SPOSÓB NA LIDERA
Rozmowa z Justyną Wojniusz, kierowniczką budowy w WARBUD SA i uczestniczką programu Młodzi Liderzy Budownictwa.
Szymon Kurek: Co czują uczestnicy programu Młodzi Liderzy Budownictwa?
Justyna Wojniusz: Przede wszystkim ogromną satysfakcję! Zakwalifikowanie się do programu, do grona 35 osób spośród ponad dwustu aplikacji z całej Polski, to dowód na to, że dotychczasowa praca została zauważona, a inwestycja w rozwijanie swoich kompetencji procentuje.
S.K.: Jak znalazłaś się w programie?
J.W.: Pewnego dnia na LinkedInzobaczyłam post kolegi z firmy, który uczestniczył w 2. edycji programu. Zainteresowałam się bardziej tematem i chwilę później wysłałam zgłoszenie. Należę do osób, które nieustannie szukają nowych wyzwań, a ponieważ niedawno ukończyłam studia podyplomowe, uznałam, że to idealny moment na kolejne przedsięwzięcie. I tym sposobem przez ostatnie 10 miesięcy miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniach realizowanych w ramach MLB.
S.K.: Czy udział w programie wpłynął na Twoje spojrzenie na karierę w branży budowlanej?
J.W.: Zdecydowanie tak! Spotkaniaz liderami branży były niezwykle inspirujące – managerowie najwyższego szczebla firm budowlanych otwarcie dzielili się przebiegiem swoich ścieżek kariery. Pokazywali, że droga do stanowiska lidera jest pełna zakrętów i zwrotów akcji, często wiąże się z podejmowaniem odważnych decyzji, zmianą kierunku rozwoju czy mierzeniem się z porażkami.
S.K.: Towarzyszyliśmy Młodym Liderom Budownictwa jako patron medialny, ale przypomnij, proszę, na czym polega ta inicjatywa?
J.W.: To projekt oparty na cyklu spotkań z topowymi menedżerami branży budowlanej, jak i liderami innych obszarów, którzy dzielą się z uczestnikami wiedzą i doświadczeniem zawodowym, a także prywatnym spojrzeniem na życie. To dobra przestrzeń do wymiany spostrzeżeń, dyskusji o największych wyzwaniach, z jakimi mierzy się branża budowlana. W ich przesłaniu nie brakuje motywacji do poszerzenia kompetencji miękkich, będących nieodłącznym elementem kształtowania ścieżki zawodowej lidera.
S.K.: Jak udało Ci się połączyć uczestnictwo w programie z pracą na budowie?
J.W.: Sesje odbywały się raz w miesiącu, w piątki, więc organizacyjnie było to do pogodzenia. Do południa pracowałam na budowie w Poznaniu, w drodze załatwiałam bieżące sprawy, a po piętnastej zazwyczaj telefon przestawał dzwonić, bo większość osób była myślami już przy weekendzie.
S.K.: Czyli to kwestia dobrej logistyki?
J.W.: Trochę tak, ale było warto.
S.K.: Jaką najcenniejszą lekcję wyniosłaś z programu?
J.W.: Dwie myśli zostały ze mnąnajmocniej. Pierwsza to ta, że przywództwo nie jest stanowiskiem, lecz postawą i wpływem, jaki wywieramy na innych (ukłon w stronę Romana Wieczorka). Druga myśl dotyczy tego, że najdroższe decyzje to te, które nie zapadły (tu pamięcią wracam do wystąpienia Łukasza Gembisia na V zjeździe).
S.K.: Czy od początku wiedziałaś, że chcesz pracować bezpośrednio na budowie?
J.W.: Pod koniec studiów absolutnie nie miałam pomysłu na swoją dalszą „budowlaną drogę”. Wiedziałam, że jestem zmęczona siedzeniem przed laptopem całymi dniami. Zgłosiłam swoją kandydaturę na praktyki w WARBUD SA. Potrzebowałam zaledwie chwili, żeby złapać bakcyla i przekonać się, że moje miejsce nie jest w biurze projektowym, a właśnie na budowie. I tak już zostało!
S.K.: Wiemy, że dysponujesz bogatym portfolio zawodowym. Masz za sobą realizację Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie-Prokocimiu, Wielkopolskiego Centrum Pediatrii czy Centralnego Zintegrowanego Szpitala Klinicznego Poznaniu, a teraz zajmujesz się budową Centrum Medycyny Ratunkowej Szpitala Wojewódzkiego w tym mieście. Która z inwestycji była największym wyzwaniem i dlaczego?
