ZROZUMIEĆ TECHNOLOGIĘ

ŁUKASZ TONECKI
Dyrektor zarządzający ARKANCE Poland

Szymon Kurek: Często mówi się o Arkance jako o dostawcy technologii, ale Państwa filozofia wydaje się sięgać znacznie głębiej. Jak w praktyce wygląda proces „uzdrawiania” organizacji? Czy digitalizacja w budownictwie to dziś bardziej kwestia zakupu odpowiedniego oprogramowania, czy raczej gruntownej rewizji procesów i kompetencji ludzi?
Łukasz Tonecki:
Tak naprawdęmogą to być zarówno wszystkie wymienione elementy, jak i żaden z nich. Każdy z klientów jest analizowany indywidualnie i dla każdej z firm recepta może być zupełnie inna. Najważniejsze jest to, że nasze wsparcie znacznie wykracza poza wspomniane produkty software’owe czy usługowe – to również szeroko rozumiana analiza biznesowa. Kiedy firma trafia do grona klientów Arkance, staje się członkiem ekosystemu wymiany biznesowej i otrzymuje indywidualnego opiekuna rozwoju, tzw. menadżera customer success. Taki opiekun to lata doświadczeń, wiedza biznesowa i szeroka sieć kontaktów. Wszystko po to, żeby jak najlepiej wesprzeć plan rozwoju prowadzonej firmy. Jedne organizacje pragną się otworzyć na nowy segment klientów, inne poszukują nowych kontraktów, jeszcze inne chcą zdywersyfikować produkcję i przeorganizować cykl życia produktów, ale bardzo często te same firmy jeszcze nie wiedzą, co należy usprawnić. Wtedy wkraczamy my, analizując wszystkie aspekty biznesu: od produktów i procesów ofertowania, poprzez wydajność zespołu, po klientów – a tu dużą rolę odgrywa również nasza sieć partnerów.

W Arkance do każdego klienta podchodzimy holistycznie. Wielokrotnie przestrzenie wymagające dalszego rozwoju/usprawnień są identyfikowane już na wstępnych etapach przez naszych partnerów i w tym przypadku sprawa może wydawać się wręcz trywialna. Zagadnienie zazwyczaj okazuje się bardziej skomplikowane, a wspomniane problemy wynikają z innych aspektów. Na przykład brak wykorzystania narzędzi cyfrowych nie musi być konsekwencją braku kompetencji czy środków, lecz obowiązującego procesu (przetargowego/projektowego/wykonawczego), który nie zakłada przestrzeni na ich efektywne wykorzystanie. Zespoły pracują zgodnie z wewnętrznymi wytycznymi/założeniami i często obowiązujące procesy nie pozostawiają ram czasowych na cyfryzację zagadnień.

Na podstawie doświadczeń wewnątrz naszej organizacji, jak również licznych realizacji z partnerami dostrzegamy, że przedefiniowanie poszczególnych procesów z uwzględnieniem wykorzystania narzędzi cyfrowych wpływa nie tylko na jakość produktów, ale również, co najważniejsze, na czas, a co za tym idzie – koszt realizacji. Przykładowo wykonanie przedmiarów na podstawie cyfrowych modeli pozwala na o wiele dokładniejsze szacunki nakładów na etapie realizacji inwestycji.

Członkowie naszego zespołu od lat pracują w branży AECO, podczas różnych etapów realizacji, dzięki czemu jesteśmy w stanie dokładnie zrozumieć potrzeby partnerów, a w rezultacie – dobrać odpowiednie narzędzia oraz sposób ich wykorzystania do stawianych wyzwań i realnych potrzeb.

