CEMENT Z PERSPEKTYWAMI

Inwestycje na fali, sektor pod presją

Na rynku widać rosnący portfel dużych projektów infrastrukturalnych i obronnych, które w kolejnych latach mogą stać się istotnym impulsem dla segmentu cementowego. Równolegle Cemex Polska kontynuuje działania na rzecz redukcji emisji CO2. Rafał Gajewski, dyrektor pionu handlowego i członek zarządu Cemex Polska, podsumowuje miniony rok w branży oraz przedstawia perspektywy na najbliższe kwartały.

Paweł Kaliński: Prognozy dla branży budowlanej na 2025 rok były umiarkowanie dobre. Jednak chyba nie wszystko poszło tak, jak się tego spodziewaliśmy?
Rafał Gajewski:
Na początku 2025 roku, w związku z napływem środków unijnych i oczekiwanym przyspieszeniem inwestycji infrastrukturalnych, prognozy dla branży rysowały się optymistycznie. Tym bardziej że powszechnie zakładano dość wyraźny spadek stóp procentowych.

W kolejnych miesiącach okazało się jednak, że otoczenie rynkowe rozwija się inaczej niż zakładano. Warunki były mniej sprzyjające dla firm budowlanych, a wyniki sektora – na tle wcześniejszych prognoz – rozczarowały. Dotyczyło to również rynku cementu i betonu. Według danych GUS produkcja cementu rok do roku spadła o ponad 3 proc. Spadki odnotowaliśmy także w Cemex – nasza sprzedaż wróciła do poziomu sprzed 2019 roku.

P.K.: Które przyczyny takich wyników sektora i spadku sprzedaży określiłby Pan jako najważniejsze?
R.G.:
Takich czynników było kilka. Przede wszystkim spodziewaliśmy się szybszych obniżek stóp procentowych. Tymczasem, mimo wyraźnego spadku inflacji, tempo luzowania polityki pieniężnej okazało się bardzo ograniczone. Po kolejnych decyzjach Rady Polityki Pieniężnej stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wynosi już 3,75 proc., ale jeszcze w czerwcu 2025 roku było to 5,75 proc. Tak wysoki poziom stóp hamował aktywność w segmencie mieszkaniowym, co przełożyło się na słabsze wyniki tej części rynku budowlanego.

Jeszcze do niedawna zakładaliśmy kolejne obniżki stóp procentowych w 2026 roku. W kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej i wojny na Bliskim Wschodzie analizujemy jednak, w jakim stopniu może nas dotknąć wzrost kosztów oraz czy nie pojawi się kolejna fala presji inflacyjnej. Ten scenariusz przypomina 2022 rok: najpierw gwałtownie wzrosły koszty paliw i gazu, a następnie – w kolejnych okresach – energii.
Wpływ na gorsze od oczekiwań wyniki sektora w 2025 roku miał także przebieg inwestycji infrastrukturalnych. Część projektów nie była realizowana zgodnie z harmonogramem, a opóźnienia wynikały m.in. z przyczyn administracyjnych: czasochłonnych odwołań i oczekiwania na rozstrzygnięcia – np. przed Krajową Izbą Odwoławczą – a także długiego procesu przygotowania i finalizacji postępowań przetargowych. Myślę, że rząd powinien usprawnić procesy, inaczej czekają nas długie opóźnienia.

P.K.: Obecne prognozy są jednak obiecujące.
R.G.:
Wrócę do mojej poprzedniej myśli. Rzeczywiście, wiele wskazuje na to, że kolejne lata w branży budowlanej – a także w segmencie cementowym – mogą być bardziej udane. Na horyzoncie widać szeroko zakrojone projekty infrastrukturalne, które powinny stać się pozytywnym bodźcem dla rynku. Mówimy m.in. o inwestycjach w energetykę jądrową, projekcie Port Polska, infrastrukturze dla kolei dużych prędkości oraz projektach obronnych w ramach Tarczy Wschód. Dużą skalę mają również budowa Zachodniej Obwodnicy Szczecina oraz rozwój terminali w Gdańsku i Świnoujściu w ramach programu Polskie Morze.

Realizacja wielu z tych projektów przypadnie na lata 2027–2030. Jednocześnie – biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia z opóźnieniami – podchodzimy do harmonogramów z ostrożnym optymizmem. Kluczowe bariery to przede wszystkim wydłużające się procedury administracyjne oraz odwołania w postępowaniach przetargowych, a także długi cykl przygotowania dokumentacji. Z perspektywy inwestorów publicznych ważne będzie usprawnienie procesu przygotowania i prowadzenia przetargów, stabilniejsze planowanie oraz lepsza koordynacja na etapie decyzji i pozwoleń – tak, aby ograniczać ryzyko przesunięć w realizacji.

Dodatkowym czynnikiem niepewności pozostaje sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie, która już przełożyła się na istotny wzrost cen paliw, a w konsekwencji także kosztów transportu i części surowców. W rezultacie będzie to prowadziło do wzrostu inflacji i kosztów działalności przedsiębiorstw. Dlatego cały sektor musi być przygotowany na różne ewentualności: z jednej strony skokowy wzrost zapotrzebowania na materiały budowlane (choć jeszcze nie w 2026 roku), z drugiej – istotny wzrost kosztów działalności i powrót presji inflacyjnej (i to już w 2026 roku), co może ponownie opóźniać realizację inwestycji. W Cemex analizujemy skrajne scenariusze, aby szybko dostosowywać planowanie operacyjne i handlowe do zmieniających się warunków. Jesteśmy gotowi na istotny wzrost zapotrzebowania na nasze produkty – jeżeli rzeczywiście wielkość rynku będzie skokowa w kolejnych latach. Będziemy również zdecydowanie reagować na presję kosztową tak, aby nie tracić rentowności.

