MUZEUM MORSKIE W ŁEBIE
W miejscu, gdzie rzeka Łeba spotyka się z Bałtykiem, powstał budynek, który wkrótce może stać się nowym symbolem nadmorskiego miasta. Muzeum Archeologii Podwodnej i Rybołówstwa Bałtyckiego w Łebie, będące nowym oddziałem Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, łączy funkcję nowoczesnej placówki edukacyjnej z wyrazistym architektonicznym gestem. Obiekt w całości zaprojektowany został przez pracownię plus3-architekci.

Nowy oddział Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku powstał w Łebie na działce pozyskanej przez instytucję w 2015 r. Projekt nowoczesnej placówki poświęconej archeologii podwodnej oraz rybołówstwu na Bałtyku został wyłoniony w ogólnopolskim konkursie. Położenie muzeum tuż przy ujściu rzeki, w bezpośrednim sąsiedztwie mariny i kanału portowego, zdefiniowało charakter całej koncepcji. Budynek stoi na granicy wody i lądu, w miejscu, w którym nurt rzeki spotyka się z otwartym morzem, a portowa infrastruktura przenika się z przyrodą Słowińskiego Parku Narodowego. To niezwykle malowniczy krajobraz, w którym zmieniające się światło, ruch fal i wiatr tworzą nieustannie żywy spektakl.
Nie chcieliśmy, by muzeum stało się jedynie tłem dla tego pejzażu. Miało być jego pełnoprawnym uczestnikiem – obiektem, który reaguje na rytm otoczenia, odbija światło jak tafla wody, a zarazem wyraźnie manifestuje swoją obecność. Nie chodziło o dosłowne naśladownictwo form, lecz o uchwycenie ich dynamiki i zapisanie w architekturze ruchu, lekkości i energii morza.
Z tej idei zrodziła się zwarta, dynamiczna bryła i elewacja – główny element koncepcji – której forma, wypracowana już na etapie konkursu, koduje cały ten szereg skojarzeń. W miejscu wejścia głównego krzywizna poderwanej fasady tworzy zapraszający gest otwarcia. Drewniana bryła unosi się delikatnie nad terenem, a jej miękkie linie pozwalają przechodniom zaglądać do wnętrza strefy ekspozycyjnej. Z dalszej perspektywy fasada przypomina ruch fali, z bliska zaś ujawnia swoją rzeźbiarską złożoność, gra światłocienia i refleksów potęguje wrażenie, że budynek żyje w rytmie otaczającej go wody i wiatru.
Z matematyczną precyzją
Frontowa fasada to swoisty „rzeźbiarski ekran”, który od początku miał łączyć w sobie artystyczną ekspresję i technologiczną precyzję. Uformowana jako powierzchnia dwukrzywiznowa została wykonana z modrzewia syberyjskiego i oparta na złożonej, stalowo-drewnianej konstrukcji nośnej. Jej długość – blisko 90 m – i trzymetrowe nadwieszenie nad terenem sprawiają, że bryła zdaje się lewitować nad nabrzeżem, jednocześnie zachowując płynność i lekkość formy.
Proces projektowy tej elewacji wymagał od nas odwrócenia typowej kolejności działań. Nie wychodziliśmy od ogólnego kształtu bryły, lecz od najmniejszych fragmentów, od pojedynczej deski, od rytmu szczelin i od kąta załamania światła. Pierwszym krokiem było matematyczne zdefiniowanie geometrii powierzchni w technologii NURBS, dzięki której każda krzywizna i każdy punkt fasady zyskały indywidualne parametry. W tę precyzyjnie opisaną strukturę wkomponowano układ deskowania opracowany za pomocą algorytmów geometrycznych, co pozwoliło zachować stały rytm rzędów niezależnie od zmieniającej się wysokości ściany. W efekcie powstała powierzchnia, która – niczym słoje drewna oplatające sęk – reaguje na każde zaburzenie formy i tworzy organiczny, niemal żywy rysunek.
Fasada stanowiła jeden z najbardziej wymagających etapów inwestycji. Osiągnięcie oczekiwanego efektu przestrzennego wymagało bezkompromisowego podejścia do konstrukcji. Niezbędna była ścisła współpraca projektantów, inżynierów, wykonawców i producentów. Fasada musiała unosić się nad terenem bez widocznych podpór, a jej wielokrzywiznowy kształt wymusił projektowanie z najwyższą dokładnością. Każdy z elementów stalowo-drewnianej podkonstrukcji został indywidualnie dopasowany, a jego geometria wyprowadzona bezpośrednio z modelu 3D.
Architektura w rytmie natury
Drewno, świadomie wybrane jako główny materiał, pełni tu funkcję zarówno strukturalną, jak i symboliczną. Jego naturalna nieregularność, podatność na światło i wilgoć sprawiają, że fasada nie jest statyczna: w słońcu przybiera złociste odcienie, w pochmurne dni staje się grafitowa, a z czasem pokrywa się delikatną patyną. Modrzew syberyjski będzie stopniowo zmieniał kolor, upodabniając się do piasku, bursztynu i wypłowiałych desek portowych – materiałów wpisanych w tożsamość wybrzeża.
