RYNEK RENOWACJI W POLSCE
OCENA, STAN OBECNY, WYZWANIA
Brak rzetelnych danych, strategicznego podejścia, edukacji oraz nadszarpnięte zaufanie do instrumentów publicznego wsparcia wciąż hamują rozwój polskiego rynku renowacji. Sama dyrektywa, nawet najlepsza, nie wystarczy, by to zmienić. Konieczne jest najpierw szersze spojrzenie – zarówno ze strony państwa, jak i inwestorów – na wiążące się z nią kompleksowe i bardzo wymierne korzyści gospodarcze, środowiskowe, zdrowotne i społeczne.


Według unijnych szacunków budynki odpowiadają za 40 proc. naszego całkowitego zapotrzebowania na energię i ok. 36 proc. całkowitej emisji CO2. Słusznie więc, wraz z postępem technologii, zaostrzającymi się kryzysami – klimatycznym i geopolitycznym – podnosimy standardy energetyczne dla nowo powstałych budynków. Obecnie znajdujemy się zaś w wyjątkowym momencie, trwa bowiem transpozycja gruntownie znowelizowanej dyrektywy o charakterystyce energetycznej budynków (EPBD), obejmującej horyzont działań na dwie i pół dekady. Wyznacza ona ambitny cel: do 2050 r. wszystkie europejskie budynki mają być zeroemisyjne. Rzecz w tym, że oprócz nowoczesnych, energooszczędnych obiektów, które do tego czasu powstaną, w Polsce stoi obecnie około 14 milionów budynków, z których 80 proc. w połowie obecnego stulecia nadal będzie użytkowanych. Jeśli ktoś się jeszcze łudzi, że transformacja energetyczna w Polsce – dekarbonizacja źródeł wytwórczych, przejście na energetykę rozproszoną i odnawialną, integracja sektorów, redukcja emisji gazów cieplarnianych i zanieczyszczeń powietrza – jest możliwa bez fali renowacji już istniejących budynków, jest w dużym błędzie.
Nie tylko transformacja energetyczna
W planowanej na dekady renowacji zasobów budowlanych nie chodzi jednak tylko o energię i klimat. I z całą pewnością nie chodzi też jedynie o wysokość rachunków. To prawda, że rosnące ceny energii i jej nośników – zwłaszcza kopalnych – a także związane z nimi koszty użytkowania budynków grożą zwiększaniem skali ubóstwa energetycznego, nie tylko zresztą wśród gospodarstw domowych, ale i przedsiębiorców. Prawdą jest również, że renowacja budynku te rachunki obniża, jednak patrząc tak wąsko i mierząc korzyści tak jednowymiarowo, trudno byłoby wykazać opłacalność tej unijnej strategii.
Dziś nadal, choć można to oczywiście mierzyć różnymi kryteriami, ocenia się, że 7 na 10 z tych budynków w Polsce jest nieefektywnych energetycznie. To nie tylko pierwotna przyczyna fatalnej jakości powietrza, zwłaszcza w sezonie grzewczym (ilość i jakość paliwa), ubóstwa, niedogrzewania pomieszczeń, rozwoju grzybów pleśniowych, częstszych chorób, złego samopoczucia, absencji w pracy, obciążenia systemu ochrony zdrowia. To także uzależnienie gospodarki od importu znacznych ilości węgla i gazu. Jak można pomijać te wymiary w perspektywicznym bilansie kosztów i korzyści? Albo cynicznie twierdzić, że poprawę efektywności energetycznej budynków narzuca nam Unia?
Raport „Polska fala renowacji – korzyści dla Polski do 2035 roku”, który ukazał się w czerwcu 2025 r., pokazał niejako z lotu ptaka, że opłacalność strategicznego, skoordynowanego wsparcia powszechnej renowacji budynków należy szacować zupełnie inaczej i że już pierwsza dekada wdrożenia dyrektywy EPBD przyniesie bardzo wymierne korzyści w wielu obszarach. W wymiarze bezpieczeństwa energetycznego ograniczenie zapotrzebowania na energię o 40 proc. pozwoli na redukcję importu gazu ziemnego o niemal 25 proc., a węgla kamiennego nawet o połowę. W gospodarce z kolei redukcja kosztów ogrzewania sięgnie 40 mld zł, z kolei oświetlenia – 10 mld złotych. Tylko pierwsza dekada przyniesie ekwiwalent 94 tysięcy nowych, dobrze płatnych „zielonych” miejsc pracy. Impuls popytowy wynikający ze zwiększonej produkcji urządzeń i materiałów izolacyjnych niezbędnych do modernizacji energetycznej budynków może sięgnąć 18 mld złotych, co stanowi 0,5 proc. polskiego PKB. Złoży się na to zwiększenie rocznej sprzedaży m.in. pomp ciepła do 300 tysięcy sztuk, sprzedaż 6 milionów okien, 300 tysięcy drzwi zewnętrznych czy 60 milionów metrów kwadratowych materiałów izolacyjnych.
