DŹWIĘK WŚRÓD CISZY

Centrum Muzyki w Krakowie, w którym swe siedziby znajdą orkiestry Capella Cracoviensis i Sinfonietta Cracovia, wyrasta w sąsiedztwie Błoń. Choć prace jeszcze trwają, już teraz to miejsce tętni życiem kulturalnym. Pełną ciszy oprawę architektoniczną dla doznań dźwiękowych skomponował zespół pracowni Baumschlager Eberle Architekci Polska, z głównym projektantem w osobie Jarosława Kutniowskiego.

Cichy Kącik należy do tych fragmentów Krakowa, w których architektura musi liczyć się z czymś większym od siebie. Główną rolę odgrywają tu Błonia, ogromna zielona przestrzeń otwierająca dalekie widoki na miasto. W sąsiedztwie jest także Park Jordana ze wspaniałym starodrzewem, historyczne ślady fortyfikacji Twierdzy Kraków, dalej modernistyczna zabudowa willowa. A wokół Błoń – pierścień międzywojennych i późniejszych gmachów publicznych. Nad tym wszystkim góruje sylweta Wawelu. Centrum Muzyki zajmuje w tym układzie pozycję szczególną – to ważna, długo wyczekiwana przez Krakowian świątynia muzyki, wznoszona w otoczeniu, którego siłą jest właśnie cisza.

Miejsce, nie manifest
Inwestycję realizuje Agencja Rozwoju Miasta Krakowa w ramach zadania powierzonego przez Gminę Miejską Kraków. Projekt kompleksu wyłoniono w międzynarodowym, dwuetapowym konkursie architektoniczno-urbanistycznym. Autorami są Jarosław Kutniowski, jako główny projektant, Marek Dunikowski, Aleksandra Dzienniak i Mateusz Dudek, obecnie Baumschlager Eberle Architekci Polska.
Jarosław Kutniowski znał to miejsce na długo przed konkursem. W Cichym Kąciku zlokalizował swój projekt dyplomowy. Kiedy po latach ogłoszono konkurs na Centrum Muzyki, architekt wykorzystał ugruntowane już refleksje i podjął fundamentalną decyzję projektową. – Przy takich inwestycjach zawsze pojawia się oczekiwanie efektownej ARMKarchitektury. W
tym szczególnym miejscu próby demonstracji, postawienia „ikonicznego” gmachu, „pokazania się” uznałem za niestosowne. Miałem przekonanie, że powinno ono zachować swój charakter, zaś architektura musi stać się raczej tłem dla funkcji niż sygnaturą w przestrzeni – mówi główny projektant. – Starałem się stworzyć obiekt prosty i zdyscyplinowany, a zarazem otwarty oraz uniwersalny. Bez fajerwerków, za to z tym wszystkim, czego rzeczywiście potrzebują muzycy i słuchacze – podkreśla. – A czy mi się to udało, niech ocenią inni – dodaje.

(Nie)zmienny rytm
Powściągliwość nie oznacza jednak anonimowości. Centrum, którego bryła wyrosła już w perspektywie Błoń, ma klarowną, zdyscyplinowaną sylwetę i bardzo czytelny motyw architektoniczny – rytm filarów obiegających budynek. – Rozmaicie rozwiązany motyw kolumnady jest szeroko obecny w mieście, działa więc także skojarzeniowo. Ale jej zastosowanie wynikało przede wszystkim z powściągliwości, która była jednym z głównych założeń projektu. Wymogi planu zagospodarowania, określające wysokość i zakres zabudowy, naturalnie prowadziły do architektury właściwej dla tego otoczenia architektonicznego oraz kontekstu zieleni – mówi architekt.

Najmocniej gest ten zaznacza się od strony Błoń. Wysoki podcień ma tu wyraźnie reprezentacyjny charakter, ale nie jest wyłącznie ornamentem. Wskazuje wejście, chroni melomanów przed deszczem, daje możliwość zatrzymania się przed budynkiem. – Frontalny, otwarty w kierunku miasta portyk wydawał mi się rozwiązaniem najbardziej naturalnym. Ma zapraszać, a jego monumentalna skala podkreśla rangę miejsca – komentuje główny projektant.

Z pozostałych stron ten sam motyw zostaje spłycony i dostosowany do orientacji budynku. Dzięki temu gmach nie zamienia się w zestaw czterech całkiem odmiennych elewacji. – Uważam, że architektura takiego obiektu powinna być kompletna, a nie zupełnie inna z każdej strony. Charakter rytmu filarów pozostaje ten sam, zmieniają się natomiast proporcje i głębokość, w zależności od strony świata oraz funkcji – tłumaczy Kutniowski.

Głębia tonu
Wysokość Centrum została przez miejskich planistów ograniczona do 13 m. Przy powierzchni przekraczającej 13 tys. mkw. budynek rozciąga się więc w układzie horyzontalnym, pozostawiając ponad sobą panoramę Krakowa.

