WSPÓLNY JĘZYK I ZAUFANIE
Po zakończeniu ceremonii ogłoszenia tegorocznego rankingu wydziałów architektury i budownictwa „Buildera” odbyła się debata poświęcona relacjom pomiędzy środowiskiem akademickim a biznesem w obszarze budownictwa i architektury.

Spotkanie zgromadziło przedstawicieli uczelni technicznych z całej Polski, reprezentantów firm projektowych i wykonawczych, a także organizacji branżowych i instytucji wspierających rozwój rynku budowlanego. Dyskusja stała się jednym z najważniejszych punktów wydarzenia, rozszerzając prezentację wyników i poruszając fundamentalne problemy z zakresu kształcenia inżynierskiego w Polsce.
Punktem wyjścia rozmowy były zarówno rezultaty najnowszego rankingu wydziałów architektury i budownictwa „Buildera”, jak i pytanie o realną skuteczność współpracy nauki z praktyką gospodarczą. Debatę otworzył Rektor SGGW prof. Michał Zasada, który podkreślał, że choć uczelnia kojarzona jest głównie z naukami przyrodniczymi, od lat konsekwentnie rozwija komponent techniczny, w tym budownictwo i architekturę. – Bez nauk inżynierskich nowoczesny uniwersytet traci swoją użyteczność społeczną, a współpraca z biznesem jest warunkiem koniecznym, by kształcenie nie było oderwane od realiów. Inżynieria musi mieć zakorzenienie w praktyce – zaznaczył, wskazując jednocześnie na potrzebę większej elastyczności programów studiów.
Praktyka, wyzwania i inspiracje międzynarodowe
Zasadnicza część debaty dotyczyła jednak przyszłości relacji uczelnia–biznes. Mimo powszechnych deklaracji o potrzebie współpracy obie strony często funkcjonują w odmiennych logikach organizacyjnych i ekonomicznych, a także nie posługują się wspólnym językiem. Przedstawiciele uczelni zwracali uwagę na presję formalnych wymogów programowych i akredytacyjnych, natomiast reprezentanci firm – na realia rynku, terminy, odpowiedzialność kontraktową i koszty. Kluczem do poprawy dialogu okazują się tzw. mikroprocesy, czyli konkretne, trwałe relacje pomiędzy wydziałami a firmami, budowane oddolnie i niezależne od wielkich, centralnych programów, które często pozostają na poziomie deklaracji.
W tym kontekście bardzo wyraźnie wybrzmiał głos środowiska akademickiego. Przedstawiciele uczelni wskazywali na brak spójnych, ogólnopolskich standardów kształcenia dla kierunku budownictwo oraz na niedostosowanie obowiązujących regulacji do dynamicznie zmieniających się realiów rynku. Zwracano uwagę na trudności w organizacji praktyk zawodowych, które są wymagane formalnie, lecz w wielu przypadkach pozbawione stabilnego finansowania i jasnego modelu współpracy z firmami. Podnoszono również problem odpływu studentów po ukończeniu studiów pierwszego stopnia, co osłabia potencjał kształcenia magisterskiego i ogranicza możliwość prowadzenia bardziej zaawansowanych projektów badawczych.











Doświadczenia międzynarodowe przybliżyła prof. Magdalena Wawer, odnosząc się m.in. do modelu amerykańskiego. Wskazywała na silną identyfikację studentów i absolwentów z uczelnią, która przekłada się na ich późniejsze zaangażowanie w dydaktykę, badania i finansowanie rozwoju uniwersytetów. Zwracała także uwagę na obowiązkową mobilność akademicką w Stanach Zjednoczonych, sprzyjającą przepływowi wiedzy między nauką a biznesem, oraz na azjatyckie modele współpracy, w których projekty badawcze od samego początku tworzone są na konkretne potrzeby przemysłu i wdrożeń technologicznych.
Współpraca z biznesem
Perspektywę praktyki projektowej przedstawił Marcin Sadowski, architekt i Partner w pracowni JEMS Architekci. – Praktyki studenckie, choć niezbędne, stanowią dla biur projektowych poważne obciążenie finansowe i organizacyjne. Koszt jednego stanowiska pracy – obejmujący sprzęt, oprogramowanie i czas zespołu – liczony jest w tysiącach złotych miesięcznie, a kondycja ekonomiczna wielu pracowni nie pozwala dziś na systemowe przyjmowanie studentów – stwierdził. Jednocześnie podkreślał, że absolwenci często trafiają do biur nieprzygotowani na realia zawodu, co pogłębia rozdźwięk między edukacją a praktyką i wymaga długotrwałego wdrożenia.
Z kolei Barbara Gorzelak, Dyrektor Komunikacji w firmie Holcim, zwracała uwagę na potrzebę szerszego otwarcia uczelni na kompetencje menedżerskie, procesowe i interdyscyplinarne. – Biznes jest gotów dzielić się wiedzą, także bezinteresownie, lecz potrzebuje realnej przestrzeni do kontaktu ze studentami. W wielu krajach przedstawiciele firm regularnie uczestniczą w dydaktyce, ucząc zarządzania, pracy zespołowej, odpowiedzialności za decyzje i rozumienia całego cyklu inwestycyjnego – podkreślała. Debata na SGGW nie przyniosła prostych recept ani jednoznacznych rozstrzygnięć, ale jasno pokazała skalę wyzwań stojących przed edukacją techniczną w Polsce. Wspólnym mianownikiem debaty była potrzeba odbudowy zaufania między uczelniami a biznesem, lepszego finansowania współpracy oraz odejścia od pozornych rozwiązań systemowych na rzecz realnych, partnerskich relacji. Wniosek, który wybrzmiał najmocniej, był jednoznaczny: nawet najwyższe miejsca w rankingach nie wystarczą, jeśli nie przełożą się na trwałe, codzienne powiązania między uczelniami a rynkiem oraz na realne kompetencje absolwentów.




