Schron, ukrycie, MDS i punkt schronienia
Przez blisko czterdzieści lat polskie budownictwo ochronne praktycznie nie istniało jako realny element systemu bezpieczeństwa ludności. Schrony formalnie pozostały w ewidencjach, ale dla większości społeczeństwa stały się obiektami niemal niewidzialnymi – nie było wiadomo, gdzie się znajdują, w jakim są stanie ani czy rzeczywiście można z nich skorzystać. Po 1986 r. państwo w zasadzie przestało rozwijać ten obszar, a z praktyki projektowej stopniowo zniknęły wiedza, procedury i doświadczenie związane z budownictwem ochronnym.

Rezultatem są w związku z tym zaniedbania o ogromnej skali. W państwie liczącym ponad 37 mln mieszkańców realną ochronę w istniejących schronach może dziś znaleźć około 1 proc. ludności, a w ukryciach jedynie kilka procent. Tymczasem nowe prawodawstwo zakłada zapewnienie miejsc schronienia dla znacznie większej części społeczeństwa: co najmniej 50 proc. ludności w miastach i 25 proc. poza nimi.
W tym samym czasie budownictwo zmieniło się całkowicie. Rozwijaliśmy coraz bardziej złożone technologie budynkowe. Podziemia przestały być prostymi piwnicami. Stały się garażami wyposażonymi w wentylację mechaniczną, automatykę, BMS, instalacje przeciwpożarowe, platformy parkingowe czy ładowarki samochodów elektrycznych. Teraz następuje powrót do kwestii bezpieczeństwa.

Dzięki ustawie z 5 grudnia 2024 r. stworzono nowy system ochrony ludności i obrony cywilnej, w 2025 r. pojawiły się przepisy wykonawcze, a 17 kwietnia 2026 r. przyjęto obszerną nowelizację. Jej zasadnicze przepisy obowiązują od 29 maja 2026 r. Nie mówimy więc o regulacjach, które dopiero nadejdą. One już dziś wpływają na architekturę nowych inwestycji. Co trzeba podkreślić, dla większości architektów i deweloperów najważniejszą zmianą nie jest jednak zadanie projektowania klasycznych schronów. Chodzi głównie o MDS, czyli miejsce doraźnego schronienia.
Budujemy możliwość ochrony
MDS jest obiektem zbiorowej ochrony, ale nie budowlą ochronną. Do budowli ochronnych zalicza się schron i ukrycie. Schron ma tworzyć hermetyczne, kontrolowane środowisko zapewniające ochronę także w warunkach skażeń. Ukrycie jest obiektem niehermetycznym, o niższym poziomie ochrony. MDS ma jeszcze skromniejszą funkcję – jego zadania to wykorzystanie odporności podziemnej części zwykłego budynku tak, aby ograniczyć skutki zagruzowania, odłamków i innych następstw zagrożenia, oraz umożliwienie ochrony ludzi przez czas do 48 godzin.
Z punktu widzenia projektowania różnica jest głębsza. Schron projektujemy jako wyspecjalizowaną przestrzeń ochronną. MDS wykorzystuje konstrukcję, geometrię i infrastrukturę budynku przeznaczonego na co dzień do innych funkcji. Nie chodzi więc o stworzenie „bunkra w garażu”, lecz o świadome wykorzystanie odporności istniejącego układu i eliminację jego największych słabości.
Art. 94 ustawy stanowi, że określone kondygnacje podziemne budynków mieszkalnych wielorodzinnych oraz garaże podziemne, jeżeli nie zaprojektowano w nich budowli ochronnej, należy wykonać w sposób umożliwiający zorganizowanie MDS-u. W budynkach użyteczności publicznej punktem wyjścia jest natomiast art. 93, który co do zasady nakłada obowiązek zapewnienia schronu lub ukrycia. MDS może pojawić się po zwolnieniu inwestora z tego obowiązku.
Nowelizacja wprowadziła także pojęcie „punkt schronienia”. Nie określono dla niego analogicznych wymagań technicznych jak dla schronów, ukryć czy MDS-ów. To rozwiązanie doraźne, np. przejście podziemne, tunel lub wiadukt, zapewniające podstawową, krótkotrwałą osłonę.
