JAK BUDOWAĆ W EPOCE ZMIAN
AGNIESZKA KALINOWSKA-SOŁTYS
Architektka, Członkini Zarządu
UN Global Compact Network Poland
Gdy spojrzymy wstecz na okresy niepewności gospodarczej, zobaczymy, że często to właśnie trudniejsze czasy przyspieszały przemiany strukturalne” – mówi Agnieszka Kalinowska-Sołtys. Z Członkinią Zarządu UN Global Compact Network Poland rozmawiamy o licznych nowych polach jej działalności zawodowej oraz o hobby, w których główną rolę gra energia wiatru, wody i słońca.
Paweł Kaliński: U progu roku weszła Pani do zarządu UN Global Compact Network Poland (UN GCNP) – polskiego biura największej na świecie inicjatywy ONZ na rzecz zrównoważonego rozwoju. Jednak z samą organizacją jest Pani związana już od kilku lat, również jako Członkini Rady Programowej. Agnieszka Kalinowska-Sołtys: Działania UN Global Compact mocno wpisują się w moją filozofię dotyczącą biznesu. Żyjemy w czasach nakładających się kryzysów: klimatycznego, gospodarczego i geopolitycznego. Wyzwania te wpływają bezpośrednio na dokonywanie wyborów i podejmowanie decyzji związanych z planowaniem nowych inwestycji oraz kształtowaniem procesu projektowego, który musi uwzględniać etap użytkowania budynków w całym ich cyklu życia. Misją United Nations Global Compact jest zmobilizowanie globalnego ruchu zrównoważonych firm i interesariuszy, aby stworzyć bezpieczny, sprawiedliwy i przyjazny dla człowieka świat, do którego wszyscy dążymy. Aby realizować tę misję, wspieramy firmy w prowadzeniu działalności w sposób odpowiedzialny, dostosowując ich strategie i działania do zasad UN Global Compact dotyczących praw człowieka, pracy, środowiska i przeciwdziałania korupcji. Podejmujemy strategiczne działania, aby osiągać szersze cele społeczne, takie jak cele zrównoważonego rozwoju ONZ (SDGs), z naciskiem na współpracę i innowacje.
P.K.: Jak dziś, po tych kilku miesiącach w nowej roli, postrzega Pani wyzwania, przed którymi stoją lub staną polska i światowa architektura, architekci, biura projektowe?
A.K.-S.: W obecnych czasach rola architektów i projektantów branżowych się zmienia. Mamy większą świadomość wpływu budownictwa oraz sposobu użytkowania nieruchomości na degradację środowiska, zmiany klimatu i łamanie praw człowieka. Aby osiągnąć pozytywne zmiany, nie wystarczą tylko chęci i świadomość – potrzebujemy konkretnych działań: od legislacji, poprzez ewolucję procesu inwestycyjnego, aż po transformację całego sektora.Zmiany klimatu na świecie przyspieszają, co powoduje konieczność przystosowania zarówno budynków, jak i całych miast do fal upałów, coraz częściej występujących powodzi, ale też długotrwałych i bardziej dotkliwych okresów suszy. Zjawiska te już dziś przekładają się na migracje klimatyczne – nie tylko zwierząt, ale również ludzi, którzy w poszukiwaniu zasobów opuszczają swoje dotychczasowe miejsca życia, ponieważ nie są one już wystarczające do bezpiecznego funkcjonowania. Kurczące się zasoby wody, ograniczony dostęp do żywności oraz katastrofy naturalne burzą dotychczasowy porządek świata, powodując nasilające się konflikty zbrojne w wielu miejscach naszego globu.
P.K.: Czy realnie dostrzegamy to też w naszym kraju?