W wymiarze środowiskowym wymiana źródeł ciepła w termomodernizowanych budynkach obniży emisję benzo(a)pirenu (naszej polskiej „specjalności”) o 26 proc., zaś drobnego pyłu PM2,5 o 44 proc., co odpowiada wolumenowi rocznej emisji wszystkich samochodów w Unii Europejskiej. Raport pokazuje też, jak zmniejszą się średnie koszty ogrzewania różnych kategoriibudynków oraz to, że suma oszczędności na ogrzewaniu i oświetleniu niekiedy przewyższa łączne, niezbędne do ich osiągnięcia, nakłady inwestycyjne.
Inne niebagatelne korzyści, szczególnie dotyczące zdrowia publicznego, jakości życia czy redukcji gospodarczych kosztów pośrednich (absencje, produktywność), wymagają pogłębionych i kosztownych badań, apelujmy więc wspólnie, by administracja państwowa, dysponująca zarówno naszymi środkami finansowymi, jak i dostępem do danych, podjęła się tego zadania. Tylko właściwa, kompleksowa ocena korzyści może być podstawą, aby wreszcie potraktować inwestowanie w efektywność energetyczną budynków jako strategiczną szansę rozwojową dla Polski.
Największe wyzwania: dane, zaufanie i edukacja
Podstawowe pytanie brzmi: jakie w takim razie jest, a jakie powinno być tempo renowacji wszystkich kategorii polskich budynków? Łatwiej oszacować to drugie. Już Długoterminowa strategia renowacji budynków, przyjęta w Polsce w 2022 r., wskazywała, że termomodernizacji potrzebujemy poddawać ok. 3 proc. budynków rocznie. Zgodnie w wymogami dyrektywy EPBD we wszystkich krajach członkowskich trwają prace na dokumentami zdecydowanie bardziej konkretnymi – krajowymi planami renowacji budynków. W obecnym projekcie, w scenariuszu ambitnym, dynamika ta oscyluje wokół 2,2–2,3 proc. dla budynków jednorodzinnych rocznie, nieco więcej dla wielorodzinnych oraz budynków użyteczności publicznej – do 2,6 proc.
Co wiemy o rzeczywistym tempie renowacji budynków? Prawda jest taka, że nie wiemy wiele. Polskie instytucje dotychczas nie podchodziły strategicznie do zbierania i kompilowania danych na ten temat. Bazy danych, takie jak Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków, baza danych Czystego Powietrza czy rejestr świadectw charakterystyki energetycznej budynków, są zbyt młode, niedoskonałe, a w dodatku nie widzą się wzajemnie, nie mogą więc stanowić podstawy do analiz.
Dobrym źródłem wiedzy mógłby być program Czyste Powietrze. Mimo mylącej nazwy od 2023 r. stał się on – dalekim od doskonałości – programem finansowym o największym potencjale wspierania renowacji, przynajmniej budynków jednorodzinnych. Przez ostatnie lata jego operator – NFOŚiGW – skupiał się jednak niestety na zakontraktowanych kwotach i liczbie złożonych, rozpatrzonych i rozliczonych wniosków, nie zaś na gromadzeniu wiedzy o efektach rzeczowych.
Choć trudno w to uwierzyć, Polska nadal nie zbiera też żadnych danych nt. wykorzystania funkcjonującej od wielu lat termomodernizacyjnej ulgi podatkowej. Zarządzające nią Ministerstwo Finansów wie dokładnie, że co roku Polska hojnie wspiera tym narzędziem działania z szerokiego termomodernizacyjnego katalogu kwotami od 5,5 mld zł (ubiegły rok) do rekordowych 11,5 mld zł za rok 2021, nie wie natomiast praktycznie nic, co za tę kwotę Polska otrzymuje. Równie dobrze mogą być to odliczenia na przykład za zakup instalacji fotowoltaicznych.
