INNOWACJA TO KONIECZNOŚĆ
Rozmowa z Piotrem Ossowskim, Współzałożycielem oraz wiceprezesem OPTEM
Szymon Kurek: Innowacyjność i indywidualne podejście to dziś jedne z najczęściej używanych pojęć w branży infrastrukturalnej. Co w praktyce oznaczają one w przypadku OPTEM?
Piotr Ossowski: Innowacyjność to dzisiaj nie wybór, ale konieczność. Konkurujemy już nie tylko z firmą z sąsiedniego miasta czy z Polski, ale praktycznie z całą Europą, a nawet światem. Odległość przestała mieć takie znaczenie jak kiedyś, a rynek jest przepełniony ofertami. Dlatego, żeby się wyróżnić, trzeba tworzyć, kreować i cały czas być o krok przed innymi.
Obecnie widzimy bardzo duże zainteresowanie prefabrykacją. Tutaj nie musimy już przekonywać rynku do samej idei – klienci jej oczekują. Chcą budować szybciej, bardziej przewidywalnie i przy mniejszym zaangażowaniu na placu budowy.
Dlatego OPTEM nie chce być wyłącznie producentem elementów, chcemy dostarczać kompletne rozwiązania – od konsultacji projektowych, przez projekt, produkcję i montaż, aż po prace wykończeniowe i pozwolenie na użytkowanie. Klient ma mieć jednego partnera odpowiedzialnego za cały proces.
Ale innowacyjność to nie tylko technologia. To przede wszystkim ludzie. U nas bardzo dobrze działa połączenie młodych, ambitnych absolwentów, którzy nie boją się kwestionować utartych schematów, z doświadczeniem projektantów i inżynierów, którzy wiedzą, co rzeczywiście można bezpiecznie i skutecznie wdrożyć.
S.K.: W czym Państwa sposób projektowania i realizacji rozwiązań różni się od standardowego podejścia stosowanego na rynku?
P.O.: Do każdego projektu staramy się podchodzić kompleksowo. W naszym zespole mamy doświadczonych projektantów i inżynierów, którzy nie patrzą wyłącznie na pojedynczy element konstrukcji, ale analizują obiekt jako całość.
To jest dla nas bardzo ważne, ponieważ w budownictwie praktycznie żaden element nie funkcjonuje samodzielnie. Posadowienie wpływa na konstrukcję, konstrukcja na pozostałe elementy obiektu, a odwodnienie czy sposób wykonania detali mogą mieć znaczenie dla jego trwałości i późniejszej eksploatacji. Wszystko jest ze sobą powiązane.
Dlatego nasze doradztwo często wykracza poza zakres produktu, który dostarczamy. Jeżeli widzimy, że proponowane przez nas rozwiązanie wpływa na inne elementy projektu albo może poprawić ich funkcjonowanie, pokazujemy zależności. Myślę, że właśnie tutaj doświadczenie projektowe daje nam istotną przewagę. Potrafimy spojrzeć na inwestycję holistycznie. Dzięki temu klient otrzymuje od nas nie tylko produkt, ale również wiedzę i doświadczenie, które pomagają zoptymalizować cały projekt.
Bo dobry projekt to nie zbiór dobrze zaprojektowanych elementów. To przede wszystkim system, w którym wszystkie te elementy muszą ze sobą dobrze współpracować.
S.K.: OPTEM w ostatnich latach osiągnął znaczącą pozycję na rynku infrastrukturalnym. Jakie były najważniejsze momenty i decyzje, które pozwoliły firmie przejść od realizacji pojedynczych kontraktów do pozycji partnera przy dużych, strategicznych inwestycjach?
P.O.: Budowanie pozycji firmy w tej branży to nie sprint, tylko maraton. Trzeba się do niego dobrze przygotować, być konsekwentnym i mieć świadomość, że zaufania klientów nie zdobywa się jednym projektem. Buduje się je latami.

Tak wygląda również droga OPTEM. Zaczynaliśmy od pojedynczych realizacji, mniejszych obiektów i pojedynczych mostów i krok po kroku wyspecjalizowaliśmy się w realizacji dużych, wymagających konstrukcji, np. przejścia dla zwierząt. W ten sposób zdobywaliśmy doświadczenie oraz zaufanie rynku.
Co ciekawe, kilka przełomowych momentów w rozwoju firmy pojawiło się właśnie w sytuacjach kryzysowych. Dobrym przykładem była pandemia. Ceny materiałów gwałtownie wzrosły, łańcuchy dostaw zostały zaburzone, a my straciliśmy podwykonawców produkujących dla nas elementy prefabrykowane. Jednocześnie mieliśmy podpisane kontrakty i zobowiązania wobec klientów, których chcieliśmy dotrzymać.
Podjęliśmy więc decyzję, która w tamtym momencie była dużym wyzwaniem – uruchomiliśmy własną, tymczasową wytwórnię prefabrykatów. W warunkach polowych zaczęliśmy samodzielnie produkować elementy potrzebne do realizacji naszych kontraktów. Nie było to łatwe, ale właśnie wtedy zdobyliśmy doświadczenie, które później pozwoliło nam zrobić kolejny krok.
