PREFABRYKACJA DLA BEZPIECZEŃSTWA
Budownictwo ochronne stawia przed prefabrykacją szczególne wymagania techniczne – od odporności na obciążenia dynamiczne po rozwiązania styków między elementami. O technologii, skalowaniu produkcji i koncepcji dual-use mówi Bartosz Nowicki, dyrektor operacyjny w POZBRUK.
BARTOSZ NOWICKI
Dyrektor operacyjny POZBRUK
Szymon Kurek: Budownictwo obronne stawia przed prefabrykacją szczególne wymagania w zakresie odporności konstrukcji. Jakie rozwiązania prefabrykowane znajdują zastosowanie w tego rodzaju inwestycjach?
Bartosz Nowicki: Przy budownictwie ochronnym nie możemy mówić o „zwyczajnej prefabrykacji” — tu w grę wchodzą wymagania, których w budownictwie kubaturowym po prostu nie ma. Konstrukcja musi przenieść obciążenia wywoływane materiałami wybuchowymi, wytrzymać długotrwały ostrzał określoną amunicją. To zupełnie inna fizyka niż obciążenie statyczne: liczy się nie tylko nośność przekroju, ale zdolność konstrukcji do rozproszenia energii i kontrolowanego odkształcenia bez utraty ciągłości.
W prefabrykacji dochodzi do tego zagadnienie, które bywa trudniejsze od samego elementu — styk między modułami. Rozwiązania badamy na bieżąco wraz ze specjalistami z Politechniki Poznańskiej, z którą w pierwszej części 2026 roku podpisaliśmy porozumienie o współpracy badawczo-rozwojowej dotyczącej projektowania i analiz konstrukcji obiektów zbiorowej ochrony. Prace są zaawansowane, choć nie o wszystkim możemy dziś publicznie mówić — część metodyki badawczej podlega ograniczeniom wynikającym z ochrony informacji niejawnych.
Warto przy tym pamiętać o rozróżnieniu, które w dyskusji często się zaciera: kategorię odporności — od U-1 do S-3, zgodnie z rozporządzeniem MSWiA z listopada 2025 roku — nadaje się konkretnej budowli na podstawie projektu całości, a nie pojedynczemu prefabrykatowi. Producent odpowiada za element o potwierdzonych, powtarzalnych właściwościach. I tu prefabrykacja ma przewagę strukturalną nad wykonaniem monolitycznym: element powstaje w hali, w kontrolowanych warunkach, a każda partia przechodzi kontrolę w naszym wewnętrznym laboratorium. Na placu budowy, zimą, takiej powtarzalności zagwarantować się nie da — a w budowli ochronnej powtarzalność to nie kwestia jakości handlowej, tylko bezpieczeństwa ludzi.
S.K.: Rozwój budownictwa obronnego wymaga nie tylko odpowiednich technologii, lecz także zdolności do ich szybkiego wdrażania i skalowania.
B.N.: Zdecydowanie. W sytuacji kryzysowej czas będzie miał znaczenie rozstrzygające, ale prawda jest taka, że zdolności produkcyjne trzeba zbudować wcześniej — wtedy, kiedy jeszcze nikt ich pilnie nie potrzebuje. Jako POZBRUK jesteśmy do tego przygotowani dzięki innowacyjnej linii produkcyjnej do ścian prefabrykowanych w naszej fabryce w Teolinie koło Łodzi. Lokalizacja nie jest przypadkowa — pozwala obsługiwać zamówienia z całego kraju. Odpowiednie zaplecze jest ważne — a przy skokowym wzroście popytu, z jakim mamy dziś do czynienia, bywa to czynnik decydujący.
Drugim filarem skalowalności jest modułowość. Gotowe elementy zestawiamy w rozwiązania dopasowane do konkretnej inwestycji — jej funkcji, lokalizacji i wymaganej kategorii odporności. Z tego samego systemu powstaje niewielkie ukrycie przy szkole i wielokomorowy obiekt dla kilkuset osób. Montaż z prefabrykatów zamiast wielotygodniowego betonowania na miejscu skraca harmonogram, a produkcja może biec równolegle z robotami ziemnymi.
