CZŁOWIEK W ŚWIECIE MASZYN
GRZEGORZ OSADA
Właściciel Fimtec Polska
Automatyzacja staje się dziś nie tylko odpowiedzią na deficyt wykwalifikowanej kadry, lecz przede wszystkim narzędziem budowania jakości i przewagi konkurencyjnej. Grzegorz Osada, właściciel Fimtec Polska, w rozmowie z Szymonem Kurkiem mówi o tym, co składa się na utrzymanie wysokiej jakości operacyjnej, jakie innowacje zadecydują o przyszłości produkcji oraz jaką rolę odgrywają w tym wszystkim wartości organizacyjne.
Szymon Kurek: Fimtec od lat kojarzony jest z wdrażaniem nowoczesnych rozwiązań dla branży produkcyjnej. Jakie nowe kierunki automatyzacji uważa Pan za najbardziej obiecujące w perspektywie najbliższych lat – zarówno dla firmy, jak i całej branży budowlanej?
Grzegorz Osada: Kiedy dekadę temu rozpoczynaliśmy oferowanie rozwiązań automatyzacyjnych dla branży, rynek pracy prezentował się zupełnie inaczej niż dziś. Etos pracy, który wówczas cechował wielu pracowników, ich autentyczna chęć działania, rozwoju i poczucie odpowiedzialności stanowiły ważne filary powodzenia inwestycji. Sytuacja uległa zasadniczej zmianie. Obserwujemy stopniowy zanik etosu oraz rosnącą rezerwę wobec obowiązków zawodowych, co dla przedsiębiorców stało się kluczowym bodźcem do redefinicji ścieżki rozwoju ich firm. Z jednej strony automatyzacja procesów produkcyjnych, magazynowych, transportowych oraz informacyjnych jest odpowiedzią na deficyt kadrowy i trudności w efektywnym wykorzystaniu zasobów ludzkich. Z drugiej strony wymaga ona od istniejących zespołów znacznie wyższych kompetencji w zakresie planowania, uruchamiania i wdrażania nowych technologii, tak aby realnie przyniosła korzyści dla przedsiębiorstwa.
Ocena poziomu automatyzacji polskich przedsiębiorstw w naszej branży wyraźnie wskazuje na dominację sektora PVC, który w ostatnich kilkunastu latach przeszedł dynamiczną ewolucję technologiczną, techniczną i informatyczną. Stolarka aluminiowa, choć nie stała w miejscu, rozwijała się znacznie wolniej, głównie w aspekcie informatycznym: z klasycznych, „papierowych” procesów przeszliśmy do komputerowych stanowisk pracy – z kodami kreskowymi i podstawowymi centrami obróbczymi. W halach PVC zaawansowanych technologicznie automatyzacja koncentruje się dziś głównie na eliminowaniu czynnika ludzkiego w transporcie międzyoperacyjnym oraz na zastępowaniu prac ciężkich i czasochłonnych maszynami. Natomiast w sektorze aluminium stoimy uprogu najważniejszego etapu rozwoju, ery centrówobróbczo-tnących, obrabiarek cyfrowych i nowoczesnychzagniatarek, których w Polsce jest nadal niewiele, a którewkrótce staną się kluczowe dla uzyskania konkurencyjności. Jednocześnie zarówno produkcja z PVC, jak i z aluminium będzie coraz bardziej zintegrowana informatycznie,tak aby cały cykl – od zamówienia klienta, poprzez produkcję, aż po dostawę – stał się maksymalnie przejrzysty,łatwy w kontroli i przyjazny w obsłudze.
S.K.: Czy wyeliminowanie z pracy tzw. czynnika ludzkiego może sprawić, że innowacja stanie się gwarantem lepszej jakości produktów i usług w sektorze budowlanym?