Pojemność MDS-u to dopiero początek
Nowelizacja uporządkowała sposób określania pojemności budynków i MDS-ów. Dla obiektu mieszkalnego wielorodzinnego przyjmuje się jedną osobę na każde 20 mkw. powierzchni użytkowej lokali mieszkalnych, dla budynku użyteczności publicznej jedną osobę na 15 mkw. powierzchni użytkowej, a dla garażu podziemnego dwie osoby na stanowisko postojowe. Jeżeli obiekt łączy różne funkcje, zapotrzebowanie określa się dla poszczególnych części i sumuje, a następnie porównuje z kryterium wynikającym z pojemności garażu jako MDS-u. Zgodnie z regulacjami uwzględnia się 75 proc. powierzchni kondygnacji podziemnej, a każdej osobie trzeba zapewnić min. 1,5 mkw.

Nie jest to jednak wyłącznie arytmetyka. W projektowaniu ochronnym warto odróżnić pojemność nominalną od rzeczywistej zdolności operacyjnej. Informacja, że przestrzeń przewidziano dla 400 osób, nie mówi jeszcze, czy można je bezpiecznie doprowadzić, rozmieścić, zapewnić powietrze, wodę i podstawowe warunki pobytu oraz umożliwić opuszczenie obiektu po jego częściowym uszkodzeniu.
Dobry przykład stanowi budynek wielorodzinny o 8000 mkw. powierzchni użytkowej mieszkań. Z przelicznika 20 mkw. na osobę wynika liczba 400 osób. Przy wskaźniku 1,5 mkw. na osobę odpowiada temu MDS o powierzchni około 600 mkw. Przy tej pojemności konieczne jest jednak również wyjście zapasowe – jedno na każde rozpoczęte 400 osób.
I właśnie tutaj widać, że o racjonalności rozwiązania może przesądzić pojedynczy warunek krytyczny. Jeżeli wyjścia zapasowego nie można wyprowadzić poza strefę prognozowanego zagruzowania, pojemność MDS-u ogranicza się do 300 osób, a przepisy wymagają 30 m3 kubatury netto na osobę. Przy wysokości garażu 2,8 m daje to około 10,71 mkw. na osobę, czyli dla 300 osób ponad 3210 mkw. Z około 600 mkw. robi się więc ponad 3200 mkw. To ponad pięciokrotna różnica, wynikająca w praktyce z możliwości zapewnienia wyjścia zapasowego.
Z podobnych powodów MDS-u nie można „dodać” do gotowego garażu na końcu projektu. Analizę trzeba prowadzić równolegle z geometrią podziemia, konstrukcją, komunikacją i PZT. W zwartej zabudowie strefa prognozowanego zagruzowania może wykraczać poza granice działki, wpływając na układ całej inwestycji.
Co więcej, dwa wyjścia nie tworzą rzeczywistej redundancji, jeżeli ten sam mechanizm uszkodzenia może zablokować obydwa. Rozwiązanie rezerwowe musi zachować funkcję po zdarzeniu, które wyłączyło rozwiązanie podstawowe.
Nie każdy budynek podlega nowym wymaganiom
Pierwsze pytanie projektanta w kontekście nowych obowiązków nie powinno brzmieć: „jak duży MDS?”, lecz: „czy zamierzenie w ogóle podlega tym przepisom?”.
Znaczenie mają tu rodzaj inwestycji, wielkość części podziemnej oraz moment wszczęcia procedury. Nowe obowiązki wiążą się zasadniczo z zamierzeniami, dla których po 31 grudnia 2025 r. złożono wniosek o pozwolenie na budowę albo dokonano odpowiedniego zgłoszenia. Sam fakt, że budowa trwa w 2026 r. albo składany jest projekt zamienny, nie przesądza jeszcze o zastosowaniu nowych wymagań.
Obowiązek nie obejmuje równieżnajmniejszych inwestycji wskazanych w ustawie, m.in. budynków z mniej niż czterema lokalami mieszkalnymi ani tych o powierzchni użytkowej poniżej 250 mkw czy garaży podziemnych do 75 mkw. netto.
Przebudowa, nadbudowa lub zmiana sposobu użytkowania wcześniej zaprojektowanego albo wybudowanego budynku co do zasady nie uruchamia automatycznie pełnego reżimu nowych przepisów. Inaczej trzeba analizować rozbudowę, szczególnie obejmującą kondygnacje podziemne, której ustawodawca w katalogu wyłączeń nie wymienił.
