SIŁA LOCAL CONTENT

ARTUR POPKO
Prezes Zarządu Budimex SA

W branży budowlanej pozycja lidera oznacza nie tylko przewagę skali, ale też większą odpowiedzialność za standardy funkcjonowania całego rynku.

Szymon Kurek: W swoich wypowiedziach często określa Pan local content mianem „polisy bezpieczeństwa”. W jaki sposób budowanie łańcuchów dostaw opartych na krajowych producentach i podwykonawcach realnie chroni Budimex przed globalnymi turbulencjami, których doświadczamy w ostatnich latach?
Artur Popko:
Ostatnie lata bardzo wyraźnie pokazały, jak silnie napięcia geopolityczne, zakłócenia logistyczne, wahania cen surowców czy problemy z dostępnością materiałów potrafią zaburzyć nawet najlepiej zaplanowane projekty. W takiej rzeczywistości przewagę zyskują firmy, które mogą oprzeć realizację inwestycji na stabilnym, przewidywalnym i możliwie bliskim zapleczu wykonawczym. Im większy udział lokalnych wykonawców, dostawców i kompetencji, tym łatwiej utrzymać ciągłość realizacji, szybciej reagować na zakłócenia i skuteczniej ograniczać ryzyka. Dlatego w debacie o inwestycjach strategicznych local content coraz częściej przestaje być postrzegany wyłącznie jako postulat wspierania krajowych firm. W przypadku Budimexu to przede wszystkim sposób myślenia o bezpieczeństwie operacyjnym, przewidywalności i odporności. Właśnie w tym sensie lokalność staje się dziś nie tyle hasłem gospodarczym, ile praktycznym narzędziem ograniczania ryzyka.

Local content, energia i kompetencje stoją w centrum rozwoju firmy, co sprawia, że razem z inwestycją w kraju zostają kompetencje, technologia i doświadczenie. Nie powinniśmy godzić się na model, w którym polskie firmy uczestniczą wyłącznie w najprostszych etapach realizacji projektów. Strategiczne inwestycje powinny służyć temu, żeby zdobywać know-how, rozwijać technologie i budować zdolność do realizacji coraz bardziej złożonych przedsięwzięć.

S.K.: Budimex jest częścią międzynarodowej grupy, a zarazem jednym z największych polskich przedsiębiorstw. Jak w tym kontekście definiuje Pan „polskość” firmy? Czy to kwestia kapitału, miejsca płacenia podatków, czy może raczej stopnia zakorzenienia w lokalnym ekosystemie gospodarczym?
A.P.:
„Polskość” firmy to nie deklaracja, tylko praktyka.Nieprzypadkowo pytanie o local content coraz częściej łączy się dziś z pytaniem o to, co naprawdę decyduje o „polskości” firmy. Wraz z porządkowaniem debaty wokół tego pojęcia coraz wyraźniej widać, że nie chodzi wyłącznie oformalną strukturę właścicielską. Równie ważne staje sięto, gdzie firma tworzy wartość, gdzie płaci podatki, gdzieznajduje się centrum decyzyjne, gdzie inwestuje wypracowane środki i czy realnie wzmacnia krajowe kompetencje,miejsca pracy oraz łańcuch dostaw. W tym ujęciu „polskość” przedsiębiorstwa nie jest wyłącznie kategorią kapitałową, ale także gospodarczą i operacyjną.

Terminal T3 Baltic Hub w Porcie Gdańsk to jedna z wielu kluczowych dla polskiej gospodarki inwestycji zrealizowanych przez Budimex.

O „polskości” firmy nie należy dziś mówić wyłącznie w kategoriach formalnych. Znacznie ważniejsze jest to, gdzie przedsiębiorstwo tworzy wartość, reinwestuje wypracowane środki i zostawia trwały efekt gospodarczy. Polska firma jest realnie zakorzeniona w lokalnej gospodarce wtedy, gdy płaci w Polsce podatki, tworzy tutaj miejsca pracy, inwestuje zyski w rozwój kompetencji i technologii. To nie jest kwestia deklaracji, tylko praktyki gospodarczej i realnej odpowiedzialności za otoczenie, w którym firma działa. Budimex dobrze pokazuje taki model w praktyce. To polska spółka giełdowa notowana na GPW w Warszawie, z siedzibą i centrum decyzyjnym w Polsce.