Dodam jeszcze jedną rzecz, bo uważam ją za kluczową dla całej dyskusji o schronach w Polsce. Inwestycja w budowlę ochronną budzi opór, dopóki myślimy o obiekcie, który przez większość czasu stoi pusty. Nasza konstrukcja pozwala wykorzystywać pomieszczenie na co dzień — jako garaż podziemny, magazyn, zaplecze sportowe — zachowując funkcję obronną na wypadek kryzysu. Schron może też pełnić rolę konstrukcji fundamentu. To zmienia rachunek ekonomiczny: jedna konstrukcja, dwie role, i realna korzyść dla samorządu każdego dnia, a nie tylko w scenariuszu, którego wszyscy chcielibyśmy uniknąć.
S.K.: Zagłębmy się nieco bardziej w technikalia. POZBRUK prowadzi badania nad zachowaniem elementów prefabrykowanych pod wpływem obciążeń dynamicznych, w tym oddziaływań związanych z wybuchem, a także przygotowuje rozwiązania do walidacji i certyfikacji. Jak wygląda droga od opracowania takiego elementu w biurze projektowym?
B.N.: Droga zaczyna się nie od geometrii, lecz od scenariusza oddziaływań — kategoria odporności wg rozporządzenia MSWiA z 4 listopada 2025 r. narzuca przekrój, klasę betonu, układ zbrojenia i sposób rozwiązania styków między modułami, które w konstrukcji prefabrykowanej mogą być trudniejszym zagadnieniem niż sam element. Element powstaje najpierw jako model w technologii BIM, równolegle poddawany analizom dynamicznym, a następnie weryfikowany naukowo we współpracy z Politechniką Poznańską, z którą mamy podpisane porozumienie badawczo-rozwojowe dotyczące konstrukcji obiektów zbiorowej ochrony. Potem powstaje prototyp — wykonany w zakładzie dokładnie w tej samej technologii, w jakiej ma być produkowany seryjnie — i trafia na badania laboratoryjne oraz poligonowe, obejmujące szereg zagadnień. Kluczowa jest tu pętla, a nie pojedynczy udany test: wynik badania służy do kalibracji modelu, po czym wracamy do obliczeń, korygujemy założenia i badamy ponownie. Na końcu następuje formalne dopuszczenie wyrobu do obrotu wraz z zakładową kontrolą produkcji i wdrożenie do produkcji seryjnej,.
S.K.: Mocno akcentujecie Państwo koncepcję „dual-use”. Czy prefabrykacja może być tutaj sposobem na pogodzenie dwóch, często bardzo różnych, zestawów wymagań technicznych?
B.N.: Tak, zdecydowanie. Natomiast są dwa inne wymiary dual – use, które lubimy akceptować. Po pierwsze — budowle ochronne nie muszą pozostawać niewykorzystywane przez większość czasu. Odpowiednio zaprojektowana konstrukcja może na co dzień funkcjonować jako parking podziemny, piwnica, przestrzeń magazynowa, przejście komunikacyjne czy zaplecze obiektu sportowego, zachowując możliwość wykorzystania ochronnego w sytuacji kryzysowej. Dobrym przykładem jest szatnia pod boiskiem typu Orlik, która w razie potrzeby przyjmuje zupełnie inną funkcję. To całkowicie zmienia rachunek ekonomiczny inwestycji: koszt krańcowy funkcji ochronnej dołożonej do planowanego obiektu jest nieporównywalnie niższy niż budowa osobnego schronu.
Po drugie — wymiar finansowy. Samorząd realizujący takie przedsięwzięcie może liczyć na wsparcie ze środków publicznych przewidzianych na ochronę ludności. Powołaliśmy w ramach POZBRUK zespół, który pomaga jednostkom samorządu terytorialnego przeprowadzić inwestycję: od analizy lokalizacji i warunków gruntowych, przez dobór układu i pojemności, po dokumentację. Widzimy bowiem, że gminy nie mają dziś problemu z motywacją — mają problem z tym, od czego zacząć.



