
PONAD TRZY STULECIA JAKOŚCI
W 2025 r. Grupa Saint-Gobain obchodzi 360-lecie działalności – tak imponujący dorobek jest dowodem wyjątkowej elastyczności i odporności względem stale zmieniających się wymagań rynku. Cel firmy pozostaje jednak wciąż ten sam: umacnianie pozycji lidera oraz innowatora we współczesnym budownictwie. O zobowiązaniach wobec bogatej przeszłości, znaczeniu innowacji i wyzwaniach stojących przed branżą budowlaną w Polsce rozmawiamy z Marcinem Nowarą, Dyrektorem Generalnym Saint-Gobain Construction Products oraz Saint-Gobain Solutions w Polsce.
Szymon Kurek: Saint-Gobain obchodzi 360. rocznicę powstania. To niebywała skarbnica doświadczeń. W jaki sposób czerpie Pan z tego zasobu?
Marcin Nowara: Na przestrzeni tych ponad trzech stuleci Grupa Saint-Gobain przeszła bardzo długą drogę, dowodząc, że jest stabilnym i wiarygodnym partnerem biznesowym. To wspaniałe świadectwo, które również naszemu zespołowi w Polsce zapewnia poczucie wiary w przyszłość, które opieramy na fundamentach tworzonych przez dziesiątki lat rozwoju technologii oraz know-how. Co więcej, ten jubileusz daje nam szeroką perspektywę benchmarku historycznego i geograficznego w ramach 80 krajów, w których obecnie działamy. Efektem tego jest ciągłe doskonalenie organizacji, a wszystko dla wyższej satysfakcji naszych klientów, bo to dla nich zmieniamy się na lepsze. Poprzez bogatą ofertę różnych marek handlowych, np. ISOVER, RIGIPS, WEBER, chcemy być kompleksowym dostawcą dla rynku budowlanego i odpowiadać na jego wciąż rosnące oczekiwania. Spółka Saint-Gobain Construction Products Polska, którą mam przyjemność zarządzać, korzysta zatem szeroko ze spuścizny Grupy. To dla nas powód do dumy, ale i zobowiązanie wobec przyszłości.
S.K.: Zobowiązanie wobec przyszłości, no właśnie. Co to tak naprawdę oznacza?
M.N.: Przekazujemy je w naszym celu nadrzędnym „Making the World a Better Home”. Zobowiązujemy się budować lepszy i piękniejszy świat dla nas i przyszłych pokoleń. Jako lider lekkiego i zrównoważonego budownictwa możemy wiele dokonać. Pracując od lat w Grupie Saint-Gobain, osobiście również czuję tę odpowiedzialność.
S.K.: Ma Pan za sobą 20 lat pracy nie tylko w Polsce, ale też w Europie Wschodniej czy Turcji. Jak doświadczenia zdobyte za granicą wpłynęły na Pana sposób zarządzania firmą?
M.N.: Trudno jednoznacznie ocenić, w jakim stopniu międzynarodowe doświadczenie mnie ukształtowało. Natomiast z całą pewnością to, że w ramach pracy w Grupie Saint-Gobain miałem okazję pracować w różnych spółkach, na różnych stanowiskach i w zróżnicowanych zespołach, pozwoliło mi zgromadzić rozległą wiedzą w ujęciu strategicznym oraz nauczyło elastycznego podejścia operacyjnego. Myślę, że dzięki temu potrafię szybko reagować na zmieniające się okoliczności. Lubię działać i podejmować decyzje dynamicznie, nawet jeśli niesie to za sobą ryzyko popełnienia drobnych błędów. Wychodzę z założenia, że niewielkie pomyłki są częścią procesu i lepiej szybko ruszać do przodu, niż zbyt długo się wahać. Oczywiście, jak we wszystkim, ważne jest zachowanie równowagi – szybkie decyzje pozwalają przeć do przodu, ale mogą być też źródłem dodatkowych wyzwań.
S.K.: Jak zatem brzmi Pana osobista definicja partnerstwa w biznesie? Co według Pana decyduje o tym, że współpraca jest długofalowa i efektywna?