Konstrukcja ochronna to nie tylko grubsze mury
MDS nie jest przestrzenią, którą wystarczy oznaczyć na posadzce garażu. Funkcja ochronna wpływa na komunikację, miejsca parkingowe, konstrukcję, wysokości w świetle, instalacje, pomieszczenia techniczne, wyjścia i zagospodarowanie terenu, a pośrednio również na liczbę lokali i PUM.
Konstrukcję należy analizować nie tylko przez nośność poszczególnych elementów. Znaczenie ma zachowanie ustroju po wystąpieniu lokalnego uszkodzenia – możliwość redystrybucji sił, ograniczenie skutków utraty pojedynczego elementu oraz ryzyka postępującego zniszczenia.

W jednym budynku wystarczy odpowiednio ukształtowana konstrukcja stała, w innym potrzebny będzie system dodatkowego podparcia, montowany dopiero w stanie zagrożenia. Wtedy podpora staje się częścią systemu bezpieczeństwa. Trzeba zaprojektować nie tylko jej nośność, ale również miejsce przechowywania, masę, trasę transportu, kolejność montażu i dostępność punktów podparcia po wielu latach eksploatacji.
Właśnie ten wątek różni projektowanie odpornościowe od zwykłego sprawdzenia konstrukcji. Analizujemy nie tylko stan prawidłowy, lecz również to, co stanie się z funkcją ochronną po utracie części układu.
Instalacje muszą działać pomimo braku zasilania
MDS powinno zapewniać możliwość zaopatrzenia w wodę pitną, korzystania z sanitariatów, odprowadzania lub gromadzenia ścieków, wentylacji, zasilania energią elektryczną, ogrzewania, odwodnienia, oświetlenia oraz odbioru komunikatów publicznej radiofonii.
System ma umożliwiać funkcjonowanie przez co najmniej 48 godzin, przy zachowaniu stężenia tlenu niemniejszego niż 18 proc. i CO2 nie większego niż 2 proc. Oświetlenie powinno zapewniać co najmniej 50 lx na poziomie podłogi.
Najważniejsze jest jednak założenie awaryjne – funkcja ochronna podziemia nie może zależeć od pełnej sprawności części nadziemnej. Jeżeli budynek zostanie częściowo zniszczony, podstawowe systemy MDS-u nadal muszą móc działać. Wymaga to świadomego prowadzenia instalacji, lokalizacji urządzeń, punktów odcięcia i sterowania oraz eliminowania pojedynczych punktów awarii.
Dobrym przykładem jest wentylacja. Można wykorzystywać elementy instalacji działającej na co dzień, ale stan ochronny musi uwzględniać utratę zasilania. Wentylator, który awaryjnie można napędzić ręcznie, korbą lub mechanizmem wykorzystującym siłę mięśni, może być bardziej odporny niż zaawansowane urządzenie całkowicie zależne od energii i automatyki.
Nie oznacza to rezygnacji z technologii. System powinien być zaawansowany wtedy, gdy technologia zwiększa odporność, i możliwie prosty tam, gdzie złożoność tworzy dodatkowy punkt awarii.
Zdolność operacyjna
MDS opiera się na idei dual-use. Na co dzień przestrzeń jest garażem, piwnicą lub inną częścią użytkową budynku. W sytuacji zagrożenia ma zostać przekształcona w przestrzeń ochronną.
Zdolność operacyjna oznacza rzeczywistą możliwość przejścia ze stanu codziennego do ochronnego. Jednym z jej głównych parametrów jest czas konwersji.
Przygotowanie MDS-u oznacza udrożnienie dojść, również dla osób z niepełnosprawnościami, usunięcie samochodów, materiałów palnych i zbędnych przedmiotów, wykonanie przewidzianych zabezpieczeń i podpór, przygotowanie instalacji oraz miejsc do siedzenia, odpoczynku oraz snu.
MDS będą użytkować także dzieci, seniorzy i osoby z ograniczoną mobilnością. Zwiększona powierzchnia dla osoby na wózku to dopiero początek. Trzeba zapewnić możliwość dotarcia do podziemia i opuszczenia go również wtedy, gdy część standardowych systemów przestanie działać. Przy wyłazach awaryjnych 60 × 60 cm skorzystanie z takiej drogi przez osobę na wózku może być w praktyce bardzo trudne.