W konsekwencji tych decyzji główna sala koncertowa została zagłębiona w ziemi, a poziom estrady znajduje się poniżej gruntu. Rozwiązanie to porządkuje również logistykę. Instrumenty dostarczane ulicą zjeżdżają windą na poziom sceny i mogą być dalej przemieszczane bez kolizji z ruchem publiczności. Również garderoby muzyków zlokalizowano w pobliżu sali, dostępnej dla nich od dwóch stron.

Sala Główna kształtem wydłużonego prostopadłościanu powtarza sprawdzone rozwiązania przestrzenne wypracowane dawno temu. – Program przygotowany przez Jana Tomasza Adamusa, dyrektora Capelli Cracoviensis, wskazywał na klasyczną zasadę budowy sal. Sala Główna powstaje w formule klasycznych XIX-wiecznych wnętrz, prostych w planie i kształcie, ubranych w materiały
odpowiednio dobrane do funkcji
– wyjaśnia Kutniowski.

Najważniejszą tu kwestią jest oczywiście akustyka. Za rozwiązania z tego zakresu odpowiada firma Müller- BBM Building Solutions z Monachium. Projektanci znali już ten zespół ze współpracy przy Europejskim Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach. – Tam, jak sądzę, udało się bardzo dobrze wykonać to zadanie, dlatego tutaj mogliśmy wykorzystać wcześniejsze doświadczenia
mówi architekt. Warstwa konstrukcyjna, użytkowa, wizualna i akustyczna projektu Centrum
powstawały więc równolegle.

Proporcje wnętrza, jego objętość, profilowanie płaszczyzn, kierowanie odbiciami oraz izolacja od dźwięków zewnętrznych i sąsiednich pomieszczeń mają tu równie duże znaczenie jak okładziny drewniane, szeroko kojarzące się z wnętrzami współczesnych sal koncertowych.

Pięć głosów i więcej Co jednak należy podkreślić, centrum nie jest filharmonią – z jedną salą główną i zestawem pomieszczeń pomocniczych. Program zorganizowano wokół pięciu przestrzeni, pozwalających zorganizować koncert symfoniczny lub kameralny recital, próbę, nagranie, warsztaty, konferencję, wydarzenie edukacyjne czy projekt interdyscyplinarny, wymagający zaawansowanej obsługi scenicznej. To bardzo duża elastyczność repertuarowa, z którą projektanci powiązali
elastyczność przestrzeni. W wielu pomieszczeniach granica pomiędzy sceną a widownią nie została więc ustalona raz na zawsze. Mobilne krzesła, modułowe podesty i ruchome fragmenty podłogi pozwalają dopasować przestrzeń do wydarzenia.

Wyraźnie pokazuje to też gradacja skal wnętrz tego kompleksu. Wspomniana Sala Główna mieści fotele dla 1049 osób. Estrada została przygotowana dla składów liczących nawet 120 muzyków, jest tu też orkiestron o wymiarach 16 × 4,37 m, a balkon może służyć chórowi. Ruchome podesty pozwalają
modyfikować konfigurację sali, zaś część miejsc można demontować. Obok znalazły się dwie sale ściśle
związane z miejskimi orkiestrami rezydentami. – Jedna powstała z myślą o Capelli Cracoviensis, druga o Sinfonietcie Cracovii. To mniejsze sale, ale również przystosowane do organizowania w nich koncertów. Do tego dochodzą najbardziej uniwersalna aula oraz najmniejsza sala kameralna – wylicza Jarosław Kutniowski.

Sala Zachodnia, mająca służyć Capelli Cracoviensis, ma 300 miejsc na płaskiej podłodze i mobilne wyposażenie, dzięki czemu można budować różne konfiguracje estrady oraz audytorium. Studio Sinfonietty Cracovii, przewidziane dla 254 słuchaczy, łączy funkcję sali prób, przestrzeni koncertowej oraz studia rejestracji audio-wideo. Aula pomieści 280 osób, a sala kameralna ok. 50.

Z infrastruktury mają korzystać również inne instytucje kultury, festiwale, uczelnie artystyczne, organizacje i zewnętrzni producenci. Ponadto zaplanowana infrastruktura pozwoli prowadzić w jednym miejscu cały proces powstawania wydarzenia – od prób i przygotowań organizacyjnych, przez pracę zespołów artystycznych i technicznych, po koncert, spektakl lub nagranie. Centrum będzie więc nie tylko miejscem prezentacji sztuki, ale również środowiskiem jej tworzenia, produkcji i rejestracji.

Miasto w kadrze
Podczas gdy sale są z konieczności introwertyczne, przestrzenie wspólne odwrotnie – otwierają się na krajobraz. Przeszklone foyer i taras budują serię szerokich kadrów na Błonia oraz panoramę Krakowa. – Kiedy staniemy w foyer przed główną salą, na poziomie balkonowym albo wyjdziemy na taras biegnący wzdłuż portyku, mamy jak na dłoni panoramę Starego Miasta, szczególnie Wzgórza Wawelskiego – opisuje główny projektant.

