CZAS NA NOWY MODEL WZROSTU

Polski rynek budowlany dojrzewa, a wraz z nim zmienia się sposób konkurowania firm. O siedmiu obszarach transformacji Holcim, inwestycjach w dekarbonizację, przejściu od pojedynczych materiałów do kompleksowych systemów budowlanych oraz o tym, dlaczego przyszłość branży będzie zależeć od wartości tworzonej dla klienta, rozmawiamy z Maciejem Sypkiem, prezesem zarządu Holcim Polska.

MACIEJ SYPEK
Prezes zarządu HOLCIM POLSKA

Paweł Kaliński: Jak Pan dzisiaj ocenia polski rynek budowlany? Czy możemy mówić o powrocie do mocnego wzrostu?
Maciej Sypek:
Powiedziałbym raczej, że polski rynek budowlany wszedł w etap dojrzałości. Nadal mamy ogromne potrzeby infrastrukturalne, energetyczne i modernizacyjne, ale nie spodziewałbym się powrotu do sytuacji, w której praktycznie wszystkie segmenty rosną jednocześnie i w podobnym tempie. Dzisiaj inaczej zachowuje się budownictwo mieszkaniowe, inaczej infrastruktura, energetyka, przemysł czy termomodernizacja. Część segmentów może rosnąć, inne mogą pozostawać stabilne, a jeszcze inne okresowo się kurczyć. Dlatego coraz trudniej mówić o rynku budowlanym jako o jednej całości. Trzeba patrzeć na niego znacznie bardziej selektywnie – gdzie powstaje popyt, jakie są potrzeby inwestorów, jakie rozwiązania będą potrzebne za kilka lat.

Zmienia się również sposób, w jaki oceniamy kondycję biznesu. Przez wiele lat naturalnym punktem odniesienia był wolumen. Więcej inwestycji oznaczało więcej cementu, betonu czy kruszyw, a wzrost rynku w dużej mierze napędzał wzrost firm. Na dojrzałym rynku ta zależność nie jest już tak oczywista. Nie można zakładać, że wzrost rynku wykona pracę za firmy. Wzrost należy budować bardziej świadomie, m.in. poprzez właściwą ofertę, efektywność, technologię, kompetencje i nowe obszary działalności.

P.K.: To właśnie z tego wynika dalsza transformacja Holcim?
M.S.:
Tak. Nasza ambicja rozwoju nie zmienia się, natomiast zmienia się podejście. W przypadku bardziej dojrzałego rynku nie możemy opierać strategii wyłącznie na założeniu, że będziemy co roku sprzedawali coraz więcej ton. Wolumen pozostaje ważny, ale coraz większego znaczenia nabiera sposób, w jaki tworzymy wartość dla klientów, i to, jak efektywnie prowadzimy cały biznes. Dlatego transformację Holcim opieramy na siedmiu wzajemnie powiązanych obszarach.

P.K.: Jakich?
M.S.:
Pierwszy to oferta dla klientów – chcemy działać coraz bardziej kompleksowo, systemowo i nowocześnie, a jednocześnie maksymalnie upraszczać współpracę z nami. Drugim jest nowoczesna produkcja: automatyzacja, robotyzacja i technologie produkcyjne XXI wieku, które pozwalają zwiększać wydajność, jakość i konkurencyjność naszych zakładów. Trzecim natomiast – zrównoważony rozwój, rozumiany przede wszystkim jako dekarbonizacja i gospodarka o obiegu zamkniętym.

Czwarty obszar stanowią nowoczesne zakupy – większa transparentność i konkurencyjność procesów, ale również budowanie długoterminowych, partnerskich relacji z głównymi dostawcami, w których obie strony tworzą wartość. Piątym są ludzie – rozwój talentów, kompetencji przywódczych i kultury organizacyjnej nastawionej na wyniki. Szósty to cyfryzacja – lepsze wykorzystanie danych, automatyzacja procesów oraz technologie, które wspierają produkcję, analizę i podejmowanie decyzji. Siódmym pozostaje rozwój poprzez akwizycje, które pozwalają nam wchodzić w nowe kategorie, pozyskiwać kompetencje i rozszerzać portfolio.

