ŻEGLARSTWO KOMPASEM W BIZNESIE
Pasja do żeglowania ukształtowała moje podejście do pracy: działam świadomie, z szacunkiem do ryzyka, ale też z odwagą do podejmowania decyzji. Dzięki temu buduję projekty, które są stabilne, przemyślane i gotowe na zmiany – nawet wtedy, gdy wiatr nagle zmienia kierunek.
Z natury jestem optymistą lubiącym wyzwania, któregopasjonują nowe obszary, terra incognita i doświadczenia, zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Znajomi mówią o mnie: „nie umie wysiedzieć w miejscu” albo „optymista-marzyciel twardo stąpający po wodzie”. Poszukuję granic możliwości przy jednoczesnym wysokim stopniu bezpieczeństwa, co na oceanie, czy w dużych szerokościach geograficznych, gdzie odległości od portu schronienia są „astronomiczne”, stanowi pojęcie względne. Do tego potrzebne są kwalifikacje i doświadczenie, a przede wszystkim właściwy dobór załogi.
Pasja do żeglarstwa
Moja przygoda z żeglarstwem rozpoczęła się na początku lat 80., w czasach studenckich. Żegluga, początkowo mazurska i bałtycka, przerodziła się w dalekomorską, a następnie oceaniczną. Było to połączenie pasji żeglowania z chęcią poznawania świata i ludzi. W 2010 r. poprowadziłem pierwszy rejs za kołem podbiegunowym i tak systematycznie kontynuowałem żeglugę, tzw. adventure high-latitude sailing, na wodach arktycznych, głównie wokół Grenlandii i archipelagu Svalbard. W grudniu 2016 r. opłynąłem przylądek Horn i zostałem członkiem Bractwa Kaphornowców. W ubiegłym roku zrealizowałem moje marzenie – rejs po Morzu Beringa i północnym Pacyfiku z Dutch Harbor (Unalaska, archipelag Aleutów) na Kodiak (Alaska).
W 2017 r. swoją pasję do żeglarstwa poszerzyłem o regaty oceaniczne na najszybszych z dostępnych maszyn regatowych – Volvo 70 oraz trimaranie Ultim 80. Do tej pory startowałem w takich regatach jak Fastnet Race, Saint Malo Race, Middle Sea Race, Sydney Hobart Race, Newport Bermuda Race czy ostatnio TransPac – moich najdłuższych regatach, liczących 2700 Mm, z San Pedro/Los Angeles na Hawaje. Doświadczyłem prędkości 28 węzłów (ok. 52 km/h) na jednokadłubowcach klasy VO70 i 35 węzłów (ok. 65 km/h) na wielokadłubowcach, trimaranie klasy Ultim 80. Dla porównania – typowe prędkości w żegludze cruisingowej to 8–10 węzłów.
Na morzu biznesu
Żeglarstwo nauczyło mnie, jak podchodzić do biznesu, lepiej niż niejeden podręcznik. Na wodzie nie ma miejsca na przypadek – liczą się przygotowanie, odpowiedzialność i umiejętność podejmowania decyzji w zmiennych warunkach. Dokładnie tak samo podchodzę do swojej pracy zawodowej.
Każdy rejs to planowanie trasy, analiza pogody i gotowość na to, że warunki mogą się zmienić. W biznesie jest podobnie: strategia jest kluczowa, ale elastyczność i szybka reakcja często decydują o sukcesie. Dzięki żeglarstwu nauczyłem się również, że nie zawsze można wszystko kontrolować, natomiast zawsze można kontrolować sposób, w jaki reagujemy. Na tej logice buduję też codzienne decyzje zarządcze.