W miarę poruszania się wokół Sali Głównej obraz się zmienia. – Gdy idziemy dalej, po jednej stronie oglądamy wzgórza Sikornika z Kopcem Kościuszki, a po drugiej park ze starymi drzewami, które udało się zachować. Jest też historyczny szaniec w zieleni. Z którejkolwiek strony idziemy, otoczenie wprost urzeka – dodaje.

Uroda tego miejsca ma znaczenie również dla sposobu działania Centrum poza godzinami koncertów. Foyer, przestrzenie gastronomiczne, tarasy i ogólnodostępna zieleń mają tworzyć przestrzeń użytkowaną przez cały dzień. Historyczny szaniec – dotychczas wykorzystywany przez miasto w niewielkiej skali – w przyszłości może współtworzyć scenerię wydarzeń plenerowych.

Środowiskowy wymiar inwestycji obejmuje nie tylko rozwiązania tak widoczne jak powiązanie gmachu z krajobrazem. Centrum uzyskało certyfikat EDGE. W stosunku do budynku referencyjnego przyjęte rozwiązania mają przynieść 45 proc. oszczędności energii, 65 proc. oszczędności wody oraz 20-procentową redukcję wbudowanego śladu węglowego.

Osobno zrealizowany parking również potraktowano jako część krajobrazowego zaplecza kompleksu. Dzięki odsunięciu znacznej części ruchu samochodowego reprezentacyjne otoczenie samego kompleksu może pozostać przede wszystkim przestrzenią pieszą i zieloną.

Wszystko gra – już teraz
Centrum Muzyki jest na etapie zaawansowanych prac wykończeniowych. MIRBUD SA jako generalny wykonawca kończy roboty przy instalacjach elektrycznych, klimatyzacyjnych, wentylacyjnych, sanitarnych i cieplnych.

W głównej sali koncertowej trwa montaż okładzin ścian i sufitów, wykonywanie parkietu oraz prace przy mechanice scenicznej, w tym montaż ruchomych podestów, umożliwiających zmianę konfiguracji orkiestry. W pozostałych salach prowadzone są zaawansowane prace przy sufitach, posadzkach i ścianach, natomiast w częściach wspólnych trwa zamykanie sufitów oraz montaż kamiennych okładzin. Równolegle finalizowane jest zagospodarowanie otoczenia obiektu. Po zakończeniu prac Centrum przejdzie procedury odbiorowe i proces uzyskania pozwolenia na użytkowanie. Oficjalne otwarcie planowane jest na połowę kwietnia 2027 roku.

Mimo że inwestycja nie została jeszcze zakończona, jej otoczenie już od 2025 r. bywa wykorzystywane do działań kulturalnych, cyklu „Koncertów na budowie”, spacerów branżowych oraz prezentacji dla przedstawicieli krajowego i międzynarodowego środowiska muzycznego. W maju 2026 r., podczas 19. Festiwalu Muzyki Filmowej, powstający kompleks oglądali przedstawiciele międzynarodowego świata muzyki filmowej, producenci i profesjonaliści, związani także z hollywoodzkimi realizacjami. Znalazł się wśród nich Robert Townson, jeden z najbardziej znanych producentów muzyki filmowej.

W lipcu otoczenie Centrum stało się sceną rodzinnego „(Nie)spaceru dźwiękowego”, przygotowanego przez Spółdzielnię Muzyczną Contemporary Ensemble. Inspiracją dla artystów była koncepcja soundwalku Raymonda Murraya Schafera. Uczestnicy wsłuchiwali się w szum drzew, odgłosy ulicy, kroki, głosy i przypadkowe rytmy miasta, łącząc spacer z muzyką wykonywaną na żywo. Podobnie jak koncerty, wydarzenie to dobrze wykorzystało właśnie tę lokalizację – pokazało, że przyszłe Centrum może pracować nie tylko poprzez zamknięte, perfekcyjnie wyciszone sale, lecz także poprzez krajobraz i dźwięki miasta znajdującego się tuż za ich ścianami.

Wszystkie prowadzone tu działania można traktować jako przedłużoną inaugurację obiektu. Miasto nie czeka z przedstawieniem Centrum Krakowianom i środowisku muzycznemu aż do ceremonii przecięcia wstęgi, lecz stopniowo oswaja ich z nowym adresem, jego skalą i możliwościami. Jest w tym również zapowiedź przyszłego modelu działania. Centrum deklaruje bowiem formułę „Urban Living Room” – domu muzyki i wspólnoty funkcjonującego przez cały dzień, a nie tylko wtedy, gdy rozpoczyna się koncert.



Archiwum: Bogusław Świerzowski
Archiwum: GURU Media
Archiwum: Afera-Studio – Krzysztof Kalinowski