Tych siedem obszarów nie funkcjonuje osobno. Składają się na spójny model transformacji firmy – od oferty dla klienta, przez sposób produkcji i zarządzania organizacją, aż po rozwój nowych biznesów.

P.K.: Holcim wprowadził ostatnio na rynek systemy budowlane. Co to za rozwiązania?
M.S.
: Systemy budowlane stanowią jeden z najlepszychprzykładów tego, jak zmienia się Holcim i jak chcemy tworzyć wartość dla klientów. Od dawna jesteśmy kojarzeni z cementem, betonem i kruszywami, które oczywiście pozostają fundamentem naszego biznesu. Dzisiaj jednak nasze portfolio jest znacznie szersze – obejmuje również materiały izolacyjne, wełnę skalną, styropian, chemię budowlaną czy rozwiązania podłogowe i fasadowe. Dzięki temu możemy łączyć różne produkty, technologie i kompetencje w kompletne rozwiązania, odpowiadające na konkretną potrzebę inwestycji.
Najważniejsze są jednak korzyści, które czerpie stąd klient. Dobrze zaprojektowany system pozwala patrzeć nie na cenę pojedynczego materiału, lecz na całkowity koszt i efektywność wykonania danego elementu budynku. Dzięki odpowiedniemu połączeniu materiałów i technologii można budować szybciej, ograniczać liczbę etapów wykonawczych, obniżyć ryzyko błędów, a w niektórych rozwiązaniach także zmniejszać grubość przegród i dzięki temu uzyskiwać więcej powierzchni użytkowej. Jednocześnie poprawiamy parametry techniczne, jakość i trwałość rozwiązania.

To właśnie oznacza dla nas podejście systemowe. Chcemy dostarczać klientowi nie zbiór produktów, ale rozwiązanie, które upraszcza proces budowlany i poprawia jego ekonomikę. Ślad węglowy i cyrkularność traktujemy przy tym jako naturalne elementy nowoczesnej oferty – również systemowej. Rozwiązanie powinno nie tylko być efektywne pod względem kosztowym i wykonawczym, ale także odpowiadać na coraz większe wymagania dotyczące emisji, wykorzystania zasobów oraz całego cyklu życia budynku.

To jest kierunek, który nazywamy „od fundamentów aż po dach” – coraz większa część potrzeb inwestora, projektanta i wykonawcy może być obsługiwana poprzez spójne, kompatybilne rozwiązania Holcim.

P.K.: Co właściwie oznacza „system”?
M.S.:
Poszczególne składniki systemu zostały dobrane dookreślonego zastosowania i mają ze sobą współpracować pod względem technicznym oraz wykonawczym. Budowa jest procesem, w którym bardzo wiele problemów powstaje właśnie na styku różnych materiałów, ekip, technologii i etapów pracy. Jeżeli możemy część tych ryzyk ograniczyć już na etapie projektowania i doboru materiałów, zapewniamy klientowi realną wartość. Dla projektanta oznacza to łatwość w znalezieniu rozwiązania odpowiadającego określonym parametrom. Dla wykonawcy większą przewidywalność prac i prostszy dobór kompatybilnych produktów. Dla inwestora większą kontrolę nad jakością, czasem wykonania i ryzykiem realizacyjnym. Właśnie dlatego systemowość jest dla nas czymś znacznie większym niż działanie marketingowe. To zmiana sposobu tworzenia oferty.

P.K.: Jak wygląda to dzisiaj w praktyce?
M.S.:
Dobrym przykładem są systemy fasadowe. Parametry fasad wynikają ze współpracy wielu warstw i materiałów, które muszą odpowiadać wymaganiom konkretnej inwestycji w zakresie izolacyjności cieplnej, akustyki, bezpieczeństwa pożarowego, trwałości i estetyki.

W Holcim rozwijamy przede wszystkim systemy ETICS oraz rozwiązania przeznaczone do termomodernizacji, w tym „ocieplenie na ocieplenie”. W przypadku fasad wentylowanych oferujemy natomiast materiały izolacyjne, które mogą stanowić element takiego rozwiązania.