M.N.: Moim zdaniem partnerstwo w biznesie zaczyna się od otwartości między stronami. To właśnie ona sprawia, że możemy się lepiej poznać, zrozumieć swoje potrzeby oraz budować bliskie relacje. Te są z kolei kluczem do satysfakcjonującego współdziałania i dalszego rozwoju opartego na zaufaniu. Tym bardziej że każda z grup klientów, z którymi pracujemy, ma różne oczekiwania i priorytety. Dla dystrybutorów na przykład ważne są szybkość działania, jak najmniejsze angażowanie kapitału pracującego czy wsparcie aktywności pozwalających na szybszą rotację produktów. I my to wszystko jako Saint-Gobain Construction Products zapewniamy. Posiadamy bardzo sprawnie działający Dział Obsługi Klienta, mamy efektywne kanały e-commerce, nasi doradcy tworzą miksy produktowe zapewniające stałą rotację. Wspieramy także dystrybutorów w pozyskiwaniu inwestycji.

Dla architektów ważne są z kolei poczucie spokoju i pewność, że proponowane rozwiązania są sprawdzone, kompleksowe i dobrze przemyślane, dlatego stawiamy na systemowość i spójność w całym procesie. Inwestorzy priorytetowo traktują efektywność kosztową, dostępność i trwałość rozwiązań. Finalnie, z perspektywy użytkowników końcowych, najważniejsze są bezpieczeństwo, estetyka oraz komfort termiczny i akustyczny.
Z kolei w przypadku wykonawców kluczowe są ergonomia, dostępność, bezpieczeństwo. Wszyscy powinni czuć, że współpracując z nami, osiągnęli właściwy bilans między kosztem a jakością i trwałością w ramach wybranych rozwiązań dostępnych w naszej ofercie przeznaczonych dla określonego projektu budowlanego.
S.K.: Proszę przybliżyć te najnowsze wdrożenia produktowe Saint-Gobain. Co je wyróżnia?
M.N.: W ostatnim czasie w Saint-Gobain Construction Products Polska wprowadziliśmy wiele innowacyjnych produktów, m.in. do portfolio marek ISOVER i RIGIPS. Rok 2025 jest pod tym względem przełomowy. To swoista ofensywa nowości, które nie tylko odświeżają naszą ofertę, ale przede wszystkim wzmacniają jej potencjał na przyszłość.
Obecnie wdrażamy dwa kluczowe rozwiązania, które w moim przekonaniu wyznaczają nowe standardy w swoich kategoriach. Pierwszym z nich jest GypSerra od RIGIPS – zupełnie nowy typ profilu do systemów suchej zabudowy z płyt gipsowo-kartonowych, który na tle dostępnych na rynku rozwiązań wyróżnia się zupełnie nową dla profili do suchej zabudowy powłoką organiczną niezawierającą chromu, do tego trwałością i łatwością obróbki, w tym cięcia. Drugą nowością, którą już wkrótce wypuścimy na rynek, jest Lanaé – przyszłość izolacji z wełny szklanej ISOVER. To w mojej ocenie nowe otwarcie dla marki, produkt, który odpowiada na rosnące potrzeby zrównoważonego budownictwa, zachowując przy tym to, z czego jesteśmy najbardziej dumni, czyli najwyższą jakość i wyjątkowo niski współczynnik przewodzenia ciepła. Myślę, że obydwa te rozwiązania wyróżniają nas na tle konkurencji, jednocześnie dodając wartości dla klientów w ramach naszej kompleksowej oferty.

S.K.: Proszę powiedzieć nieco więcej o tych rozwiązaniach. Zacznijmy może od profili GypSerra…
M.N.: Zanim przejdę do GypSerry, wspomnę tylko, żejuż w 2001 roku jako pierwsi wprowadziliśmy na polski rynek profile ryflowane, które dzięki specjalnej strukturze powierzchni odznaczały się lepszymi parametrami wytrzymałościowymi. Rozwiązanie to przyjęło się tak dobrze, że w krótkim czasie stało się standardem, a podobne profile zaczęli oferować także inni producenci. Teraz idziemy o krok dalej: GypSerra to nowa generacja profili wykorzystująca opatentowany przez Saint-Gobain wzór ryflowania, który przekłada się na znacznie większą sztywność i wytrzymałość na zginanie. W liczbach wygląda to następująco: odporność na uginanie ścian wzrosła o 5 proc., sufitów – o 20 proc., nośność sufitów – o 10 proc., a odporność na skręcanie – aż o 30 proc. To rozwiązanie stworzone z myślą o nowoczesnej architekturze – tam, gdzie design musi iść w parze z wytrzymałością i bezpieczeństwem. Dodatkowo, za sprawą innowacyjnej powłoki organicznej, profile GypSerra są nawet dwukrotnie odporniejsze na warunki atmosferyczne niż stal ocynkowana ze standardową powłoką pasywacyjną, w związku z czym dopuszczamy składowanie ich na zewnątrz przez okres nawet sześciu miesięcy bez ryzyka wystąpienia czerwonej korozji.