A.K.-S.: Przykładem dostosowania przepisów w Polsce do tych wyzwań, o których jeszcze pięć lat temu nie myśleliśmy, jest wprowadzenie od początku stycznia 2026 roku obowiązku projektowania i budowy schronów w budynkach użyteczności publicznej i mieszkalnych. Nowe inwestycje muszą uwzględniać schrony lub miejsca doraźnego schronienia. Zmiany te mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa ludności w sytuacjach zagrożenia, takich jak katastrofy naturalne czy ataki terrorystyczne. Jest to jeden z wielu ważnych kroków potrzebnych do transformacji naszych miast w czasach nasilających się kryzysów. Formą odpowiedzi na te potrzeby jest też rozwój nowoczesnych technologii w budownictwie. Prefabrykacja, projektowanie z myślą o demontażu i odzysku materiałów, wymiana elementów, technologie naprawcze czy gospodarka obiegu zamkniętego pozwalają na wykorzystanie istniejących zasobów bez konieczności marnowania tego, co już zostało wybudowane. Architekt, aby projektować w sposób odpowiedzialny, musi dziś rozumieć cykl życia materiałów budowlanych oraz znać logistykę produkcji i proces budowy. Wykonawca ponosi coraz większą odpowiedzialność za cykl życia budynku, podejście do jakości i trwałości, przy jednoczesnej presji na optymalizację kosztów inwestycji i zwiększenie efektywności. Inwestorzy natomiast zaczynają mierzyć się z rosnącą świadomością społeczną, która wymusza podnoszenie jakości życia, potrzebę integracji społecznej, a także zapewnienie szeroko pojętego bezpieczeństwa.
P.K.: Jak na to patrzy rynek?
A.K.-S.: Dziś rynek inwestycji charakteryzuje się dużą niepewnością ekonomiczną – drogi kapitał i niestabilna sytuacja rynkowa powodują ograniczenie dużych inwestycji oraz spowolnienie procesów transformacji. Mimo to uważam, że właśnie teraz jest dobry czas na rozwój nowych technologii oraz zmianę podejścia do projektowania i realizacji budynków w sposób bardziej ekologiczny i odpowiedzialny społecznie. Gdy spojrzymy wstecz na okresy niepewności gospodarczej, zobaczymy, że często to właśnie trudniejsze czasy przyspieszały przemiany strukturalne. W warunkach spadku marż i ograniczonego popytu firmy budowlane poszukują rozwiązań redukujących koszty operacyjne, przy jednoczesnym zwiększeniu efektywności materiałowej i energetycznej, aby zyskać przewagę konkurencyjną. Niepewność geopolityczna powoduje również wzrost znaczenia efektywności energetycznej, wykorzystania lokalnych źródeł energii oraz ograniczania zależności od importowanych surowców.
P.K.: Swoje refleksje i doświadczenia wniosła Pani do Rady Programowej Kongresu Architektury Polskiej 2026. Jakie tematy z kręgu budownictwa bardziej zrównoważonego są Pani zdaniem kluczowe w agendzie Kongresu?
A.K.-S.: Zrównoważony rozwój to nie tylko elementy, o których mówiłam wcześniej, ale również zdrowie, dobre samopoczucie i bezpieczeństwo użytkowników miast, czyli nas wszystkich. Architektura i urbanistyka mają bowiem istotny wpływ na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Odpowiednio zaprojektowane przestrzenie mogą redukować stres, poprawiać samopoczucie, a nawet wspierać szybszy powrót do zdrowia. To niezbędne dla poprawy jakości życia w środowisku zbudowanym. Jestem przekonana, że podczas Kongresu Architektury Polskiej nie zabraknie debaty na ten temat, podobnie jak rozmów dotyczących zrównoważonego rozwoju miast.
P.K.: Jakie wyzwania w kształceniu młodych adeptów architektury i urbanistyki – akademickim i pozauczelnianym – najmocniej zwracają dziś Pani uwagę? Jakie dostrzega tu Pani szanse?
A.K.-S.: Kształcenie młodych adeptów architektury i urbanistyki znajduje się dziś w szczególnym momencie przejściowym: pomiędzy tradycyjnym modelem projektowania a rzeczywistością silnie uwarunkowaną kryzysem klimatycznym oraz transformacją społeczną i technologiczną. Wyzwania, ale także nowe możliwości, pojawiają się zarówno w edukacji akademickiej, jak i poza nią. Na wielu uczelniach program studiów nadal koncentruje się przede wszystkim na indywidualnym projektowaniu formy, estetyce i kompozycji. Są to oczywiście istotne elementy edukacji architektonicznej, jednak nie powinny być one oderwane od praktycznego wymiaru wykonywania tego zawodu. Rezultaty tego systemu są znane. Młodzi architekci tuż po ukończeniu studiów często nie są w pełni przygotowani do samodzielnej pracy i potrzebują przynajmniej dwóch, trzech lat doświadczenia zawodowego, aby się usamodzielnić.
P.K.: Od czego warto zacząć zmiany?