Najważniejsza zmiana polega jednak nie tylko na poszerzaniu portfolio. Podejście systemowe pozwala nam wejść w projekt znacznie wcześniej – już na etapie, w którym inwestor, projektant i generalny wykonawca określają wymagania oraz parametry inwestycji. Dzięki temu możemy wspólnie dobrać lub współtworzyć rozwiązanie odpowiadające konkretnym potrzebom. To ważne, ponieważ potrzeby różnych inwestycji mogą być zupełnie inne.

P.K.: Termomodernizacja będzie tutaj szczególnie istotna?
M.S.:
Zdecydowanie. Przyszłość budownictwa to nietylko nowe obiekty, ale również modernizacja ogromnego zasobu budynków, które już istnieją i wymagają poprawy efektywności energetycznej.
I właśnie tutaj bardzo dobrze widać wartość podejścia systemowego. Nie patrzymy wyłącznie na pojedynczy materiał, ale także na konkretny efekt, jaki chce osiągnąć inwestor. W jednym przypadku największe znaczenie będzie miała efektywność ekonomiczna, w innym izolacyjność cieplna, akustyka, bezpieczeństwo pożarowe, ograniczenie grubości przegrody czy wymagania architektoniczne.

Dobrym przykładem jest rozwiązanie typu „ocieplenie na ocieplenie”. Po odpowiedniej ocenie technicznej nie zawsze konieczny jest demontaż istniejącego systemu. Można rozważyć wykonanie kolejnej warstwy ocieplenia, co pozwoli ograniczyć zakres prac rozbiórkowych, ilość odpadów i czas realizacji. Na tym polega wartość podejścia systemowego – pod uwagę bierzemy nie tylko cenę materiału.

P.K.: Drugim dużym obszarem są systemy podłogowe…
M.S.:
Tak. W tym przypadku również doskonale widaćróżnicę pomiędzy sprzedażą materiału a rozwiązaniem problemu wykonawczego. Podłoga jest układem wielu warstw. Izolacja, warstwy wyrównujące, podkład, posadzka – wszystkie te elementy mają określone funkcje i muszą ze sobą prawidłowo współpracować. Holcim rozwija kompleksowy system podkładów podłogowych, w którym można dobrać rozwiązania w zależności od wymagań technicznych, rodzaju inwestycji oraz czasu dostępnego na realizację. System może być stosowany kompleksowo albo poprzez dobór poszczególnych jego elementów.

Bardzo ważny jest też aspekt wykonawczy. Dobrze zaprojektowane rozwiązanie systemowe może przyspieszyć pracę, ograniczyć konieczność transportowania i magazynowania materiałów na budowie oraz zapewnić wykonawcy dostęp do wsparcia technicznego. To są realne koszty inwestycji, chociaż nie zawsze widać je w cenie jednej tony czy jednego worka produktu.

P.K.: Czy to oznacza, że systemy są też odpowiedzią na presję kosztową w budownictwie?
M.S.:
Tak, ale – co warto powtórzyć – punktem odniesienia są konkretne oczekiwania inwestora. Do nich dopasowujemy rozwiązania, które pozwolą osiągnąć określony efekt możliwie najbardziej optymalnie. Dopiero wtedy patrzymy na ekonomikę całego rozwiązania – nie tylko na cenę pojedynczego materiału. Najtańszy produkt nie zawsze oznacza najbardziej ekonomiczną inwestycję. Coraz ważniejsze staje się też to, jaką wartość konkretne rozwiązanie tworzy dla klienta w całym cyklu realizacji i użytkowania budynku.