S.K.: Czym wyróżnia się drugi produkt, o którym Pan wspomniał, czyli wełna Lanaé?
M.N.: Lanaé to nasz ukłon w stronę zrównoważonegobudownictwa. Ta wełna została zaprojektowana z myślą nie tylko o dzisiejszych potrzebach, ale także o długofalowym wpływie na środowisko. Dzięki biopochodnemu spoiwu Lanaé jest łatwa w użyciu, praktycznie bezpyłowa i bezwonna, co zapewnia wykonawcom zupełnie nowy komfort pracy z materiałem. W porównaniu z poprzednią generacją wełen Lanaé przyczynia się do poprawy jakości powietrza w pomieszczeniach, co z kolei jest niezwykle ważne dla osób, które będą korzystać z budynków ocieplonych tą wełną. To taki cichy bohater, którego choć nie widać, bo ukryty jest w ścianie, to przez długie lata istotnie wpływa na poprawę naszego samopoczucia oraz komfortu akustycznego i termicznego.
W kontekście ogrzewania czy chłodzenia budynków dodam jeszcze, że wiele osób zadaje sobie dziś pytania o to, jaki wybrać kocioł, jaką pompę ciepła, czy lepsze będzie źródło ciepła X, czy Y. A tymczasem najlepiej byłoby po prostu mieć tak zaprojektowany i tak wykonany dom, aby ograniczyć zużycie energii potrzebnej do ogrzewania czy chłodzenia. Idealnie, gdyby dom sam w sobie zapewniał komfort cieplny, a dodatkowo oddychał, miał dobrą izolację, wentylację i całościowo tworzył przyjemne środowisko. W końcu większość naszego życia spędzamy wewnątrz budynków, pod dachem.

Podsumowując, oba produkty, które aktualnie wdrażamy – GypSerra i Lanaé – odpowiadają na konkretne potrzeby: zwiększają możliwości projektowe, ułatwiają pracę wykonawcom, podnoszą komfort użytkowników. A to, z punktu widzenia klienta i rynku, jest najlepszym miernikiem skuteczności innowacji.
S.K.: Pomówmy teraz o innowacjach w nieco szerszym kontekście. Jak ocenia Pan wartość i potrzebę wdrażania innowacji w przemyśle budowlanym?
M.N.: Cóż, w moim odczuciu innowacje mają sens tylkowtedy, gdy powstają w bezpośrednim kontakcie z rynkiem, a nie w oderwaniu od rzeczywistości – w zamkniętym pokoju, w którym ktoś wpada na pomysł niemający związku z realnymi potrzebami. To szczególnie ważne teraz, gdy rynek budowlany bardzo dynamicznie się zmienia.
Ostatnio rozmawiałem z jednym ze współpracowników i powiedziałem mu coś, co, jak sądzę, dobrze to oddaje: ważne, aby idea powstawała na bazie faktów, a nie żeby fakty tworzyć na potrzeby idei. Z innowacjami jest podobnie. Nie tworzymy ich dla samego tworzenia. Robimy to po to, by odpowiedzieć na konkretne potrzeby naszych klientów, zarówno tych bezpośrednich, jak i pośrednich, a także użytkowników końcowych, którzy później korzystają z naszych rozwiązań w budynkach. Właśnie dlatego rozwijanie innowacji w bliskim kontakcie z klientem daje nam dodatkowe bezpieczeństwo. Kiedy wprowadzamy je na rynek, mamy wysokie przekonanie, że odnoszą się do realnych oczekiwań. Wtedy sukces jest praktycznie pewny, nie jest tylko marzeniem, ale realną perspektywą. I właśnie tak postrzegam GypSerrę i Lanaé, jako konkretne odpowiedzi na realne potrzeby współczesnego, zmieniającego się budownictwa.
S.K.: À propos współczesnego, zmieniającego się budownictwa. Jakie działania, oprócz wprowadzenia nowych produktów na rynek, podejmuje Saint-Gobain, aby odpowiadać na aktualne potrzeby rynku?
M.N.: Przede wszystkim nieustannie rozwijamy obszaryzwiązane z digitalizacją po to, by zwiększać efektywność produkcji i obsługi klienta, usprawniać zarządzanie łańcuchem dostaw i lepiej odpowiadać na oczekiwania rynku w obszarze innowacyjności. Ponadto wiemy, że nie chcemy sprzedawać wyłącznie jednostkowych produktów.