J.W.: Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie – każda z wymienionych inwestycji była wyzwaniem, ale wynikającym z różnych elementów. Przy budowie szpitala UJ w Krakowie wyzwaniem była nowa wiedza – specyfika wykonawstwa obiektów służby zdrowia czy specjalistycznych instalacji i technologii medycznych. Przy kolejnych projektach, wraz ze zmianą stanowiska na kierownika robót, wyzwaniem okazały się nowa rola i idące za nią nowe obszary odpowiedzialności, jak choćby umiejętność zarządzania zespołem. Teraz odpowiadam już za cały proces inwestycji, a nie jej poszczególne obszary.

S.K.: Jakie kompetencje są dziś najważniejsze w pracy na stanowisku kierownika budowy?
J.W.: Myślę, że kompetencje techniczne, organizacyjne i interpersonalne, a w zasadzie ich ścisłe powiązanie ze sobą. Można być świetnym specjalistą, mieć ogromną wiedzę techniczną, znać wszelakie technologie, przepisy prawa, ale bez umiejętności jednoczesnego zarządzania ludźmi, harmonogramem i budżetem, koordynacji prac i efektywnej komunikacji – trudno być skutecznym kierownikiem budowy.
S.K.: A co sprawia Ci największą satysfakcję w tej pracy?
J.W.: Jest tego sporo! Bez wątpieniajej widoczny rezultat, fakt, że pozostawiasz namacalny ślad pracy na mapie miasta, świadomość, że tworzysz coś, co posłuży ludziom przez długie lata, wreszcie widok osoby, która zaczynała jako praktykant i rozwijała się pod twoimi skrzydłami, a po kilku latach jest już cenionym kierownikiem robót. To daje ogromną satysfakcję. Ponadto feedback zespołu, przełożonych i przedstawicieli inwestora, którzy ufają twoim działaniom i decyzjom. Cieszy też poczucie sprawczości, realny wpływ na przebieg wydarzeń. Dodam oczywiście również bezpieczne i terminowe zakończenie inwestycji w określonym budżecie.
S.K.: W programie spotkałaś osoby z różnych obszarów branży.
J.W.: Każdy z uczestników programu faktycznie reprezentował inny obszar działalności – od projektowania, poprzez ofertowanie czy pracę przy harmonogramie, aż po realizację i nadzór. To pozwala lepiej zrozumieć potrzeby stron na poszczególnych etapach inwestycji, a dzięki temu bardziej świadomie podejmować decyzje, z uwzględnieniem perspektywy pozostałych uczestników projektu.
S.K.: Czy bycie kobietą na budowie wpływa na sposób, w jaki postrzegana jest Twoja rola?
J.W.: Gdyby zadano mi to pytanie na początku kariery, zapewne odpowiedziałabym, że tak. Ale od tego czasu branża budowlana pod tym względem bardzo się zmieniła. Kiedyś, szczególnie w dziale realizacji, liczba kobiet w skali całego zespołu na budowie była znikoma. Dziś jest inaczej. W przypadku obecnie realizowanego przeze mnie projektu ponad połowę zespołu stanowią panie. I radzą sobie znakomicie! Docelowo liczą się przede wszystkim wiedza, profesjonalizm i zaangażowanie. Gdy pracownicy i partnerzy biznesowi widzą, że ktoś konsekwentnie i skutecznie realizuje założone cele, płeć nie ma żadnego znaczenia w postrzeganiu pełnionej funkcji.
S.K.: Czy masz jakieś jedno szczególne marzenie zawodowe?
J.W.: Po 10 latach budowania szpitali marzy mi się po prostu wybudować wreszcie coś innego niż obiekt medyczny (śmiech). Nie mówię tutaj oinwestycjach deweloperskich i przemysłowych, ale przykładowo sala koncertowa, stadion czy wieżowiec byłybyciekawą alternatywą.
S.K.: Jakiej rady udzieliłabyś młodym osobom rozpoczynającym karierę w budownictwie?
J.W.: Nigdy nie przestawajcie sięuczyć! Budownictwo bardzo szybko się rozwija. Wiedza techniczna zawsze będzie fundamentem, natomiast otwartość na innowacje i umiejętność korzystania z nowoczesnych technologii (np. cyfrowych) jest niezmiernie ważna. Coraz większą rolę odgrywa BIM, a sztuczna inteligencja rozwija się w zawrotnym tempie. Pamiętajcie, że najlepszą inwestycją jest inwestycja w samego siebie.
Archiwum: WARBUD SA