S.K.: Wielu właścicieli firm budowlanych obawia się, że wdrożenie BIM to kosztowny eksperyment. W jaki sposób Arkance, poprzez audyt potrzeb, przekłada cyfrową transformację na twarde wyniki finansowe i optymalizację czasu pracy u swoich klientów?
Ł.T.:
W kontekście obecnej koniunktury i coraz częściej publikowanych wymagań zamawiających
publicznych raczej trudno interpretować BIM jako eksperyment. Oczywiście nie sposób przewidzieć, co
stanie się za rok lub dwa, podejrzewam, że raczej nieliczni obserwatorzy spodziewali się wybuchu pełnoskalowej wojny w Europie na początku bieżącej dekady. Natomiast BIM nie jest czymś nowym. To efekt ewolucji narzędzi oraz sposobu pracy, który stanowi następstwo popularyzacji narzędzi CAD jeszcze w ubiegłym wieku. Branża AECO pod kątem dojrzałości cyfrowej ma jeszcze sporo do nadgonienia w porównaniu z MFG czy choćby automotive. Wspomniane dostarczają bardzo wymiernych wskaźników udowadniających opłacalność inwestycji w cyfrowy aspekt realizacji.

Przywołany audyt potrzeb klienta jest głównym elementem realizacji, które wykonujemy dla naszych partnerów. Zostało to już wspomniane w poprzedniej odpowiedzi, ale pokuszę się o stwierdzenie, że powszechnie znanym faktem jest zróżnicowanie dojrzałości cyfrowej w poszczególnych organizacjach. Celu Arkance nie stanowi jedynie sprzedaż licencji na najnowsze oprogramowanie, ale przede
wszystkim zapewnienie każdemu partnerowi optymalnego wykorzystania narzędzi, które już posiada, i ich współpracy z tymi, których potrzebuje.

Dlatego żeby zapewnić efekt, który spełni oczekiwania partnera, musimy zrozumieć nie tylko sposób,
w jaki pracuje, lecz również oczekiwane przez niego efekty cyfrowej transformacji. Oczywiste wydaje się, że część z nich jest uniwersalna dla całej branży, jednak jak już wspomniałem, każda organizacja jest inna. Zdarzają się organizacje wytwarzające dokumentację rewelacyjnej jakości, ale z różnych przyczyn niebędące w stanie przeskalować wypracowanych efektów na komplet inwestycji.

S.K.: Jako jeden z największych konsultantów BIM na świecie dysponują Państwo unikatowym know-how. Jakie doświadczenia z rynków takich jak Londyn czy Nowy Jork starają się Państwo zaszczepić na gruncie polskim?
Ł.T.:
Główną przewagą rynków o wyższym poziomie dojrzałości cyfrowej jest szeroko rozumiana standaryzacja w tym zakresie. Bardzo cieszy mnie odwołanie do Londynu, ponieważ niejednokrotnie tutaj doszukujemy się standaryzacji w zakresie BIM. Obecnie najbardziej rozpowszechniona norma BIM – ISO 19650 – jest następcą normy brytyjskiej BS 1192 oraz dokumentów „pokrewnych”, takich jak
np. GG 184 (wcześniej IAN 184/16). Wspomniane dokumenty definiują standardy, a stopień ich implementacji na poszczególnych rynkach jest po prostu różny. W tym obszarze aktywnie współpracujemy również ze Stowarzyszeniem buildingSMART, które odpowiada m.in. za rozwój standardów takich jak IFC. To pozwala nam wspierać naszych partnerów w budowaniu środowisk pracy opartych na otwartych standardach, niezależnych od konkretnego oprogramowania.

W przypadku rynku brytyjskiego szeroka adaptacja standardów rozpoczęła się zdecydowanie wcześniej
niż u nas. W Wielkiej Brytanii dla zadań publicznych BIM był wymagany już w połowie ubiegłej dekady,
podczas gdy w Polsce staje się on obowiązkiem w wybranych projektach dopiero teraz. Należy wspomnieć, że kamień milowy położyły projekty realizowane w ramach programu CPK, w zakresie których wykonawcy poszczególnych zadań, ze względu na wspomniany obowiązek, muszą dostosować
się do nałożonych kryteriów. Kolejnym, naturalnym etapem jest adaptacja standardów organizacyjnych, co w przypadku wielu firm, w tym naszych partnerów, odbywa się już od kilku lat.