S.K.: Budimex coraz odważniej wchodzi w sektory spoza tradycyjnego wykonawstwa drogowego i kolejowego, jak OZE, gospodarka odpadami czy segment militarny. Który z tych nowych kierunków uważa Pan za najważniejszy dla utrzymania pozycji lidera w perspektywie najbliższej dekady?
A.P.:
Budimex chce budować więcej niż infrastrukturę.W czasie, w którym Polska przygotowuje się do kolejnej fali dużych inwestycji, coraz większego znaczenia nabierają pytania nie tylko o to, kto będzie je realizował, ale też o to, gdzie zostanie wytworzona wartość. Budimex coraz wyraźniej wpisuje się w tę debatę, łącząc temat local content z rozwojem kompetencji, kadr dla przyszłych megaprojektów i nowych obszarów działalności, w tym energetyki. To właśnie te obszary mają wspierać dalszy rozwój firmy i lepiej przygotować ją na wyzwania kolejnych lat. Nie tylko w przypadku dróg i kolei. Choć Budimex nadal opiera swój biznes na generalnym wykonawstwie, coraz mocniej zaznacza swoją obecność w nowych obszarach.

Z końcem 2025 r. w samych segmentach drogowym i kolejowym w portfelu Grupy znajdowało się łącznie 12,8 mld zł zamówień, czyli ponad trzy czwarte całego portfela. Jednocześnie coraz większą rolę zaczynają odgrywać OZE, infrastruktura środowiskowa czy obronność, o których Pan wspomniał, ale też centra danych, digitalizacja i automatyzacja. Coraz częściej nie chodzi już wyłącznie o samą realizację obiektów, lecz także o projektowanie, integrację, utrzymanie, zarządzanie aktywami oraz rozwój nowych obszarów związanych z energią, bezpieczeństwem i cyfryzacją procesów.

Ponad trzy czwarte zamówień realizowanych przez Budimex w ubiegłym roku dotyczyło segmentu drogowego i kolejowego.

Szczególne znaczenie w tej układance ma dziś energetyka. To właśnie tam spotykają się trzy duże procesy: bezpieczeństwo państwa, transformacja gospodarki i rozwój nowoczesnej infrastruktury. Rząd zapowiada, że w ciągu dekady Polska zainwestuje 1,5 bln zł w energetykę, infrastrukturę, linie przesyłowe i elektrownie. Z tej kwoty programy PSE (Polskie Sieci Elektroenergetyczne) to blisko 62 mld zł, elektrownie atomowe – 200 mld zł, z kolei off-shore to blisko 100 mld zł, zaś energetyka konwencjonalna 136 mld zł. To pokazuje, jak ważnym obszarem rozwoju gospodarczego będzie energetyka w najbliższych latach. Budimex widzi potencjał zarówno w OZE, jak i w energetyce jądrowej, patrząc również na możliwości związane z SMR-ami. Spółka rozwija kadry i potencjał sprzętowy z myślą o projektach, które w kolejnych latach będą należeć do najbardziej strategicznych w Polsce.

S.K.: Budimex zrealizował wiele projektów o strategicznym znaczeniu dla kraju, takich jak m.in. Baltic Hub czy Elektrownia Turów. Gdyby jednak miał Pan wskazać konkretny przykład obecnie realizowanej inwestycji, która najlepiej obrazuje rolę firmy jako katalizatora rozwoju lokalnej gospodarki, który byłby to projekt i dlaczego?
A.P.:
Taką inwestycją jest z pewnością projekt Podłęże–Piekiełko. To inwestycja realizowana w Małopolsce, która dobrze pokazuje, w jaki sposób infrastruktura może uruchamiać rozwój całego regionu. Chodzi nie tylko o samą budowę linii kolejowej i tuneli, ale również o trwałą zmianę dostępności transportowej, mobilności mieszkańców i potencjału gospodarczego południa Polski. Docelowo projekt ma istotnie skrócić czas podróży z Krakowa do Nowego Sącza i do Zakopanego, zwiększając dostępność regionu zarówno dla mieszkańców, jak i biznesu. Budimex realizuje tam jedne z najbardziej wymagających technologicznie odcinków, w tym tunel pod Pisarzową, drążony z użyciem tarcz TBM.