W garażu na kilkaset samochodów przygotowanie przestrzeni staje się więc operacją logistyczną. Jeżeli uruchomienie MDS-u wymaga kilkudziesięciu działań wykonywanych w odpowiedniej kolejności przez osoby, które nigdy wcześniej tego nie robiły, nformalnie poprawne rozwiązanie może mieć niską gotowość operacyjną.
Dobry projekt powinien minimalizować nie tylko koszt adaptacji, lecz także liczbę czynności koniecznych do jej przeprowadzenia. W bezpieczeństwie prostota procedury sama jest elementem odporności.
Największy wróg to czas
Największym przeciwnikiem funkcji ochronnej nie musi być wojna ani katastrofa. Może nim być zwykła eksploatacja i stopniowa utrata zdolności ochronnej.
Kolejne remonty, przewody pod stropem, zabudowane wnęki, zmienione drzwi, komórki lokatorskie czy dodatkowe urządzenia mogą przez lata ograniczać możliwość uruchomienia zaprojektowanego rozwiązania. Każda zmiana osobno może wydawać się nieistotna. Ich suma po kilkunastu latach może jednak sprawić, że pierwotnego scenariusza ochronnego nie da się odtworzyć.

Dlatego zarówno budynek, jak i jego zarządca muszą autentycznie pamiętać o funkcji ochronnej. Nie wystarczy rysunek z zaznaczoną powierzchnią MDS-u. Potrzebny jest czytelny scenariuszprzejścia do funkcji ochronnej: kolejność czynności, lokalizacja wyposażenia, miejsca montażu podpór, punktyodcięcia mediów, trasy dojścia i wskazanie elementów, których nie wolno zmieniać podczas eksploatacji.
Można nazwać to instrukcją gotowości ochronnej budynku. Projekt kończy się przy odbiorze obiektu, ale zaprojektowana zdolność ochronna musi przetrwać cały jego cykl życia.
Zgodność z przepisami to nie odporność
Do dokumentacji składanej przy pozwoleniu na budowę dochodzi w określonych przypadkach oświadczenie inwestora dotyczące obowiązku wykonania budowli ochronnej albo przygotowania obiektu umożliwiającego zorganizowanie MDS-u o określonej pojemności. Ustawodawca powiązał je z odpowiedzialnością karną. To zmienia ciężar decyzji podejmowanych już na początku inwestycji.
Rzeczywista architektura bezpieczeństwa to jednak nie tylko formalne spełnienie wymagań. Zgodność można wykazać parametrami, obliczeniami i rysunkami. Odporność ujawnia się dopiero wtedy, gdy część normalnych funkcji budynku zostaje utracona, a mimo to obiekt nadal potrafi chronić ludzi.
Projektowanie ochronne powinno więc identyfikować elementy krytyczne, ograniczać podatność, eliminować pojedyncze punkty awarii i zapewniać redundancję tam, gdzie utrata jednego elementu może wyłączyć całą funkcję. Należy zatem pytać nie tylko: „czy MDS spełnia wymagania?”, ale również: „co musi się wydarzyć, aby przestał działać?”.
Jeżeli odpowiedzią jest awaria jednego urządzenia, zablokowanie jednego przejścia albo utrata jednego źródła energii, rozwiązanie pozostaje podatne. Jeżeli mimo częściowego uszkodzenia budynku zachowane są podstawowe funkcje ochronne, możemy mówić o rzeczywistej odporności.
Nowe przepisy nie wymagają, aby każdy garaż stał się „bunkrem”. Wymagają czegoś trudniejszego – zmiany sposobu myślenia o zwykłym budynku.
Zwykły budynek gotowy na niezwykłe sytuacje
Jeżeli po dziesięciu czy dwudziestu latach projektowane przez nas budynki nadal będą zdolne do takiej adaptacji, stworzymy rzeczywisty element systemu ochrony ludności. Jeżeli MDS sprowadzi się jedynie do zielonej strefy na posadzce garażu i zapisu w dokumentacji, powstanie rozwiązanie formalne, a nie realna przestrzeń, która w chwili zagrożenia może chronić
życie ludzi.