Elewacja posiada dwa zasadnicze punkty ekspozycji. Z drugiego brzegu kanału portowego, od strony mariny jachtowej, można ją oglądać w pełnej skali jako falującą taflę światła, w której odbijają się niebo i woda. W tym ujęciu najważniejszy jest światłocień: słońce, ślizgające się po krzywiznach desek, wydobywa miękkie przejścia form i akcentuje ich naturalny rytm. Zupełnie inne wrażenie towarzyszy spacerowi wzdłuż pasażu przy elewacji – z tej perspektywy krzywizny uciekają z pola widzenia, a drewno staje się niemal abstrakcyjną fakturą. W tej bliskości ujawnia się doskonałość wykonania, najmniejsze niedokładności byłyby tu natychmiast zauważalne, dlatego precyzja konstrukcji stanowiła absolutny warunek powodzenia. Fasada muzeum w Łebie to przykład harmonijnego połączenia twórczej wizji, matematyki oraz rzemiosła.
Kuter wpływa do muzeum
Prace budowlane obejmujące konstrukcję żelbetową rozpoczęły się jesienią 2020 r. Już w początkowej fazie pojawił się kluczowy moment – wprowadzenie głównego eksponatu: kutra rybackiego GDY-18. Ten 25-metrowy, 150-tonowy statek, przecięty wcześniej na dwie części i odrestaurowany, musiał zostać umieszczony w budynku jeszcze przed zamknięciem konstrukcji żelbetowej. Transport kutra z gdyńskiej stoczni do Łeby, a następnie jego przesunięcie na wózkach dokowych do wnętrza przyszłego muzeum były spektaklem precyzji i logistyki, który stał się symbolicznym początkiem „tańca wokół kutra”, zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym. Od tego momentu budynek niejako rósł wokół eksponatu, który stał się jego sercem i osią kompozycyjną.
Z czasem do kutra dołączyły także inne wielkogabarytowe zabytki – silniki statków morskich. W kolejnych miesiącach wznoszono drewniane dźwigary o długości 35 m, wykonano dach ze świetlikami, a następnie zamknięto kubaturę budynku ścianami z drewnianą okładziną. Montaż wielokrzywiznowej fasady stanowił kulminację procesu, w którym zmaterializowały się cyfrowe modele i inżynierska matematyka.
Centrum nadmorskiej tożsamości
Wnętrza muzeum pomieszczą wystawę stałą, strefy edukacyjne oraz zaplecze techniczne, tworząc kompleksową strukturę funkcjonalną. W 2021 r. nasza pracownia, wspólnie z PL Studio Patryk Żurawski, zwyciężyła w konkursie na projekt wystawy stałej i zaprojektowała całe założenie. Inwestycja uzyskała znaczące dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, co umożliwi realizację nowoczesnej przestrzeni odkrywającej tajemnice podwodnego świata i historię rybołówstwa na Bałtyku.
Wnętrze muzeum zostało pomyślane jako dynamiczna, wielopoziomowa przestrzeń narracyjna. Parter poświęcony jest archeologii podwodnej – prezentowane będą tu m.in. fragmenty słowiańskich łodzi z czasów wikingów, zabytki wydobyte z wraków oraz unikatowy „Miedziowiec”, średniowieczna koga wypełniona ładunkiem miedzi. Ekspozycja przeniesie zwiedzających w głąb Bałtyku, ukazując tajemnice jego dna i historię ludzi morza.
Wyższe kondygnacje poświęcone zostaną historii rybołówstwa i kulturze nadmorskich społeczności. Zwiedzający będą mogli poznać tradycyjne narzędzia połowowe, warsztat rybaka oraz współczesne technologie połowu i przetwórstwa ryb. Zaplanowano także interaktywne stanowiska edukacyjne, przybliżające zasady nawigacji, meteorologii, przyrody Bałtyku czy energetyki wiatrowej.
Wnętrza utrzymano w tonacji naturalnych materiałów – drewna, betonu i stali – w sposób spójny z zewnętrzną estetyką obiektu. Naturalne światło, wpadające przez świetliki dachowe i przeszklenia od strony kanału, podkreśla organiczny charakter przestrzeni, jednocześnie tworząc atmosferę bliskości z naturą i wodą.
Prace nad wystawą rozpoczną się jeszcze w tym roku, a jej otwarcie planowane jest na rok 2027.
Nowy budynek Narodowego Muzeum Morskiego w Łebie nie jest jedynie obiektem ekspozycyjnym, lecz otwiera także nowy etap w popularyzacji dziedzictwa morskiego Polski. Jego forma, zakorzeniona w pejzażu ujścia rzeki, łączy w sobie artystyczną ekspresję, inżynierską precyzję i wrażliwość na kontekst. Chcieliśmy udowodnić, że architektura – nawet w tak wymagającym środowisku jak nadmorskie – może być technicznie zaawansowana i głęboko humanistyczna.