A.K.-S.: Moim zdaniem dziś szczególnie potrzebne jest silniejsze ukierunkowanie kształcenia na interdyscyplinarną pracę zespołową, prowadzenie badań nad otoczeniem w wymiarze socjologicznym i psychologicznym, a także zrozumienie ekonomii miasta oraz procesów formalnoprawnych. Młodzi architekci bardzo często dopiero po studiach poznają rzeczywiste mechanizmy procesów inwestycyjnych – związane z koordynacją międzybranżową, kosztami realizacji czy procedurami administracyjnymi, które w znacznym stopniu wpływają na ostateczny kształt projektów. Trzeba też pamiętać, że projektowanie dobrej przestrzeni urbanistycznej jest w dużej mierze pracą z ludźmi – z ich potrzebami, emocjami oraz często sprzecznymi interesami. To proces wymagający umiejętności mediacji, komunikacji społecznej, prowadzenia konsultacji oraz współtworzenia projektów z wieloma specjalistami z różnych dziedzin.Jednocześnie współcześni studenci architektury dysponują nowymi narzędziami, takimi jak BIM czy sztuczna inteligencja, które umożliwiają testowanie wielu wariantów projektowych bez dużego ryzyka. W tym kontekście dużą szansą dla uczelni jest rozwijanie metod dydaktycznych wykorzystujących te technologie do symulowania i analizowania projektów w całym cyklu życia, zwłaszcza pod kątem adaptacji do zmian klimatu oraz eksperymentów społecznych. Może to prowadzić do tworzenia i testowania nowych modeli miasta, bardziej odpornych na współczesne wyzwania.
P.K.: Charakter edukacyjny ma Pani nowy cykl „Archisens” – autorski projekt obejmujący rozmowy z ważnymi postaciami polskiej architektury i urbanistyki. Jaka myśl przyświeca tym działaniom?
A.K.-S.: Przez ponad dziesięć lat aktywnie działałam w Zarządzie Głównym Stowarzyszenia Architektów Polskich, promując dobre praktyki zrównoważonego rozwoju w architekturze i budownictwie. Dziś widzę, że potrzeba edukacji społecznej w tym zakresie wciąż jest bardzo duża. Wiele osób spoza naszej branży nadal nie rozumie różnic pomiędzy zawodem architekta, urbanisty czy inżyniera budownictwa. Archisens to platforma edukacyjna, której założeniem jest mówienie w prosty, nietechniczny sposób o tym, czym są architektura, urbanistyka i design. Jednym z elementów tego projektu są podcasty „Rozmowy o Architekturze”, w których – poprzez rozmowy ze znanymi architektami – przybliżamy takie pojęcia jak piękno, funkcja, forma, bezpieczeństwo konstrukcji, jakość czy trwałość architektury. Chcemy pokazywać to, czego wiele osób na co dzień nie dostrzega ani nie odczuwa, a co ma ogromne znaczenie dla naszego funkcjonowania w przestrzeni zabudowanej. Dyskutujemy także o często zapomnianych dziś rozwiązaniach architektonicznych, które działały skutecznie bez zużycia energii. Rozmawiamy o zmysłach, dzięki którym odbieramy otaczający nas świat, oraz o tym, jak architektura wpływa na nasze doświadczenie przestrzeni. Spoglądamy również w przyszłość – z perspektywy zmian klimatu, zrównoważonego rozwoju oraz koniecznych przemian, które nas czekają. Zachęcam do słuchania naszego podcastu na platformach Spotify i YouTube.
P.K.: To, o czym rozmawiamy, nie wyczerpuje Pani aktywności społecznych. Zapisała się Pani na kartach historii jako pierwsza kobieta na stanowisku Prezesa SARP, należy Pani także do Kapituły Konkursu dla Młodych Architektów – Builder for the Future.
A.K.-S.: Konkurs dla Młodych Architektów – Builder for the Future co roku wyłania najciekawsze i najbardziej innowacyjne projekty, które mogą kształtować przyszłość architektury. Młodzi, utalentowani uczestnicy z całego kraju prezentują w nim swoje wizje, często niezwykle świeże, odważne i inspirujące.
Od kilku lat mam również przyjemność być jurorką w krajowym etapie konkursu Architecture Student Contest. To inicjatywa Grupy Saint-Gobain, której celem jest pokazanie studentom architektury, w jaki sposób projektować budynki minimalizujące ślad węglowy, dbające o komfort użytkowników oraz uwzględniające wartości kulturowe i historyczne danego miejsca. W Stowarzyszeniu Architektów Polskich również aktywnie promujemy młode talenty. Konkurs Dyplom Roku SARP od lat cieszy się dużym uznaniem w całym środowisku architektonicznym i stanowi ważną platformę prezentacji najlepszych prac dyplomowych. Za każdym razem gdy mam okazję zasiadać w jury takich konkursów, czuję się zaszczycona, że mogę słuchać młodych, utalentowanych ludzi, którzy dopiero rozpoczynają swoją drogę zawodową w architekturze. Z dużą sympatią im kibicuję i często śledzę ich dalsze losy zawodowe.