To właśnie na takich inwestycjach najlepiej widać, jak local content przekłada się na praktykę gospodarczą i jak działa w praktyce. Najpierw kapitał pracuje lokalnie na etapie realizacji – przez nowe miejsca pracy, zamówienia dla firm, usługi, logistykę i rozwój kompetencji. Później zaczyna pracować długofalowo, bo lepsza kolej oznacza większą dostępność inwestycyjną, łatwiejszy dostęp do rynku pracy, sprawniejsze przemieszczanie ludzi i towarów oraz większą atrakcyjność całego regionu dla biznesu i mieszkańców.

S.K.: Branża budowlana mierzy się z ogromnym deficytem specjalistów. Jaką propozycję ma Budimex dla młodych inżynierów, by przekonać ich, że to właśnie u krajowego lidera, a nie w zagranicznych biurach projektowych mogą najszybciej rozwinąć swoje kompetencje i ścieżkę awansu?
A.P.:
To prawda, deficyt specjalistów jest jednym z największych wyzwań branży budowlanej. Budimex przekonuje, że odpowiedzią nie może być tu wyłącznie konkurowanie o już gotowych pracowników. Konieczne jest wcześniejsze budowanie zainteresowania branżą i pokazywanie młodym ludziom, że duża firma infrastrukturalna może stanowić miejsce szybkiego rozwoju, realnej odpowiedzialności i pracy przy projektach o strategicznym znaczeniu.

Karier inżynierskich nie buduje się wyłącznie przez teorię czy pracę na wycinku procesu, ale przez kontakt z realną odpowiedzialnością – za harmonogram, budżet, technologię, jakość, bezpieczeństwo i współpracę z inwestorem. Spółka rozwija ten model systemowo: przez program praktyk, współpracę z uczelniami i szkołami oraz działania edukacyjne, które mają oswajać młodych ludzi z realiami branży, jeszcze zanim zdecydują o wyborze swojej ścieżki zawodowej. Oferujemy ponad 300 płatnych miejsc dla studentów oraz kilkadziesiąt dla uczniów techników – łącznie w 75 lokalizacjach w 14 województwach, a także za granicą – w Tallinnie. I nie chodzi tylko obudownictwo: praktyki obejmują także HR, finanse,prawo, BHP, informatykę czy innowacje. Liczby mówiąsame za siebie – blisko 60 proc. uczestników deklarujechęć pozostania w firmie po praktykach, a ponad 20 proc.faktycznie zostaje albo wraca na kolejną edycję.

Muzeum Historii Polski to w portfolio Budimexu jeden z flagowych projektów budownictwa ogólnego, który podkreśla szerokie pole realizatorskich kompetencji firmy.

Jednocześnie Budimex nie ogranicza się wyłącznie do rekrutacji gotowych specjalistów, lecz konsekwentnie angażuje się również w edukację. Współpracujemy z 27 uczelniami i 54 szkołami, w tym technicznymi, w całej Polsce, a dzięki programom edukacyjnym i partnerskim ponad 3 tys. uczniów i studentów zdobyło już pierwsze doświadczenia zawodowe. Zależy nam, aby młodzi ludzie mogli jak najwcześniej zobaczyć, jak wiedza ze szkoły przekłada się na realne kompetencje potrzebne na budowie i przy realizacji dużych inwestycji. To ważne nie tylko dla nich, ale też dla całej branży, która potrzebuje dobrze przygotowanych kadr na kolejne lata. W tej perspektywie inwestycja w kadry staje się nie tylko odpowiedzią na potrzeby jednej firmy, ale też elementem przygotowania całej branży do kolejnych lat intensywnych inwestycji.