Naszym celem jest oferowanie kompleksowych rozwiązań – takich, które przynoszą realne korzyści wszystkim uczestnikom procesu budowlanego. Dlatego nasza koncentracja przesuwa się z pojedynczych wyrobów na systemy oraz usługi. Jeżeli dany partner potrzebuje konkretnego wsparcia, chcemy je dostarczyć, rozwijając ofertę w odpowiedzi na jego potrzeby. Kluczowe jest dla nas także wykorzystanie synergii marek w ramach Grupy Saint-Gobain. Łączymy rozwiązania RIGIPS, ISOVER, a także WEBER czy Saint-Gobain Glass lub Adfors, aby dawać projektantom i wykonawcom gotowe, kompatybilne systemy, które można wdrożyć z pełnym zaufaniem do ich jakości i parametrów technicznych. Patrząc chociażby tylko na marki RIGIPS i ISOVER, widać wyraźnie, że odpowiadamy na potrzeby szerokiego spektrum segmentów rynku budowlanego – od budownictwa indywidualnego, przez wielomieszkaniowe, aż po budynki komercyjne i użyteczności publicznej.
Jesteśmy obecni praktycznie wszędzie, jeśli chodzi o budownictwo kubaturowe – od ścian zewnętrznychi dachów, przez wnętrza, aż po rozwiązania związanez akustyką czy odpornością ogniową ścian działowych. Pamiętamy także o estetyce, która dla wielu użytkowników końcowych jest równie istotna jak funkcjonalność.

S.K.: A jakie jest podejście firmy do kwestii zrównoważonego rozwoju?
M.N.: To temat dla nas szczególnie istotny. Naszymcelem jest oferowanie rozwiązań alternatywnych dla tradycyjnego, ciężkiego budownictwa: bardziej zasobooszczędnych, efektywniejszych energetycznie i przyjaznych dla użytkowników. Chcemy wspierać zrównoważony rozwój poprzez ograniczanie emisji CO₂, redukcję zużycia surowców, uproszczony montaż oraz poprawę komfortu życia w budynkach. Pracujemy także nad tym, aby w przyszłości oferować rozwiązania, które nie tylko będą niskoemisyjne czy może nawet zeroemisyjne w zakresie pierwszym i drugim, ale też pomogą obniżać całkowity ślad węglowy budynku w fazie jego długofalowego użytkowania. W szerszym ujęciu zrównoważonego rozwoju ogromne znaczenie ma dla nas gospodarka cyrkularna. Moim zdaniem to jeden z najważniejszych filarów realnej zmiany w kierunku bardziej odpowiedzialnego budownictwa.
S.K.: Proszę rozwinąć temat gospodarki cyrkularnejw budownictwie odrobinę szerzej.
M.N.: W moim odczuciu gospodarka cyrkularnaopiera się na trzech kluczowych filarach. Pierwszy to efektywność industrialna, czyli sposób, w jaki funkcjonują nasze zakłady produkcyjne. Chodzi o to, aby wszystkie odpady, które powstają w procesie produkcji, były w maksymalnym stopniu zawracane do obiegu, a woda oczyszczana i powtórnie wykorzystywana. Dodatkowo dokonujemy zakupów energii ze źródeł odnawialnych, co pozwala nam znacząco redukować ślad węglowy w procesie wytwarzania (kontrakt PPA – energia wiatrowa).
Drugi obszar to dostęp do surowców. Jeśli jesteśmy w stanie ponownie wykorzystać materiały, które już kiedyś zostały wyprodukowane, to po prostu nie musimy sięgać po nowe zasoby nieodnawialne. Oczywiście nie zawsze da się je wykorzystać w identyczny sposób jak pierwotnie, ale istnieje wiele rozwiązań, które pozwalają zagospodarować odpady z budowy i włączyć je do innych procesów wytwarzania.
I wreszcie trzeci filar – usługi, np. konsulting i audyty, czyli wsparcie dla naszych klientów. Dziś, szczególnie w dużych miastach, dostępność wolnych gruntów jest bardzo ograniczona. Zanim więc powstanie nowy budynek, często najpierw trzeba wyburzyć istniejący obiekt, nasza ekspertyza jako producenta bardzo szerokiego wachlarza wyrobów może być tu wartością dodaną. Zakładam, że przepisy prawa w Polsce – podobnie jak na rynkach zachodnich – będą podążać w kierunku coraz ściślejszych wymogów dotyczących segregacji i zarządzania odpadami. To z kolei sprawi, że odpady budowlane będą czystsze, lepiej posegregowane, a tym samym łatwiejsze do ponownego wykorzystania w procesach przemysłowych.