P.K.: Przed wstąpieniem do zarządu UN GCNP przez 15 lat była Pani jednym z filarów pracowni APA Wojciechowski, współtworzyła Pani takie ikony jak Elektrownia Powiśle czy Skyliner. Czy dziś nie brakuje Pani codziennej pracy projektowej?
A.K.-S.: Praca w APA Wojciechowski Architekci to duża część mojego zawodowego życia. Miałam tam przyjemność współpracować z wieloma wspaniałymi osobami, stworzyć dział APA Green oraz rozwijać projekty w kierunku bardziej zrównoważonym, trwałym i odpowiedzialnym. Tę misję uznałam już za zakończoną, ponieważ zespół architektów w APA Wojciechowski jest dziś bardzo dobrze przygotowany i posiada wysokie kompetencje w tym zakresie, a zmiany zachodzące na rynku projektowym nie do końca odpowiadają moim dalszym ambicjom w tej dziedzinie. Projektowania jednak zupełnie nie porzuciłam – zmieniłam jedynie skalę działania oraz położyłam jeszcze większy nacisk na projekty naprawdę zielone i zrównoważone. Dziś mocno trzymam kciuki za kolejne realizacje APA Wojciechowski Architekci. Choć zawodowo nie współpracujemy już na co dzień, prywatnie z przyjemnością spędzam czas w gronie wspaniałych ludzi, których miałam okazję tam poznać.
P.K.: Czy poza tym wszystkim znajduje Pani jeszcze czas na pasje? Wiem, że przynajmniej w przeszłości należało do nich między innymi nurkowanie.
A.K.-S.: Aktywne spędzanie wolnego czasu jest moim hobby, które często inspiruje mnie także w pracy zawodowej – podsuwa nowe pomysły na poprawę jakości życia ludzi oraz ochronę środowiska. Szczególnie bliskie są mi aktywności wykorzystujące naturalną energię wiatru, wody i słońca. Żeglarstwo jest sportem wyjątkowym, ponieważ łączy w sobie wysiłek fizyczny, wiedzę techniczną, zdolność obserwacji oraz umiejętność podejmowania szybkich decyzji. W przeciwieństwie do wielu innych dyscyplin sportowych żeglarz musi jednocześnie współpracować z naturą, sprzętem oraz załogą. Prowadzenie jachtu wymaga znajomości nawigacji, zasad pierwszeństwa na wodzie oraz rozumienia pracy żagli względem wiatru. Jest to sport, w którym pracujemy wszystkimi zmysłami – słuchamy zmian siły i kierunku wiatru, czujemy napięcie lin w dłoniach, dostrzegamy najmniejsze zmiany na powierzchni wody i reagujemy na ruch jachtu całym ciałem, jednocześnie planując taktykę całego rejsu. W żeglarstwie lodowym, czyli lataniu na bojerach, fascynuje mnie przede wszystkim prędkość, ale także tradycja i historia tego sportu, który – niestety – ze względu na zmiany klimatu powoli odchodzi w Polsce w zapomnienie.
Nurkowanie daje mi z kolei możliwość obserwowania świata podwodnego. Od ponad 28 lat eksploruję wraki statków i okrętów, które opowiadają historie z przeszłości i często stanowią niepowtarzalne, nieplanowane muzeum techniki. Dzięki nurkowaniu mogę także dostrzegać skutki zanieczyszczenia środowiska oraz zmian klimatycznych wpływających na życie pod wodą, zjawisk, z których wiele osób wciąż nie zdaje sobie sprawy. Ostatnią moją pasją jest latanie, które towarzyszy mi właściwie od urodzenia. Pierwsze lata życia spędziłam wraz z rodziną w Lesznie, na lotnisku, gdzie mieszkaliśmy. Mój tata był tam szefem wyszkolenia, a moje podwórko stanowiły ogromna zielona przestrzeń lotniska oraz hangary pełne szybowców i samolotów. Do dziś szybownictwo oraz loty balonem na ogrzane powietrze są dyscyplinami, które darzę ogromnym podziwem i sentymentem.