P.K.: Wymieniając obszary rozwoju firmy Holcim, na drugim miejscu wskazał Pan miks produktów i rozwiązań.Dlaczego jest on tak istotny?
M.S.:
Ponieważ na dojrzałym rynku nie wszystkie kategorie rozwijają się tak samo. Jeżeli firma jest uzależniona od jednego produktu albo jednego segmentu, jej wyniki są bardzo silnie związane z koniunkturą właśnie w tym obszarze. Szersze portfolio daje możliwość obsługiwania większej części potrzeb klienta i uczestniczenia w większej części wartości tworzonej w ramach inwestycji.
Nie chodzi jednak o tworzenie supermarketu materiałów budowlanych. Całość portfolio musi mieć sens biznesowy i technologiczny. Cement, beton, kruszywa, chemia budowlana, wełna skalna, styropian, rozwiązania fasadowe czy podłogowe zaczynają tworzyć jeden ekosystem. I właśnie dlatego systemy są tak ważne dla naszej strategii – łączą portfolio produktowe w rozwiązanie widoczne i wartościowe dla klienta.

P.K.: W piątym obszarze pojawiły się cyfryzacja i sztuczna inteligencja. Po co AI firmie produkującej cement i beton?
M.S.:
Przede wszystkim nie interesuje mnie AI dlasamego AI. Technologia ma sens wtedy, kiedy rozwiązuje konkretny problem biznesowy. W przemyśle możliwości zastosowania sztucznej inteligencji są ogromne. To m.in. analiza danych produkcyjnych, predictive maintenance, optymalizacja procesów, lepsze planowanie logistyki, automatyzacja pracy administracyjnej, szybszy dostęp do informacji czy wsparcie decyzji. W części komercyjnej technologia może pomagać nam lepiej rozumieć klienta, szybciej odpowiadać na zapytania i sprawniej zarządzać informacją produktową.

Coraz większe znaczenie ma jednak nie tylko analiza danych z przeszłości, ale również zdolność przewidywania tego, co może wydarzyć się dalej. Dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu danych potrafimy wcześniej identyfikować ryzyka, prognozować zapotrzebowanie, lepiej planować produkcję i logistykę, a także otrzymywać rekomendacje wspierające podejmowanie decyzji. To bardzo ważna zmiana – od raportowania i reagowania do prognozowania i działania z wyprzedzeniem.

Moja zasada jest prosta: AI powinno zdejmować z ludzi rutynowe zadania, a nie dokładać im kolejnych obowiązków. Najcenniejszym zasobem, który możemy odzyskać dzięki technologii, jest czas ludzi – czas na klienta, analizę, innowacje i podejmowanie decyzji. Docelowo technologia powinna pomagać nam nie tylko pracować szybciej, ale także podejmować trafniejsze decyzje wcześniej, niż pozwoliłyby nam na to własne doświadczenie i intuicja.

P.K.: Wróciliśmy tu do ludzi i ich kompetencji. Jakiej organizacji potrzebuje dziś Holcim?
M.S.:
Transformacji firmy nie da się przeprowadzićwyłącznie poprzez inwestycje w technologie, instalacje czy nowe produkty. Ostatecznie za każdą zmianą stoją ludzie i ich zdolność do podejmowania decyzji, współpracy i uczenia się nowych rzeczy. A tych zmian jest dziś wiele. Dekarbonizacja, cyfryzacja, rozwój systemów budowlanych, nowe modele biznesowe czy integracja kolejnych obszarów działalności wymagają kompetencji, których jeszcze kilka lat temu w tradycyjnej firmie materiałów budowlanych potrzebowaliśmy w znacznie mniejszym zakresie.

Dlatego chcemy budować organizację bardziej przedsiębiorczą, odpowiedzialną i otwartą na współpracę pomiędzy funkcjami. Coraz mniej tematów można dziś skutecznie prowadzić wyłącznie w ramach jednego zespołu. Rozwiązanie dla klienta może wymagać jednocześnie wiedzy technologicznej, produkcyjnej, handlowej, logistycznej, marketingowej, cyfrowej i związanej ze zrównoważonym rozwojem. Potrzebujemy zatem liderów, którzy potrafią patrzeć szerzej niż tylko przez perspektywę własnego obszaru odpowiedzialności.