S.K.: W ostatnich latach wiele mówi się o rosnącej roli efektywności energetycznej i budynkach niskoemisyjnych. Czy polski rynek jest gotowy na tak głęboką transformację?
M.N.: Myślę, że dziś – oceniając sytuację realnie – jestnadal wiele do zrobienia. Istnieją wyraźne sygnały, że w niektórych segmentach rynku budowlanego pojawia się głęboka potrzeba wdrażania technologii wysokoefektywnych energetycznie czy zapewniających minimalne możliwe emisje. Producenci, którzy w takich przypadkach nie będą w stanie dostarczyć tego rodzaju rozwiązań, po prostu wypadną z gry.
Tym, o co musimy zadbać, jest intensywna praca nad rozwijaniem świadomości konsumenckiej. Podstawą jest tu język realnych korzyści. I nie chodzi tylko o korzyści finansowe, ale także o coś znacznie ważniejszego: ożycie w czystszym, zdrowszym i bezpieczniejszym środowisku. Edukacja to także pokazanie konsekwencjiwynikających z braku działania. Bo jeżeli nie zmienimynaszego podejścia, skutki będą konkretne i odczuwalne,np. gwałtowne zjawiska pogodowe, susza, powodzie.
Często nie zdajemy sobie sprawy, że drobne decyzje, które wydają się nieszkodliwe, w skali globalnej mają ogromny wpływ. Przykład? W domu mamy 21 stopni, ale dogrzewamy pomieszczenia do 22 – to tylko jeden stopień. Użyjemy kominka albo kotła gazowego i wydaje nam się, że to nic takiego. Ale jeśli każdy zrobi to samo, skala emisji staje się ogromna. A przecież jeśli budynek jest efektywny energetycznie, dobrze zaizolowany za pomocą np. wełny mineralnej, to tej dodatkowej energii w ogóle nie trzeba zużywać. I to właśnie pokazuje, jak realne i wymierne korzyści niesie za sobą mądre projektowanie i świadome budowanie – podejście, które powinno być fundamentem dalszego rozwoju budownictwa w kierunku zrównoważonym.
S.K.: Jaka ocena polskiego budownictwa wyłania się z tych wniosków? Jak, Pana zdaniem, wygląda nasz potencjał na tle Europy i reszty świata?
M.N.: Po pierwsze, nadal liczba mieszkań w przeliczeniuna jednego mieszkańca w Polsce jest dużo niższa niż na Zachodzie. Po drugie, udział tzw. budownictwa lekkiego w porównaniu z tradycyjnym jest u nas wciąż znacząco niższy niż np. we Francji, w Niemczech czy w krajach skandynawskich. To pokazuje, jak ogromny potencjał drzemie w zmianach technologicznych i wdrażaniu nowoczesnych rozwiązań, takich jak Lanaé czy GypSerra. Nowe produkty oraz podejście systemowe, które rozwijamy, są odpowiedzią na potrzebę szybszego, bardziej przewidywalnego i jakościowego budowania. Warto pamiętać, że budynki w technologii lekkiej powstają szybciej, przy niższym zużyciu zasobów, a dodatkowo sam proces budowy staje się bardziej przewidywalny dla inwestora. W przypadku budynku prefabrykowanego znamy koszt praktycznie od początku do końca. W budownictwie tradycyjnym często zmienia się on w trakcie realizacji.
Duże pole do działania widzę również w obszarze renowacji istniejących zasobów mieszkaniowych. Tutaj lekkie prefabrykowane rozwiązania – jak ściany osłonowe czy lekkie ścianki działowe – mogą odegrać kluczową rolę. Jeśli spojrzymy na dystans dzielący nas od Zachodu pod względem liczby mieszkań na głowę, udziału budownictwa lekkiego oraz dynamiki wzrostu PKB, to na przyszłość budownictwa w Polsce patrzę pozytywnie. Potencjał dalszego wzrostu jest bardzo duży.
W Saint-Gobain wierzymy, że tylko konsekwentne podejście daje trwałe efekty. 360 lat historii Grupy potwierdza, że inwestycje w innowacje, nowe produkty czy digitalizację mają sens wyłącznie wtedy, gdy wpisują się w strategię zrównoważonego, odpowiedzialnego wzrostu. To podejście przynosi więcej niż chwilowy sukces, buduje fundamenty pod liczoną w kolejnych setkach lat przyszłość.