyższego zaszczytu to niewątpliwie ewenement.
Decyzja Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO jest docenieniem nowatorstwa ogromnego projektu, jakim była budowa Gdyni w latach międzywojennych, oraz potwierdzeniem, że kolejne pokolenia aż do teraz potrafiły docenić to dziedzictwo i w odpowiedni sposób o nie zadbać.
Fot. Tomasz Lelito / Gdyński Szlak Modernizmu
Fot. Przemysław Kozłowski / Gdyński Szlak Modernizmu
Fot. Dariusz Wojtała / Gdyński Szlak Modernizmu
Fot. Radosław Radziejewski / Gdyński Szlak Modernizmu
Fot. Maciej Moskwa / Gdyński Szlak Modernizmu
Fot. Darek Wojtała / Gdyński Szlak Modernizmu
Fot. Bartłomiej Ponikiewski / Gdyński Szlak Modernizmu