G.O.: Chciałbym, aby rynek zmierzał właśnie w takimkierunku, i coraz więcej sygnałów potwierdza, że te zmiany już realnie zachodzą. Po pierwsze, rozwój techniczny nie ma realnej alternatywy. Po drugie, w obliczu problemów z pozyskaniem wykwalifikowanych zasobów ludzkich automatyzacja staje się kluczowym narzędziem utrzymania jakości i efektywności produkcji. W ponad 90 proc. rozmów inwestycyjnych klienci podkreślają trudności kadrowe i proszą o ich uwzględnienie przy rekomendacji rozwiązań.
Trzeba jednak przyznać, że utrzymanie jakości za pomocą automatyzacji wymaga odpowiedniego przygotowania wszystkich procesów i komponentów. Wielu klientów, którym przychodzi na myśl automatyzacja, kojarzy się ona z pewnego rodzaju wyzwoleniem technologicznym i drogą do pozbycia się problemów z brakami kadrowymi. Klienci, którzy rozpoczynali analizę inwestycyjną, często wychodzili z założenia, że owszem, wydadzą pieniądze, ale podniosą przy tym wydajność, obniżą zatrudnienie i utrzymają ten sam profil produkcji, dzięki któremu osiągnęli sukces. Cóż, jedno z tych założeń jest do zrealizowania, a mianowicie redukcja zatrudnienia pracowników produkcyjnych. Niestety procesy automatyzacji mogą też wprowadzić różnego rodzaju ograniczenia, ale właśnie po to, by usystematyzować i poukładać produkcję. Jako profesjonaliści informujemy naszych klientów również o potencjalnych obostrzeniach. Automatyzacja wymaga nowego sposobu myślenia o wprowadzaniu komponentów na produkcję, wejściowych kontrolach jakości materiałów, tak by ich obróbka była bezproblemowa i płynna. Tu znów nawiążę do czynnika ludzkiego, którego redukcji inwestorzy faktycznie oczekują – i tak się dzieje, ale na poziomie operatorskim. Jednocześnie należy przygotować zespół fachowców, którzy będą czuwali nad całością wysterowania i techniki. To czasem pomijany (na początku) aspekt dużych inwestycji, a jednak ma kluczowy wpływ na późniejsze bezproblemowe wdrażanie i bezpieczeństwo produkcji.
Odpowiadając więc wprost na zadane pytanie: tak, automatyzacja staje się gwarantem jakości, lecz wymaga przemyślanego i świadomego jej realizowania.
S.K.: Fimtec od lat wyznacza standardy w automatyzacji produkcji stolarki. Jakie nowe modele lub funkcje zamierzają Państwo wprowadzić w ramach swoich produktów i usług oraz co je odróżnia od dotychczasowych rozwiązań?
G.O.: Aktualna oferta obfituje w przełomowe rozwiązania, z których najważniejsze to centra obróbcze oraz systemy automatyzujące procesy. Od wielu lat współpracujemy z renomowanymi europejskimi producentami (Graf Synergy oraz Fom Industrie), co pozwala nam oferować maszyny najwyższej klasy, stosowane w zakładach na całym świecie. W Polsce Fimtec, jako dystrybutor maszyn do aluminium i PVC, wdraża rozwiązania sprawdzone, efektywne i elastyczne, dzięki którym firmy mogą skutecznie konkurować zarówno wydajnością produkcji, jak i różnorodnością portfolio. W sektorze PVC kluczowym trendem jest konsolidacja procesów cięcia i obróbki w jednym cyklu technologicznym. Minimalizacja błędów, poprawa jakości, wysoka wydajność i uproszczona obsługa operatorska – to cztery filary, na których się skupiamy. W tym obszarze szczególnie wysoko plasuje się kompaktowe, wydajne centrum FABCUT 3BS, wzbogacone w najnowszej odsłonie o moduły EDU i ESU. W nurt automatyzacji doskonale wpisują się również roboty do okuwania ram typu RMA oraz w pełni automatyczna stacja zawiasów HDMV. W technologii V-Perfect® dostarczyliśmy na polski rynek już ponad 300 sztuk zgrzewarek kształtowych, a ich model EVO RS umożliwia łączenie profili hybrydowych PVC + ALU, co stanowi nowość.