Elementem, którego nie należy pomijać w przypadku wdrożeń technologii oraz metodyki BIM, jest nauka na błędach. Zawsze lepiej, aby były to błędy zewnętrzne, tak aby nie powtarzać ich w kolejnych organizacjach. To właśnie doświadczenia z rynków o zdecydowanie wyższym stopniu adopcji BIM pozwalają nam uczynić ten proces najbardziej efektywnym dla naszych partnerów.

S.K.: Objęli Państwo patronat nad przedmiotem BIM na SGGW. Co było głównym impulsem
do wejścia w tak bliską współpracę z uczelnią?
Ł.T.:
SGGW nie jest naszym jedynym partnerem z grona uczelni wyższych. W Arkance wierzymy, że
solidne podstawy oraz kompetencje w zakresie cyfryzacji pozwalają budować dojrzały rynek. Zajęcia edukacyjne mają na celu właśnie zbudować te podstawy w kolejnym pokoleniu inżynierów.
W jednym z poprzednich pytań zostałem zapytany o optymalizację czasu pracy u naszych klientów.

W Arkance mówimy o partnerach biznesowych, a nie o klientach. Nasz cel stanowi budowanie jak najwyższych kompetencji w organizacjach, z którymi współpracujemy, ponieważ to właśnie relacje partnerskie pozwalają na budowanie modelu korzystnego dla obu stron (win–win lub nawet win–
win–win, adaptując logikę Michaela Scotta z The Office, jeżeli uwzględnimy tu zamawiającego). Dlatego najważniejsze z naszego punktu widzenia jest budowanie wspomnianej świadomości w możliwie jak najszerszym gronie inżynierów.

W przypadku młodego pokolenia, dopiero wchodzącego na rynek, budowa solidnych podstaw jest ważna, ponieważ po wejściu na rynek pracy, w codzienną rutynę, znacznie trudniej wygospodarować przestrzeń na naukę. Priorytet zawsze mają zadania doraźne, operacyjne, przez co cele strategiczne (a tu zdecydowanie należy pozycjonować cyfryzację) często są traktowane po macoszemu.

S.K.: Kim w kontekście digitalizacji jest dzisiaj „inżynier zorientowany na przyszłość”? Czy w wizji Arkance to wciąż specjalista od rysunku ekspert od zarządzania cyfrową informacją i danymi?
Ł.T.:
Zarówno w naszej codziennej pracy, jak i w realizowaniu zadań we współpracy z naszymi partnerami BIM stanowi najważniejszy element. W powszechnym rozumowaniu akronim ten jest rozwijany jako building information modeling. Inną formę jego rozwinięcia, na którą kładziemy duży nacisk, stanowi better information management. I tu przechodzimy do sedna. Modele trójwymiarowe o wysokim stopniu szczegółowości oczywiście są bardzo ważnym elementem w cyfrowym kontekście rozumienia branży AECO, jednakże to właśnie informacja zaszyta w cyklu życia obiektu jest najistotniejsza. Podejście to pozostaje spójne z kierunkiem wyznaczanym przez buildingSMART, w zakresie którego nacisk kładziony jest na standaryzację i jakość danych w całym cyklu życia inwestycji, a nie wyłącznie na modele geometryczne. Inżynier zorientowany na przyszłość, ilekroć mowa o BIM i cyfrowym składniku w budownictwie, powinien skupiać się na zarządzaniu informacją. Wspomniany wcześniej model trójwymiarowy o wysokim stopniu szczegółowości jest bardzo ważnym nośnikiem tychże informacji. Jednakże to właśnie zarządzanie przepływem informacji, budowanie relacji pomiędzy poszczególnymi elementami, dokumentami, etapami jest w tym obszarze najważniejsze.

Już sam termin „inżynier zorientowany na przyszłość” wskazuje kierunek: przyszłość. Tej jeszcze nie znamy, ale jako branża budowlana powinniśmy się skupić na odpowiednim wykorzystaniu informacji, które już posiadamy, poprawnym przygotowywaniu i katalogowaniu aktualnie generowanych danych oraz na jak najlepszym sposobie przygotowania ich na przyszłość. W obecnym trendzie skupiamy się na zagadnieniach BIM, w najbliższych latach środek ciężkości będzie stopniowo przesuwał się w stronę AIM (asset information management). Biorąc pod uwagę powyższe, Arkance wielką wagę przykłada właśnie do informacji, tak aby być w stanie sprostać obecnym i nadchodzącym wyzwaniom, a komplet informacji wykorzystać jak najefektywniej.