Rola lidera również się zmienia. Nie chodzi wyłącznie ozarządzanie istniejącym biznesem, ale również o umiejętność prowadzenia ludzi przez zmianę, podejmowaniadecyzji w warunkach niepewności oraz tworzenia przestrzeni do inicjatywy. Bardzo ważna jest dla nas równieżkultura oparta na wynikach – jasne cele, odpowiedzialnośćza rezultat i konsekwencja w realizacji zobowiązań. W turbulentnym otoczeniu biznesowym sama wiedza eksperckajuż nie wystarcza. Potrzebujemy ludzi, którzy potrafią rozwiązywać problemy, szybko reagować na nowe sytuacje,zachować elastyczność i adaptować się do zmieniającego sięświata. To właśnie zdolność do działania w warunkach niepewności będzie coraz ważniejszą kompetencją organizacji.

Technologia może przyspieszyć transformację, ale to jakość ludzi, współpracy i przywództwa zdecyduje o tym, czy rzeczywiście potrafimy ją wykorzystać.

P.K.: Holcim kupił ostatnio zakład wełny w Wykrotach oraz spółkę Xella. Czy są plany kolejnych przejęć?
M.S.:
Tak. Na dojrzałym rynku firma nie musi być ograniczona do dynamiki tych segmentów, w których działała historycznie. M&A daje możliwość wejścia do nowych kategorii, pozyskania nowych technologii, kompetencji czy dostępu do klientów. W naszym przypadku istotne jest to, żeby nowe biznesy wzmacniały strategiczny kierunek Holcim. Nie chodzi więc o wzrost dla samego wzrostu, lecz o budowanie takiego portfolio, które pozwala nam oferować klientowi coraz pełniejsze rozwiązania. W ten sposób również systemy i M&A zaczynają się ze sobą łączyć – każda nowa kompetencja może poszerzać część procesu budowlanego, za którą jesteśmy w stanie wziąć odpowiedzialność.

P.K.: Jednym z największych projektów Holcim jest CCS w Cementowni Kujawy.
M.S.
: Projekt prowadzony w Cementowni Kujawy ma dlanas znaczenie przełomowe. Produkcja cementu jest specyficzna, ponieważ znacząca część emisji CO2 powstaje bezpośrednio w reakcji chemicznej podczas produkcji klinkieru. Nie da się więc wyeliminować całej emisji wyłącznie poprzez przejście na zieloną energię czy poprawę efektywności instalacji. Dlatego potrzebujemy technologii CCS, umożliwiającej wychwycenie dwutlenku węgla uźródła emisji i bezpieczne zmagazynowanie go pod ziemią. Właśnie taki ma cel instalacja planowana w Cementowni Kujawy. Ten projekt pokazuje zarazem skalę zmianytechnologicznej, przed którą stoi nasza branża. Równie ważne jest jednak to, że CCS nie może być postrzegany wyłącznie jako instalacja przy cementowni. Potrzebnyjest cały łańcuch wartości – wychwycenie CO2, transport i jego trwałe składowanie. To pokazuje, że dekarbonizacja przemysłu wymaga współpracy firm, państwa, regulatorów i infrastruktury.

Tutaj widzę również dużą szansę dla Polski. Nasz kraj dysponuje bardzo znaczącym potencjałem geologicznym do trwałego składowania CO2. To oznacza, że rozwój infrastruktury CCS może być dla Polski nie tylko narzędziem dekarbonizacji własnego przemysłu, ale także szansą na zbudowanie nowych kompetencji, infrastruktury i całego rynku usług związanych z transportem i składowaniem CO2. Przy odpowiednich regulacjach i inwestycjach możemy wykorzystać nasze warunki geologiczne jako realną przewagę konkurencyjną w transformacji europejskiego przemysłu.