W aluminium wprowadzamy kolejną generację zagniatarek cyfrowych DCM 2.1, które odpowiadają na rosnące potrzeby dotyczące łączenia coraz bardziej złożonych przekrojów profili, eliminując konieczność posiadania wiedzy inżynieryjnej po stronie operatora. Równolegle rozwijamy ofertę precyzyjnych centrów 4- i 5-osiowych FMC z oprogramowaniem przyjaznym użytkownikowi. Wśród maszyn klasy premium szczególne miejsce zajmuje model LMX 2, będący jedynym na świecie centrum obróbczo-tnącym wyposażonym w pięcioosiowy moduł do obróbki i cięcia z magazynem narzędzi mieszczącym 32 pozycje. Urządzenie to umożliwia wyjątkowo precyzyjną realizację nawet najbardziej złożonych obróbek i cięć trójwymiarowych. Maszyna posiada 18 agregatów roboczych, rozmieszczonych wokół profili, które wykonują operacje obróbcze bardzo dokładnie i wydajnie.
Na dodatkową uwagę zasługuje możliwość obrabiania przekrojów nawet 300 × 300 mm, co jest odpowiedzią na stale rosnące gabaryty profili aluminiowych.
S.K.: Wspomniał Pan o centrach obróbczych. Fimtec prezentuje je w swoim katalogu jako jedną z kluczowych grup produktów.
G.O.: Centra obróbcze to rzeczywiście podstawa naszejoferty, ale też każdej produkcji. Aby opisać wszystkie zalety oferowanych przez nas maszyn, warto dokonać podziału na dwie grupy: maszyny do obróbki PVC i do aluminium.
W kwestii centrów do PVC trzeba przyznać, że ich początek w branży sięga jeszcze lat 90. ubiegłego wieku. To wtedy zauważono, że zamiast posiadania kilku osobnych urządzeń i ciągłego przenoszenia materiału z jednych na drugie, wystarczy zakupić centrum, czyli maszynę, która sama pobierze, obrobi technologicznie i wyda gotowy profil. W tym momencie nie można nie wspomnieć, że rozwój w dziale PVC na początku był podzielony na dwa etapy, gdyż osobno oferowaliśmy centra tnące i centra obróbcze.
Warto zaznaczyć, że tamte maszyny nie były zbyt wydajne, miały ograniczone możliwości programowe, ale jednocześnie stanowiły przełom dla branży. Już niecałą dekadę od wprowadzenia pierwszych automatycznych centrów pojawiły się na rynku pierwsze wersje łączone, w przypadku których w jednym module mieliśmy funkcję obróbki i cięcia. Historię o początkach należy uzupełnić o różnego rodzaju problemy z profilami, które powodowały konieczność rozwoju maszyn w takim kierunku, by te kłopoty niwelować lub choćby je omijać. Centrum obróbczo-tnące jest właśnie najlepszą odpowiedzią na trudności z komponentami, ale też, ewoluując, stało się gwarantem jakości i powtarzalności. Najnowsze modele tych maszyn są tak rozbudowane, że „ściągnęły” do siebie obróbki, które kiedyś wykonywane były na końcu cyklu produkcyjnego, a obecnie na przykład przykręcanie zaczepów realizowane jest przez precyzyjne roboty na pierwszym etapie produkcji. Maszyna FABCUT 3BS może również z powodzeniem wykonywać obróbki w stali czy przykręcać zawiasy. Można by rzec, że niemal wszystkie operacje technologiczne możliwe do wykonania przed zgrzaniem, a właściwie dla danego profilu i okuć, można dziś zrealizować na tym centrum obróbczo-tnącym.