S.K.: Arkance aktywnie wspiera inicjatywy takie jak WorldSkills w kategoriach BIM i CAD mechaniczny. Czy udział w elitarnych konkursach można traktować jako „przepustkę” do najwyższej ligi inżynierskiej w Polsce i na świecie?
Ł.T.:
Sam fakt inicjatywy podjętejprzez uczestników tego typu konkursów już wiele mówi o nich samych oraz ootwartości na nowe technologie. Niew każdym przypadku pozwala to najednoznaczną kwalifikację, ponieważw obu wymienionych kategoriach pozasamą płynnością posługiwania się narzędziami oraz znajomością metodyki niezbędne staje się doświadczenie w realizacji rzeczywistych zagadnień. Uczestnicy często posiadają już „pierwsze szlify” za sobą. Zadania konkursowe są konstruowane w taki sposób, aby poza wspomnianą wcześniej wiedzą uczestnicy musieli wykazać się kreatywnym i nieszablonowym podejściem. A to właśnie te elementy są najważniejsze w cyfryzacji budownictwa. W naszej codziennej pracy, pomimo wieloletniego doświadczenia, wciąż napotykamy nowe wyzwania dotyczące zarówno metod, jak i narzędzi.

Reasumując, otwarty umysł oraz głowa pełna pomysłów są cechami, z których przyszły pracodawca wyciągnie najwięcej korzyści, dołączenie zaś do nich „doświadczenia w boju” przeciera realną ścieżkę do wspomnianej najwyższej ligi. Na poparcie powyższego wystarczy wspomnieć, że jeden z najlepszych pracowników Arkance jest laureatem jednej z edycji WorldSkills.

S.K.: Podsumowując Państwa zaangażowanie w warsztaty, konkursy i obecność na uczelniach – czy to element budowania marki pracodawcy z wyboru, czy może długofalowa strategia dbania o to, by polski rynek pracy był po prostu gotowy na technologie, które oferuje Arkance?
Ł.T.:
W interesie zarówno wykonawców, jak i Arkance jest jak największa reprezentacja przedstawicieli owysokiej świadomości cyfryzacji narynku budowlanym. Arkance buduje swoją pozycję na rynku, korzystającz różnych narzędzi, ale wymienione aktywności służą przede wszystkimrozwijaniu szeroko pojętych kompetencji cyfrowych w branży. To z koleipozwala nam zarówno budować tęświadomość wśród uczestników i zaznaczać obecność na rynku, ale przedewszystkim kształtować cyfrową świadomość – świadomość tego, co możnaosiągnąć dzięki odpowiednio dobranym narzędziom, oraz faktu, że nie sąone jedynie „pudełkami na półce”, leczw praktyce umożliwiają daleko idącąintegrację i personalizację, a dobórwłaściwego partnera sprawia, że początkowa inwestycja przekłada się narealne korzyści.


Przez lata obraz inżyniera kojarzył się z ekspertem skupionym na swoim odcinku prac, bez wglądu w inne etapy. Cyfrowa zmiana brutalnie weryfikuje to podejście. Lider zmiany to nie ten, kto najszybciej klika w konkretnym programie, ale ten, kto rozumie, że jego model jest ogniwem w gigantycznym łańcuchu danych. Jeśli miałabym zatem wskazać jedną kompetencję, która odróżnia sprawnego, ale jednak „pracownika najemnego” od przyszłego lidera, byłaby to umiejętność współpracy w rozproszonych, interdyscyplinarnych zespołach. W dobie BIM czy koncepcji digital twin praca inżyniera staje się sportem zespołowym. Lider cyfrowej zmiany musi być tłumaczem między różnymi światami: technologii, biznesu i potrzeb użytkownika końcowego.