Wprzęgnięty w krwiobieg miejskiego życia
Zawsze uważaliśmy, że w debacie toczącej się wokół miasta najważniejsza jest kwestia przestrzeni wspólnych. Policentryczna metropolia, czyli taka, w której nieodległe od siebie lokalne przestrzenie publiczne, na przykład miejskie place czy pasaże, tworzą złożoną sieć powiązań funkcjonalnych i komunikacyjnych, to miasto zrównoważone, w którym chcielibyśmy żyć.

Nasza pracownia, Grupa 5 Architekci, kojarzona jest przede wszystkim z rewitalizacjami dużych obiektów historycznych. Kiedy w debacie publicznej jest mowa o modernizacji zabytku, przywołuje się genius loci – ducha miejsca, którego należy ocalić. Oczywisty cel takiej modernizacji stanowi poprawa technicznego standardu zabytku bez zatracenia tożsamościowych emocji, które taki obiekt ze sobą niesie. Dużo rzadziej mówi się o tym, jak rewitalizowany budynek może wpłynąć na kształtowanie swojego sąsiedztwa i jaką wartość dodaną może stanowić w przestrzeni publicznej.
Przywrócić miastu
Jak dotąd najpoważniejszym zadaniem modernizacyjnym, z jakim się zmierzyliśmy jako pracownia, była rewitalizacja zabytkowego dworca Wrocław Główny. Od początku pracy nad tym obiektem, jeszcze na etapie konkursu w 2008 r., zdawaliśmy sobie sprawę, że oprócz przywrócenia walorów estetycznych i przestrzennych ikonicznego dziewiętnastowiecznego gmachu oraz przekształcenia go w nowoczesny obiekt komunikacyjny kluczem do powodzenia tej inwestycji będzie takie rozwiązanie placu przed dworcem, aby zabytek przywrócić miastu. Gdy przystępowaliśmy do pracy, plac był zdegradowany i nieprzyjazny, stanowił podziurawioną asfaltową pustynię z wielkim parkingiem i stacją benzynową.
Pierwszym oczywistym ruchem projektowym było przeniesienie ruchu kołowego pod ziemię, aby uwolnić na placu przestrzeń dla pieszych i rowerzystów. Następnie, myśląc nad kompozycją odzyskanej w ten sposób przestrzeni, działaliśmy trochę intuicyjnie, odwołując się do historycznej mapy miasta. Dla nas, Warszawiaków, Wrocław to od wieków regularna siatka ulic i kwartałów poprzecinana wstęgami zieleni, kanałów i fos. Na placu narysowaliśmy regularną kratę posadzki z granitowych płyt i – stanowiące najmocniejszy akcent w przestrzeni – meandrujące, wypukłe zielone wyspy, na których można przysiąść, a nawet się położyć. Następnie zaprojektowaliśmy siedziska, szpalery drzew, fontanny w posadzkach, wiaty dla rowerów, kioski, punkty informacyjne, czyli, używając zawodowego żargonu, tzw. atraktory – elementy małej architektury czyniące plac miejscem wygodnym, atrakcyjnym i przyciągającym ludzi. Budynek dworca, mieszczący w parterze restauracje, otworzył się na plac poprzez zaprojektowane zewnętrzne tarasy, odtworzone na podstawie archiwalnych zdjęć.
Brama do miasta
Dzięki wszystkim tym rozwiązaniom zabytkowy dworzec został na nowo wprzęgnięty w krwiobieg miejskiego życia. Atrakcyjny plac stanowi dziś dla odwiedzających Wrocław rodzaj bramy do miasta o charakterze miejskiej agory. W ciągu kilkunastu lat, które dzielą nas od tej inwestycji, atrakcyjność tego miejsca dała sąsiedztwu dworca potężny impuls rozwojowy. Powstało tu wiele nowych inwestycji. Dziś to najbardziej tętniąca życiem część Wrocławia.
Z przykrością przyjęliśmy wiadomość o śmierci Krzysztofa Mycielskiego, która zbiegła się z pracą nad niniejszym wydaniem. Tekst, który publikujemy, miał stanowić zaledwie zarzewie szerszego ujęcia przez autora tematu miasta jako kluczowego środowiska współczesnej architektury i budownictwa.