P.K.: A więc dekarbonizacja może jednocześnie tworzyć biznes.
M.S.:
Zdecydowanie tak. I to jest bardzo ważna część tejhistorii. Coraz więcej inwestorów patrzy na ślad węglowy budynku. Coraz ważniejsze stają się deklaracje środowiskowe produktów, gospodarka o obiegu zamkniętym, efektywność energetyczna czy możliwość wykorzystania materiałów z recyklingu. Holcim rozwija już dziś rozwiązania niskoemisyjne, m.in. cementy ECOPlanet, beton ECOPact i kruszywa z recyklingu ECOSource. W ofercie są również systemy podłogowe oraz rozwiązania izolacyjne wykorzystywane w termomodernizacji. I tutaj znowu wracamy do systemów. Jeżeli skupiamy się tylko na emisji pojedynczego produktu, widzimy jedynie fragment obrazu. W przyszłości coraz częściej będziemy analizować efekt całego rozwiązania – ile materiału potrzebujemy, jaka jest jego trwałość, jak wpływa na efektywność energetyczną obiektu, jak długo będzie użytkowany i co stanie się z nim pod koniec cyklu życia. To kolejny argument za odejściem od myślenia wyłącznie produktowego.

Warto też spojrzeć na dekarbonizację szerzej, jako na impuls gospodarczy. Analiza przygotowana przez EY dla Stowarzyszenia Producentów Cementu pokazuje, że wdrożenie technologii CCS może w określonych scenariuszach pozytywnie wpływać na inwestycje, zatrudnienie i wzrost gospodarczy w Polsce. Rozwój CCS oznacza bowiem nie tylko inwestycje w same instalacje wychwytywania CO2, ale również w transport, infrastrukturę, magazynowanie oraz nowe kompetencje i usługi wokół całego łańcucha wartości. To może tworzyć nowe miejsca pracy i budować w Polsce nowy obszar kompetencji przemysłowych. Dekarbonizacja nie musi być więc wyłącznie kosztem transformacji – może stać się również źródłem inwestycji i rozwoju gospodarczego.

P.K.: Jednak transformacja musi zarazem oznaczać wzrost kosztów produkcji.
M.S.:
Transformacja przemysłu ma swoją cenę i nie masensu tego ukrywać. Mówimy o bardzo dużych nakładach na modernizację instalacji, technologie, nowe produkty, energię, gospodarkę o obiegu zamkniętym czy wychwytywanie CO2. Jednocześnie rośnie znaczenie kosztów emisji oraz wymogów regulacyjnych. Dlatego zmienia się ekonomika produkcji materiałów budowlanych. Nie chciałbym sprowadzać tej rozmowy do prognozowania ceny jednej tony cementu, ponieważ zależy ona od wielu czynników rynkowych. Ale nie można zakładać, że przy rosnących wymaganiach wobec przemysłu jego ekonomika pozostanie dokładnie taka sama jak kilka lat temu. Jeżeli chcemy w Polsce i w Europie przemysłu nowoczesnego, konkurencyjnego, niskoemisyjnego i zapewniającego bezpieczeństwo dostaw, musimy jednocześnie stworzyć warunki, w których ten przemysł będzie w stanie finansować transformację.

P.K.: Rozmawiamy o wielkich przemianach. Jak w związku z tym Pana zdaniem Holcim będzie wyglądał za pięć czy dziesięć lat?
M.S.:
Holcim w coraz większym stopniu będzie firmą rozwiązań i systemów budowlanych, łączącą materiały, technologię, doradztwo i wiedzę techniczną. Firmą, która pomaga klientowi nie tylko kupić produkt, ale też znaleźć optymalny sposób realizacji inwestycji. Taką, która potrafi łączyć konkurencyjność z dekarbonizacją i rozwijać nowe obszary działalności.

To również odpowiedź na dojrzałość polskiego rynku. Nie zakładamy, że przyszły wzrost zapewni nam wyłącznie większa liczba inwestycji. Chcemy budować go poprzez większą wartość dla klienta, lepszy miks produktów i systemów, efektywne wykorzystanie naszych aktywów, technologię i nowe biznesy.
Ale równie ważni są ludzie. Za pięć lat chcę, żebyśmy mieli znacznie więcej skutecznych, kompetentnych liderów, którzy potrafią rozwijać zespoły, podejmować decyzje i przeprowadzać organizację przez zmianę. Bo o przewadze liderów następnej dekady zdecydują nie tylko technologia i oferta, ale także jakość przywództwa i kompetencje ludzi.


Archiwum: Holcim Polska