Dzisiaj dysponujemy już własnym, stałym zapleczem do produkcji elementów prefabrykowanych. To daje nam nie tylko większą niezależność, ale przede wszystkim pozwala kontrolować cały proces – od koncepcji i projektu, poprzez dobór materiałów i produkcję, aż po gotowy element i jego montaż.
Dla klienta oznacza to pełną gwarancję OPTEM i odpowiedzialność za dostarczane rozwiązanie. Dla nas natomiast własna produkcja stała się czymś więcej niż tylko sposobem na uniezależnienie się od podwykonawców. Jest również zapleczem rozwojowym, które pozwala nam testować nowe materiały, prototypować rozwiązania i wprowadzać kolejne produkty.
Paradoksalnie więc problem, który początkowo był dla nas dużym zagrożeniem, stał się impulsem do rozwoju. Kryzys zmusił nas do zbudowania własnych kompetencji produkcyjnych, a dziś właśnie te kompetencje są jednym z fundamentów dalszego rozwoju OPTEM.
S.K.: Budowa drogi ekspresowej S10 na odcinku Szczecin–Piła jest jednym z najbardziej wymagających przedsięwzięć infrastrukturalnych w regionie, a OPTEM realizuje przy tej inwestycji znaczący zakres prac. Co sprawia, że właśnie ta realizacja jest dla firmy szczególnie wartościowa z punktu widzenia technologicznego, organizacyjnego i biznesowego?
P.O.: Faktycznie, jest to bardzo duże i wymagające przedsięwzięcie dla wszystkich jego uczestników. Dla nas skala projektu była od początku szczególna. Ze względu na nasze kompleksowe podejście do projektowania współpraca z biurami projektowymi generalnego wykonawcy była bardzo intensywna i pracochłonna, ale jednocześnie niezwykle efektywna. Przy tak dużym zadaniu właściwa koordynacja na etapie projektowym ma ogromne znaczenie.
Dużym wyzwaniem była również sama produkcja takiej liczby prefabrykatów. W stosunkowo krótkim czasie musieliśmy praktycznie podwoić możliwości produkcyjne naszej wytwórni. Wymagało to zmian organizacyjnych, zwiększenia zasobów i skutecznego planowania produkcji. Ale prawda jest taka, że właśnie takie wyzwania lubimy najbardziej – one mobilizują zespół i pozwalają nam rozwijać firmę.
Dzisiaj jesteśmy już na etapie transportu i montażu, czyli tej najbardziej widowiskowej części całego procesu. Przy tej skali nawet tak pozornie prozaiczne kwestie jak magazynowanie prefabrykatów czy organizacja transportów stają się poważnym zadaniem logistycznym.
Sam montaż pokazuje jednak największą zaletę prefabrykacji. Duże elementy, które wcześniej przez wiele tygodni powstawały w kontrolowanych warunkach wytwórni, na placu budowy są montowane w bardzo krótkim czasie. Przy tej skali wygląda to naprawdę spektakularnie.
Obserwowanie, jak most powstaje w tydzień, chyba nigdy mi się nie znudzi.
S.K.: Patrząc na rozwój OPTEM przez pryzmat najbardziej wymagających realizacji, jakie kompetencje chcecie Państwo rozwijać w kolejnych latach?
P.O.: Zdecydowanie mamy jeszcze dużo do zrobienia w obszarze technologii produkcji. Chcemy ją dalej rozwijać, automatyzować i przede wszystkim optymalizować. Zresztą „optymalizacja” to słowo bardzo bliskie naszej firmie – można powiedzieć, że to nasze OPTEM-owe hasło przewodnie. Cały czas zadajemy sobie pytanie: czy można zrobić coś szybciej, lepiej i przy mniejszym zużyciu zasobów?
Budownictwo, jeżeli porównamy je z wieloma innymi gałęziami przemysłu, wciąż wydaje się stosunkowo mało uprzemysłowione. W motoryzacji czy innych branżach produkcyjnych od lat dąży się do automatyzacji, powtarzalności i maksymalnego ograniczenia pracy wykonywanej bezpośrednio przy produkcie. W budownictwie nadal bardzo duża część procesu odbywa się na placu budowy. Moim zdaniem właśnie tutaj jest ogromna przestrzeń do zmiany.
Powinniśmy dążyć do tego, aby jak największą część obiektu wykonywać wcześniej, w kontrolowanych warunkach produkcyjnych, a na budowie przede wszystkim montować gotowe elementy. Pozwala to skrócić czas realizacji, poprawić jakość i ograniczyć liczbę operacji wykonywanych na placu budowy.
Technologia ma dla nas sens wtedy, kiedy daje konkretny efekt: pozwala budować szybciej, lepiej i bardziej przewidywalnie. I właśnie w tym kierunku chcemy rozwijać OPTEM.