Najważniejsze kroki
Pierwszym wyzwaniem jest zatem rozpoczęcie przemyślanego i skoordynowanego zbierania danych ze wszystkich źródeł, które mogą ich dostarczyć. Jeśli będzie to za mało, należy tę wiedzę aktywnie pozyskać, np. z badań rynkowych i społecznych. Potrzebujemy bowiem wiedzy nie tylko o skali i głębokości renowacji budynków w Polsce, nie tylko o efektywności stosowanych narzędzi, jak programy wsparcia czy ulgi podatkowe, ale nawet o motywacjach i potrzebach właścicieli budynków (potencjalnych inwestorów) oraz barierach, które oni wskazują jako kluczowe. Ostatnie takie badanie NFOŚiGW zlecił w 2014 r. Na razie wiemy, że wiemy niewiele.
Wyzwaniem, jakie umieściłbym na drugim miejscu, jest odbudowa zaufania do państwa i udzielanego przezeń wsparcia oraz do bezemisyjnych źródeł ogrzewania, takich jak pompy ciepła. Wiemy, że w programie Czyste Powietrze ich udział wśród dofinansowanych źródeł ciepła spadł z ponad 60 proc. w 2023 r. do 25 proc. obecnie. Przyczyną, w dużym skrócie, była nadmierna presja na ilość zamiast na jakość, co skutkowało najpierw nadmiernym uproszczeniem programu w połączeniu z bezprecedensowo wysokimi dotacjami, a w efekcie rozwojem nadużyć, oszustw, rachunków grozy, ludzkich dramatów i oczywiście falą medialnej krytyki. Pomijając nawet renowacje kuriozalne z punktu widzenia fizyki budowli (skali tego zjawiska nadal nie znamy), w przypadku wszelkich nieprawidłowości formalnych stroną umowy o dotacji zawsze był nie wykonawca, lecz właściciel budynku i to on ponosił wszelkie konsekwencje, z koniecznością zwrotu dotacji (do 130 tysięcy złotych) i spłaty zaciągniętych kredytów włącznie. Skutki tego będziemy odczuwać jeszcze bardzo długo, gdyż zaufanie można stracić w sekundę, ale odbudowuje się je latami. Pierwsze kroki zostały podjęte – nowe zasady i budowa systemu operatorów programu Czyste Powietrze, będącego namiastką (!) wymaganego w dyrektywie stworzenia systemu powszechnego i kompleksowego doradztwa (One-Stop Shops), zablokuje znaczną część nadużyć, choć może się okazać, że potrzebny będzie nowy program – stworzony od podstaw, w koordynacji z resortem odpowiedzialnym za transpozycję dyrektywy budynkowej i oparty na starannych badaniach rynkowych.
Zaufanie do państwa jako strategicznego menedżera i zarządcy jest niezbędne nie tylko właścicielom budynków, ale i przedsiębiorcom – producentom urządzeń i materiałów – jeśli mają podjąć decyzje w sprawie kapitałochłonnych inwestycji w nowe moce produkcyjne, wynikające z dokumentów strategicznych.
Trzecim wyzwaniem jest edukacja oraz – niestety wciąż konieczna – walka z dezinformacją. Kręgi eurosceptyków wciąż powielają mity o przymusowych termomodernizacjach i eksmisjach klimatycznych, jakie przyniesie nam transpozycja dyrektywy budynkowej. Aby skutecznie wspierać powszechną i możliwie najbardziej kompleksową renowację budynków, nadal potrzebujemy zmiany myślenia i narracji wokół niej, a przede wszystkim odejścia od postrzegania (i promowania) wynikających z niej korzyści w wąski, jednowymiarowy sposób, np. poprzez podkreślanie jedynie wymiaru finansowego i spodziewanych oszczędności w kosztach ogrzewania. Już badania zlecone przez NFOŚiGW z 2015 r. pokazują, że choć faktycznie 72 proc. badanych oczekuje tych oszczędności, to jako najważniejszą motywację wskazało je jedynie 30 proc. właścicieli budynków. Renowacja budynków nie jest narzuconym przez Unię ciężarem, lecz inwestycją. O jej wielowymiarowych korzyściach – od poziomu indywidualnych gospodarstw domowych aż do skali makroekonomicznej – musimy edukować zarówno inwestorów, jak i decydentów.