S.K.: Często mówi się: „Jak idzie Budimexowi, tak i całej branży”. Czy czuje Pan ciężar tej odpowiedzialności w relacjach z mniejszymi podmiotami? Jak firma stara się „cywilizować” rynek budowlany w Polsce, np. w kwestiach waloryzacji kontraktów czy standardów BHP?
A.P.:
Lider rynku wyznacza standardy. W branżybudowlanej pozycja lidera oznacza nie tylko przewagę skali, ale też większą odpowiedzialność za standardy funkcjonowania całego rynku. Pozycja Budimexu sprawia, że firma jest postrzegana nie tylko przez pryzmat skali realizowanych kontraktów, lecz również standardów, jakie wyznacza w codziennej praktyce biznesowej. W przypadku tak dużego uczestnika rynku znaczenia nabierają nie tylko wyniki czy portfel zamówień, ale także sposób współpracy z partnerami, podejście do pracowników, standardy bezpieczeństwa oraz przewidywalność w realizacji kontraktów. Właśnie dlatego rozmowa o roli Budimexu dotyczy dziś nie tylko udziału spółki w największych inwestycjach, ale także jej wpływu na sposób funkcjonowania całego sektora.

Z tej perspektywy szczególnego znaczenia nabierają takie kwestie jak jasne reguły współpracy, rozsądny podział ryzyk, wysokie standardy BHP, przewidywalność kontraktowa oraz stabilność zatrudnienia. Siła lidera nie powinna polegać wyłącznie na skali działalności, ale również na jakości relacji z partnerami, podejściu do pracowników oraz przewidywalności we współpracy. To właśnie dlatego staramy się być wzorem w tych obszarach, które mają największe znaczenie dla stabilności rynku. Bardzo ważne jest dla nas zatrudnienie na podstawie umowy opracę, bo przy tak wymagającej działalności to właśniestabilność zespołów i poczucie bezpieczeństwa pracowników budują jakość realizacji. Chcemy być firmą, która nietylko realizuje największe projekty, ale też wyznacza standardy, z których rynek może brać dobry przykład.

S.K.: Jako lider sektora regularnie zasilają Państwo budżet państwa rekordowymi kwotami z tytułu CIT. Czy uważa Pan, że państwo jako inwestor publiczny wystarczająco premiuje firmy, które realnie reinwestują zyski w Polsce i tu budują swoją bazę podatkową?
A.P.:
Aby odpowiednio naświetlić skalę wkładu Budimexu w krajowy budżet, warto przytoczyć kilka liczb. W ostatnich czterech latach do budżetu państwa trafiło z Budimexu ponad 2,6 mld zł z tytułu CIT, PIT i VAT. Od 2012 r. Grupa zapłaciła 1,6 mld zł podatku CIT, co stanowi około 27 proc. wszystkich podatków CIT odprowadzonych przez branżę budowlaną w segmencie firm średnich i dużych. W spółkach Grupy zatrudnionych jest łącznie 7,6 tys. osób, a od 2021 r. na wynagrodzenia przeznaczono ponad 6 mld zł.
Ta perspektywa nabiera szczególnego znaczenia w momencie bezprecedensowej fali inwestycji w Polsce. Rząd zapowiada 1,5 bln zł inwestycji w największych sektorach budownictwa w perspektywie dekady. Port Polska mówi o wydatkach rzędu 130 mld zł do 2032 r. GDDKiA ma obecnie w realizacji 123 zadania drogowe o łącznej długości ponad 1446 km i wartości 58,5 mld zł, a w 2026 r. planuje oddać ponad 290 km nowych dróg.

Przy takiej skali inwestycji pytanie o to, jaka część wartości zostaje w Polsce, staje się pytaniem strategicznym. Local content nie kończy się przy tym na samym łańcuchu dostaw. Im większy udział lokalnych podmiotów w realizacji inwestycji, tym większa przewidywalność, odporność na zakłócenia i większa szansa, że kapitał wytworzony przez projekt będzie dalej pracował w Polsce.