Druga grupa to centra do obróbki aluminium. Rynek tych maszyn miał początek we frezarkach, które w latach 90.były bardzo popularne i stanowiły trzon produkcji.Dynamiczny rozwój rynku profili i koniecznych do wykonania obróbek spowodował zmiany konstrukcyjne tychżefrezarek aż do powstania maszyny, która mając obrotowystół napędzany elektrycznie, stała się prototypem centrum. Kiedy użytkownicy dostrzegli zalety takiego rozwiązania, zwłaszcza powtarzalność obróbek, rozwój w tymkierunku był już tylko kwestią czasu. Szybko powstałacała gama centrów 2- i 3-osiowych, a wkrótce potem4-osiowych. Warto jednak zaznaczyć, że mówimy tuozupełnie innej konstrukcji i sposobie pracy, niż miało tomiejsce w przypadku stolarki z PVC. W dzisiejszych czasach, gdy centra stacjonarne są w większości 4- i 5-osiowe,można do nich załadować kilka elementów na jeden cykllub też jeden dłuższy, który centrum potnie na właściweodcinki, a następnie obrobi. W naszej ofercie mamy właśnie takie centra z rodziny FMC (4- i 5- osiowe), które sąw stanie obrobić element z każdej strony, współpracującz oprogramowaniem biurowo-produkcyjnym. Rola operatora ogranicza się do zeskanowania kodu kreskowegoi zamocowania profilu, a maszyna wykona wszystkie operacje precyzyjnie i powtarzalnie, co w przypadku aluminium ma szczególne znaczenie.
Biorąc pod uwagę kłopoty kadrowe, o których wspomniałem, ale też potrzebę zwiększania wydajności produkcyjnej, wprowadziliśmy do świata obróbki aluminium centra przelotowe. To konstrukcje przypominające te z obróbki PVC, posiadające stół załadowczy, moduł roboczy i stół wyładowczy.
Jednakże maszyny te, zaprojektowane do obróbki profili wrażliwych na uszkodzenia (np. porysowanie) i wymagających ogromnej precyzji technologicznej, są dużo bardziej masywne i wyposażone w specjalne systemy rolkowe, transportujące profil z najwyższą starannością. Nasz podstawowy produkt z tej rodziny to centrum LMT, które jest bardzo wydajne i pośród maszyn tego typu na rynku ma fenomenalny współczynnik cena/wydajność. Ta maszyna znajduje się na wyposażeniu czołowych zakładów w kraju, których produkty są w miarę ustandaryzowane, a rynki dyktują potrzebę dużej wydajności produkcyjnej. Jej starszym bratem jest centrum obróbczo-tnące LMX 650 i jego ewolucja LMX 2. Są to modele, które nie mają sobie równych pod względem możliwości technicznych, liczby narzędzi i precyzji działania.

Szczególnie model LMX 2 to najlepsza odpowiedź na szybko zmieniające się potrzeby rynku, gdyż jak mówi klient: „kupując tę maszynę, nastawiam się na produkowanie wszystkiego”. Szczególnie dotyczy to klientów eksportujących na Europę i świat, gdyż różnorodność przekrojów profili jest ogromna i stale rośnie, a to stawia przed nimi wymagania techniczne, które bez problemu spełniają LMX 650 i LMX 2.
Myślę, że nie będzie przesadą, jeśli powiem, że te czy inne centra obróbcze stanowią dziś fundament każdej hali produkcyjnej – i tak pozostanie.
S.K.: Porozmawiajmy o kulturze pracy. W czasach, w których sztuczna inteligencja, cyfryzacja i automatyzacja branży dyktują tempo i narzucają presję wyników, potrzeba refleksji schodzi na dalszy plan. Coraz rzadziej mówi się o wartościach w biznesie. Które z nich są fundamentem kultury organizacyjnej Fimtec i jak przekładają się na codzienne decyzje zarządcze?