Klasy energetyczne i system doradztwa – nowe narzędzia motywacji i edukacji
Bardzo pozytywną rolę – również w wymiarze edukacji – mają tu do odegrania opracowywane wreszcie również w Polsce klasy energetyczne budynków. W połączeniu z nowym wzorem i metodyką sporządzania świadectw charakterystyki energetycznej budynków mają szansę przekierować należną część uwagi z ceny zakupu na standard, a zatem i koszt eksploatacji budynku. Wpływając na rynek nieruchomości, różnicując ceny zakupu i wynajmu budynków i lokali o różnych klasach energetycznych, staną się dodatkowym czynnikiem motywującym do zainwestowania w modernizację energetyczną budynku, który bez niej może być znacznie trudniejszy do sprzedania lub wynajęcia.
Wyzwaniem pozostaje też stworzenie i, co ważne, utrzymanie wspomnianego systemu doradztwa. Różne regionalne systemy gminnych ekodoradców powstają już od 2016 r., począwszy od Małopolski, która wykorzystała przeznaczone do tego środki z unijnego programu LIFE. Naturalnym, godnym zaufania i najczęściej wskazywanym przez respondentów przywołanego już badania źródłem pierwszego wyboru do pozyskiwania takiej wiedzy są samorządy. Pozyskanie jednak (lub wyszkolenie) osób posiadających zarówno kompetencje techniczne, finansowe, jak i komunikacyjne oraz zdobycie środków na ich zatrudnienie i utrzymanie na etacie jest ogromnym ciężarem organizacyjnym i finansowym. NFOŚiGW, oferujący finansowanie (wciąż obarczone sporym ryzykiem) gminnym operatorom programu Czyste Powietrze (doradztwo w ramach OSS ma być znacznie szersze niż jeden program), zachęcił przez ostatnie 5 miesięcy dopiero połowę polskich gmin. Co zatem z mieszkańcami pozostałych gmin, budynków wielorodzinnych czy przedsiębiorcami? Naturalnymi potencjalnymi kontraktorami usług publicznych są organizacje pozarządowe oraz przedsiębiorcy – dystrybutorzy i sprzedawcy materiałów i urządzeń, którzy często na własną rękę prowadzą działania edukacyjne i komunikacyjne w zakresie termomodernizacji. Poza kwestiami bezstronności wyzwaniem pozostaje jednak znalezienie stabilnego mechanizmu finansowania systemu doradztwa.
Finansowanie i efektywność jako klucz do sukcesu
Finansowanie zresztą jest ostatnim przywołanym tutaj, choć jednym z największych wyzwań wobec planowanego wypiętrzenia fali renowacji polskich budynków. Z jednej strony źródeł finansowania tego celu jest wyjątkowo dużo – od środków budżetowych dystrybuowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego lub „darowanych” w formie ulg podatkowych przez Ministerstwo Finansów po programy lokalne, regionalne i liczne polskie oraz zagraniczne strumienie finansowe zarządzane przez polski system finansowania ochrony środowiska – w perspektywie najbliższych dekad składają się one na dziesiątki miliardów złotych. To ogromne środki, ale wciąż ograniczone. Z drugiej strony projekt Krajowego Planu Renowacji Budynków potrzeby finansowe do 2050 r. (horyzontu czasowego dyrektywy EPBD) szacuje na ok. 2 biliony złotych, czyli o 1–2 rzędy wielkości więcej.
Jedno jest więcej niż pewne: wszystkie narzędzia wspierania efektywności energetycznej budynków muszą być również efektywne kosztowo – projektowane, wdrażane i monitorowane znacznie staranniej niż dotychczas. Na rynku renowacyjnym, pełnym dezinformacji, z nadszarpniętym zaufaniem do państwa, zepsutym wysokimi dotacjami i w dodatku funkcjonującym po omacku, bez oparcia na wystarczających danych, nie może być miejsca na 100-proc. dotacje, ograniczanie zachętdla części potencjalnych inwestorów progami dochodowymi (choć nie występują w żadnych innych programach) ani na nieskoordynowane komunikacjęi działania.
Strategiczne wsparcie renowacji budynków to nasza wielka szansa. Zacznijmy więc od wspólnego podkreślania jej kompleksowych korzyści, walki z dezinformacją i domagania się od decydentów, aby wszelkie środki publiczne przeznaczane na poprawę efektywności energetycznej budynków skupiały się na efektach i były oparte na rzetelnej, eksperckiej, rynkowej wiedzy, w czym pozostałe sektory zawsze chętnie pomogą.