Podkreślę raz jeszcze: polskość firmy to nie deklaracja, tylko praktyka gospodarcza. To sytuacja, w której przedsiębiorstwo tu pracuje, tu inwestuje, tu płaci podatki i tu bierze odpowiedzialność za rozwój ludzi, rynku i kompetencji. Równie ważne jest to, co dzieje się z tym kapitałem dalej – czy pozostaje on w Polsce i wzmacnia krajową gospodarkę. My go inwestujemy w kraju – finansujemy kolejne inwestycje, wypłacamy wynagrodzenia, regulujemy należności wobec ponad dwunastu tysięcy polskich podwykonawców i dostawców, inwestujemy w krajowy park maszynowy. To argument szczególnie istotny dziś, gdy skala planowanych inwestycji publicznych ponownie kieruje uwagę nie tylko na to, kto buduje, ale również na to, jaka część wartości po zakończeniu projektu pozostaje w kraju.

Budimex zakończył drążenie tunelu ewakuacyjnego w ramach projektu Podłęże–Piekiełko, docierając do zachodniego portalu, co stanowi przełomowy etap realizacji inwestycji.

Państwo powinno mocniej dostrzegać tę różnicę, ale robić to zarazem mądrze i w sposób zgodny z zasadami konkurencji. Nie chodzi o proste preferencje deklaratywne, tylko o dojrzalsze spojrzenie na to, jaka wartość zostaje w kraju po zakończeniu inwestycji. W dużych projektach publicznych cena nadal pozostaje ważna, ale nie powinna być jedynym kryterium patrzenia na wykonawcę. Równie istotne jest to, kto buduje tu bazę podatkową, kto inwestuje w ludzi, kto rozwija krajowe kompetencje i kto realnie wzmacnia odporność polskiej gospodarki.

S.K.: Kończąc naszą rozmowę, chciałbym nawiązać do jednego z początkowych pytań. Gdybyśmy spotkali się za 5 lub 10 lat – czy Budimex nadal będzie wówczas przede wszystkim „firmą budowlaną”, czy raczej nowoczesnym holdingiem technologicznym zarządzającym infrastrukturą i energią?
A.P.:
Dzisiejszy boom inwestycyjny nie będzie trwałwiecznie, dlatego już teraz trzeba budować takie zdolności, które w przyszłości będzie można wykorzystywać również na innych rynkach. Chodzi o to, żeby polskie firmy były gotowe uczestniczyć w projektach kształtujących przyszłość kraju nie jako podwykonawcy, ale jako pełnoprawni partnerzy z własnymi kompetencjami, wiedzą i standardami.
Nie wyobrażam sobie przyszłości Budimexu jako prostego odejścia od budownictwa. Naszym rdzeniem pozostanie wykonawstwo, ale wokół tego rdzenia już teraz rośnie organizacja znacznie bardziej zdywersyfikowana: infrastrukturalna, energetyczna, usługowa i technologiczna. Aby utrzymać konkurencyjność, musimy być obecni tam, gdzie będą koncentrowały się najważniejsze potrzeby państwa i gospodarki: w energetyce, infrastrukturze środowiskowej, bezpieczeństwie, nowych usługach oraz projektach wymagających wysokiego poziomu organizacji i kompetencji. Budować nie tylko obiekty, ale i systemy.

Skala planowanych inwestycji w energetyce, kolei i drogach pokazuje, że w najbliższych latach Budimex będzie funkcjonował nie w jednej branży, lecz na styku kilku dużych fal inwestycyjnych jednocześnie: energetycznej, kolejowej, drogowej, logistycznej i szerzej – infrastrukturalnej. To oznacza obecność w kilku powiązanych obszarach, które coraz mocniej się przenikają. W tym ujęciu firma pozostanie związana z budowaniem, ale coraz częściej będzie to oznaczać nie tylko realizację pojedynczych obiektów, lecz także współtworzenie całych systemów – mobilności, energetyki, bezpieczeństwa i jakości życia. Mówiąc wprost, za kilka lat Budimex nadal będzie budował, ale coraz częściej nie tylko obiekty, lecz całe systemy: mobilności, energii, bezpieczeństwa i jakości życia. To zdanie najlepiej oddaje ambicję spółki. Nie chodzi już wyłącznie o udział w pojedynczych kontraktach, ale również o pozycję firmy, która chce być jednym z kluczowych uczestników modernizacji państwa i polskiej gospodarki.