KLUCZOWE LEKCJE Z ŻEGLUGI W ZARZĄDZANIU PRZEDSIĘBIORSTWEM
- Przygotowanie wygrywa z improwizacją
Arktyka nie wybacza braków w planowaniu – sprzęt, procedury i scenariusze muszą być gotowe, zanim pojawi się problem. W zarządzaniu firmą produkującą materiały budowlane przekłada się to na długoterminowe planowanie produkcji i logistyki, odporne łańcuchy dostaw, decyzje inwestycyjne oparte na analizie ryzyka, a nie na presji rynku. Leadership: lider odpowiada za to, by organizacja była gotowa, zanim pojawi się kryzys, a nie dopiero wtedy, gdy już trwa. - Decyzje podejmowane na podstawie danych, nie emocji
W regatach oceanicznych presja czasu i zmęczenie są ogromne, ale decyzje muszą wynikać z warunków, danych i doświadczenia. W biznesie oznacza to zarządzanie oparte na twardych wskaźnikach (operacyjnych i finansowych), chłodną ocenę koniunktury i cykli w budownictwie, unikanie impulsywnych ruchów strategicznych. Leadership: spokój lidera stabilizuje organizację, szczególnie w okresach zmienności rynku. - Jasny podział ról i pełne zaufanie do zespołu
Na oceanie każdy zna swoje zadanie – brak klarowności kosztuje czas, a czas kosztuje pozycję. W przedsiębiorstwie z czołówki branży: struktura organizacyjna musi być czytelna, odpowiedzialność realna, a nie rozmyta, decyzje zapadają jak najbliżej miejsca ich wykonania. Leadership: lider nie kontroluje wszystkiego, lecz buduje zespół, któremu można ufać w krytycznych momentach.
Ponadto na morzu ogromne znaczenie mają zaufanie i współpraca załogi. Ten sam model przenoszę do relacji z klientami i partnerami biznesowymi. Stawiam na jasną komunikację, odpowiedzialność i wspólny cel, bo tylko wtedy można bezpiecznie dopłynąć do portu.
Pasja do żeglowania ukształtowała moje podejście do pracy: działam świadomie, z szacunkiem do ryzyka, ale też z odwagą do podejmowania decyzji. Dzięki temu buduję projekty, które są stabilne, przemyślane i gotowe na zmiany – nawet wtedy, gdy wiatr nagle zmienia kierunek.
Arktyka, regaty oceaniczne i zarządzanie H+H
Arktyka nauczyła mnie pokory wobec środowiska i znaczenia przygotowania. W ekstremalnych warunkach liczą się procedura, przewidywanie scenariuszy i odpowiedzialność za zespół. Te same zasady stosuję w H+H: planujemy konserwatywnie, działamy świadomie i zawsze zakładamy zmienność otoczenia rynkowego.
Regaty oceaniczne to z kolei szkoła tempa, presji i zespołowego przywództwa. O wyniku decydują szybkie decyzje, jasny podział ról i zaufanie do kompetencji załogi. W firmie H+H przekłada się to na klarowną strukturę zarządzania, krótkie ścieżki decyzyjne i koncentrację na celu – bez chaosu i zbędnych emocji.
Zarówno na oceanie, jak i w biznesie nie wygrywa ten, kto płynie najszybciej, lecz ten, kto najdłużej utrzymuje kurs. Dlatego firmę H+H rozwijam w sposób stabilny, odporny na kryzysy i gotowy na długodystansowe wyzwania – nawet wtedy, gdy warunki nagle się zmieniają.
Pomyślnych wiatrów!
Piotr Dauksza, urodzony w Warszawie w 1964 r., absolwent Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej w 1988 r. Żegluje od 1985 r., a od 1998 r. jako skipper odwiedził akweny: Morze Bałtyckie, Morze Północne, Morze Norweskie (Lofoty), Morze Barentsa (Nordkapp – Magerøya), Morze Labradorskie, Morze Baffina, Morze Beringa (Aleuty/Alaska), Morze Irlandzkie (Fastnet Race, trzykrotnie), Morze Śródziemne (Baleary, Gibraltar), Morze Tyrreńskie, Morze Adriatyckie, Morze Jońskie, Morze Egejskie (Cyklady), Morze Karaibskie (Małe Antyle: BVI, Wyspy Nawietrzne i Zawietrzne), Ocean Indyjski i Morze Andamańskie, Ocean Atlantycki (Wyspy Zielonego Przylądka, Azory, Wyspy Kanaryjskie), Ocean Spokojny (TransPac Los Angeles–Hawaje, Wyspy Towarzystwa – Polinezja Francuska), płynął wokół przylądka Horn i przez fiordy Patagonii.



