ŚWIAT PŁONIE, ALE MY BUDUJMY
KOMENTARZ
Czy obecne niepokoje wywołane wojną w Zatoce Perskiej wpłyną na naszą gospodarkę? Wszystko zależy od tego, jak długo potrwają kłopoty światowego systemu logistycznego.
Nie ma co ukrywać, świat stał się miejscem politycznie i gospodarczo niestabilnym, a w niestabilnym świecie trudno realizować długookresowe plany i wieloletnie inwestycje. Takie, jakimi zajmuje się sektor budowlany.
Zaledwie 6 lat temu spadł na nas szok w postaci pandemii: zerwane łańcuchy dostaw, wyłączone
całe gałęzie gospodarek. Ledwie ten szok przeminął, a Rosja napadła na Ukrainę. I znowu niestabilność: gwałtownie rosnące ceny energii (a w ślad za nimi pozostałe), recesja, zmiany powiązań kooperacyjnych, wymuszone przez sytuację zwiększenie wydatków na obronność. Po kolejnych dwóch latach pojawił się nowy amerykański prezydent i zaczął w gwałtowny, a co gorsza – nieprzewidywalny sposób zmieniać zasady światowego handlu. I wreszcie teraz, kiedy sytuacja wydawała się uspokajać, wybuchła wojna w Zatoce Perskiej. Wraz z nią nadeszły ponowny wzrost cen surowców energetycznych i zagrożenie niedostateczną
podażą. Bezpośrednio najbardziej zagrożone brakami są kraje Dalekiego Wschodu, ale nas problemy również nie ominą.
Jak na tym tle wyglądała sytuacja polskiej gospodarki? W sumie nieźle, choć oznacza to tylko tyle, że z wyzwaniami radziliśmy sobie lepiej niż inni. Kiedy Niemcy wpadły w wieloletnią gospodarczą stagnację, a w ślad za nimi zwolniła cała strefa euro, my odnotowaliśmy tylko dwa kwartały niewielkiego spadku PKB, po czym gospodarka rozpędziła nam się pod koniec ubiegłego roku do 4 proc. – przy inflacji, która wreszcie spadła do poziomu celu wyznaczonego przez NBP, i przy stabilnym kursie złotego wobec euro (waluty naszych głównych partnerów handlowych). Niestety, nie wszystko w tym ładnym obrazie wygląda równie dobrze. Nie udało się jeszcze na dobre odwrócić obserwowanego od dekady spadku aktywności inwestycyjnej polskich przedsiębiorstw, mierzonej relacją nakładów inwestycyjnych do PKB. Nie wspominając już o niepokoju, jaki wzbudza rosnące zadłużenie państwa.
Czy obecne niepokoje wywołane wojną w Zatoce Perskiej wpłyną na naszą gospodarkę? Wszystko zależy od tego, jak długo potrwają kłopoty światowego systemu logistycznego. Im dłużej, tym wyższe będą ceny surowców energetycznych, tym silniej może wzrosnąć inflacja i tym bardziej spowolni gospodarka światowa. Piszę ten tekst w momencie, w którym nie jest to jasne – choć oczywiste jest już to, że Iran zdołał w znacznie silniejszym stopniu odpowiedzieć na atak, niż się spodziewano. Jak dotąd ruch tankowców w cieśninie Ormuz jest niemal sparaliżowany, ale oczywiście wszystko zależy od tego, jak szybko Amerykanie są w stanie go odblokować (bo że w końcu to się stanie, raczej nie ma wątpliwości).
Wojna i niepokoje oczywiście nigdy nie są dobre dla gospodarki, ale te przyszły akurat w momencie i złym, i nie tak bardzo złym dla naszej gospodarki. Złym dlatego, że inwestycje są wciąż na niskim poziomie, finanse pozostają napięte, a nastroje dalekie od euforii (widać to zwłaszcza w budownictwie, w przypadku którego według ankiet koniunktury prowadzonych przez GUS wśród przedsiębiorstw cały czas przeważają pesymiści, niespodziewający się wzrostu produkcji). Nie tak bardzo złe jest to, że gospodarka wreszcie zaczęła się
nam rozpędzać i prawdopodobnie nie wyhamuje w znaczącym stopniu w wyniku obecnych problemów. Rozkręcają się publiczne inwestycje, przyspieszają prawdopodobnie stopniowo inwestycje przedsiębiorstw. W budownictwie w 2026 r. powinny przeważać trendy wzrostowe, choć im dłużej trwa wojna i im wyższe są ceny ropy, tym trendy te mogą być słabsze.
O tym wszystkim porozmawiamy podczas debaty towarzyszącej Gwiazdom Rankingu Buildera, starając się znaleźć odpowiedź na pytanie o to, jak w warunkach narastającej niepewności utrzymać tempo rozwoju inwestycji i zapewnić stabilne perspektywy dla sektora budowlanego.
WITOLD ORŁOWSKI
Profesor nauk ekonomicznych, wykładowca Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej oraz Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie, a także główny doradca ekonomiczny PwC Polska. W przeszłości pełnił liczne funkcje doradcze, m.in. jako szef zespołu doradców ekonomicznych Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, członek Narodowej Rady Rozwoju i Rady Gospodarczej Rządu, doradca Komisji Europejskiej, Leszka Balcerowicza oraz instytucji krajowych i międzynarodowych. Jest autorem 15 książek i ponad 200 publikacji naukowych.