G.O.: Energiczny rozwój eksportu, dotacje wspierające inwestycje oraz chroniczny niedobór pracowników sprawiły, że dobra relacja między dostawcą a inwestorem nabrała zupełnie nowego znaczenia. Wszystko to odbywa się z myślą o długoterminowym powodzeniu inwestycji i satysfakcji klienta. Określenie „partnerstwo” jest w tym kontekście niezwykle trafne, ale wymaga doprecyzowania. W Fimtec sprzedaż nie jest końcem, lecz początkiem współpracy, a przygotowanie inwestycji trwa miesiącami. Uczciwa i dogłębna analiza bieżącej sytuacji klienta oraz nakreślenie celu, który przyświeca danej inwestycji, to podwaliny przyszłego sukcesu. Doradcy techniczno-handlowi cały czas się szkolą, budując swoje zaplecze informacyjne na rynku, wraz z klientami. To pozwala im doskonale rozumieć potrzeby i status danego przedsiębiorstwa na etapie wyboru urządzeń. Następnie przechodzimy przez etapy uruchomienia i pełnego wdrożenia.
Cały proces wspieramy nadzorem, asystą i dostępnością specjalistów, którzy, co istotne, pozostają w bieżącym kontakcie telefonicznym, realizują wizyty i audyty techniczne, udzielając wsparcia. W czasach, w których wiele korporacji ogranicza komunikację do anonimowych skrzynek mailowych, bezpośredni kontakt to wartość, którą nasi klienci ogromnie doceniają. Warto podkreślić, że Fimtec dysponuje sporą kadrą wsparcia stricte technicznego, którą stanowi 17-osobowy zespół techników, tworzących siatkę w całym kraju. To gwarantuje pełny dostęp do wiedzy i działań zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych działów utrzymania ruchu naszych klientów. Można by rzec, że przy każdej automatyzacji technik staje się długofalowym opiekunem klienta. To właśnie nazywamy partnerstwem i w to, jako odpowiedzialny dostawca nowoczesnych technologii, inwestujemy.
S.K.: Czy uważa Pan, że system edukacji technicznej i zawodowej w Polsce nadąża za zmianami, które przynoszą automatyzacja, cyfryzacja, a także wyzwania związane z kulturą pracy? Jakie działania mogłyby wspierać kształcenie przyszłych specjalistów?
G.O.: Niestety, odpowiedź na to pytanie nie napawaoptymizmem. System edukacji nie tylko nie nadążył za zmianami w gospodarce, lecz w pewnym sensie cofnął się w rozwoju. Dawniej ukończenie szkoły zawodowej czy technikum oznaczało posiadanie konkretnego zawodu, praktycznych umiejętności i solidnego rozeznania w danej dziedzinie. Dziś proces rekrutacji coraz częściej przypomina selekcję spośród osób mało chętnych do wykonywania pracy fizycznej, pochłoniętych ekranami smartfonów, podczas gdy my staramy się odnaleźć tych, którzy mają ambicje i chęć rozwoju. Inżynierowie kształceni na politechnikach pozostają obecnie najpewniejszym fundamentem przyszłych kompetencji technicznych. W praktyce jednak wielu pracowników zdobywa wiedzę dopiero w trakcie zatrudnienia, ucząc się na „żywym organizmie” przedsiębiorstwa.
Wygląda na to, że to my, przedsiębiorcy, przejęliśmy dużą część odpowiedzialności za przygotowanie młodych ludzi do pracy zawodowej. Oczywiście również we własnym interesie, ale też dla dobra gospodarki jako całości. Wśród naszych klientów są tacy, którzy prowadzą własne szkółki czy kursy dla najbardziej ambitnych i chętnych do rozwijania swojej wiedzy i umiejętności technicznych. To prawdziwy skarb, który pozwala młodzieży w przyjazny i praktyczny sposób zmierzyć się z zagadnieniami, o których w szkole słyszeli wyłącznie w teorii. Przyjemnym akcentem jest stosunkowo powszechna znajomość języka angielskiego oraz zagadnień informatycznych, które młodzież przyswaja w miarę szybko i chętnie. To daje podstawy do optymistycznego spojrzenia na dalsze wdrażanie technologii Przemysłu 4.0, wchodzących dopiero w praktykę Elementów 5.0 oraz rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.