P.K.: Z jakimi jeszcze wyzwaniami mierzy się sektor i firma Cemex w pierwszej połowie 2026 roku?
R.G.:
Na początku roku wyzwań dostarczyła nam ostra zima, która istotnie spowolniła prace budowlane. W pierwszych dwóch miesiącach roku w wielu regionach Polski aktywność budowlana niemal zamarła.

Istnieje ryzyko, że z uwagi na krótszy sezon budowlany niż w ostatnich latach, kiedy zimy były łagodne, nie uda się w pozostałych 10 miesiącach tego roku w pełni nadrobić strat spowodowanych niekorzystnymi warunkami pogodowymi w styczniu i lutym. W takim scenariuszu sukcesem byłoby, gdyby wielkość rynku cementu w całym 2026 pozostała na poziomie z 2025 roku.

Niezmiennie wyzwaniem pozostają rosnące koszty wynikające ze strategii dekarbonizacji naszej branży i całego przemysłu. W unijnym systemie handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) mechanizm darmowych przydziałów dla branży cementowej będzie stopniowo ograniczany. Czeka nas stopniowe, coroczne zmniejszanie poziomów darmowej alokacji do: 97,5 proc. w 2026 r., 95 proc. w 2027 r., 90 proc. w 2028 r., 77,5 proc. w 2029 r. oraz 51,5 proc. w 2030 r. (czyli odpowiednio redukcję o 2,5 proc., 5 proc., 10 proc., 22,5 proc. i 48,5 proc.). Dodatkowo zaostrzane są benchmarki: benchmark dla produkcji klinkieru na rok 2026 to 666 kg CO2 na tonę wyprodukowanego klinkieru, a każdy kilogram powyżej tego poziomu oznacza konieczność pokrycia różnicy uprawnieniami kupowanymi na rynku. Dla przykładu: w Cemex Polska obecny poziom emisji na tonę klinkieru to ok. 700 kg, co pokazuje skalę wyzwania kosztowego już dziś.

W praktyce oznacza to, że koszt CO2 dla producentów będzie w coraz większym stopniu zależał od dwóch czynników: rynkowej ceny uprawnień do emisji CO2, tzw. EUA (obecnie jest to około 70 euro za tonę CO2), oraz malejącej puli darmowych przydziałów. Im wyższa cena EUA i im mniejsza darmowa alokacja, tym większa presja na koszty jednostkowe. Dlatego – zarówno w skali branży, jak i w Cemex – kluczowe staje się przyspieszenie inwestycji w obniżanie emisyjności (m.in. redukcję wskaźnika klinkierowego, maksymalizację udziału paliw alternatywnych w paliwie i energia z OZE) oraz konsekwentne przenoszenie części tej presji kosztowej na ceny rynkowe. Dla zobrazowania skali: przy emisji rzędu 700 kg CO2 na tonę klinkieru każda zmiana ceny uprawnień do emisji CO2 o 10 EUR/t da ok. 7 EUR dodatkowego kosztu na tonę klinkieru (przed uwzględnieniem darmowych przydziałów).

P.K.: W zakresie redukcji emisji CO2 Cemex ma jednak ambitne plany.
R.G.:
To prawda. Do tych ambitnych celów dochodzimy, konsekwentnie realizując globalną strategię „Future in Action”. Jej istotnym elementem jest wprowadzanie na rynek kolejnych cementów o obniżonej emisyjności. Obecnie pracujemy nad produktami owskaźniku klinkierowym poniżej40 proc., opartymi na powszechnieznanych dodatkach mineralnych, jakpopioły lotne, kamień wapienny czyzmielony granulowany żużel wielkopiecowy, ale też opracowujemy produkty oparte o kalcynowaną glinę czyteż miks różnych dodatków mineralnych i kruszyw z recyklingu dopuszczanych normami.

Oczywiście tak znaczące zmiany wymagają istotnych inwestycji w naszych cementowniach w Chełmie i Rudnikach, ponieważ produkty o niższym wskaźniku klinkierowym są trudniejsze w mieleniu. Mówimy tu o nakładach rzędu setek milionów złotych.

Nasze produkty o obniżonej emisyjności promujemy aktywnie wśród klientów – z bardzo dobrym rezultatem, co widać m.in. w rosnącej sprzedaży rozwiązań oferowanych pod marką Vertua®. Co roku organizujemy również konkurs EkoProducent, popularyzując wiedzę o zrównoważonym rozwoju i doceniając partnerów wybierających bardziej zrównoważone rozwiązania. W ostatniej edycji wyróżniliśmy 62 klientów, którzy od 2020 roku osiągnęli najwyższe poziomy redukcji emisji CO2, wybierając produkty z linii Vertua®.

P.K.: Czy oprócz kosztów dekarbonizacji wyzwaniem dla branży pozostaje import tańszego cementu spoza Unii Europejskiej?
R.G.
: Tak, to ważny temat dla całegosektora. Wyzwaniem jest wciąż rosnący import, zwłaszcza zza wschodniej granicy. Według oficjalnych rejestrów administracji celno-skarbowej w 2025 roku wjechało z Ukrainy do Polski około 820 tys. ton cementu, co oznacza 16-krotny wzrost importu cementu z tego kraju w porównaniu do roku 2021, tj. czasu sprzed wybuchu wojny na Ukrainie. W dłuższym horyzoncie jest to realne zagrożenie dla rodzimych producentów, ponieważ oznacza nieuczciwą, nierówną konkurencję skutkującą presją cenową i ryzykiem wypierania krajowej produkcji cementu z rynku przez towar, który nie ponosi porównywalnych kosztów regulacyjnych – w tym kosztów związanych z emisjami CO2. Koszty produkcji w Ukrainie – wynikające m.in. z mniej restrykcyjnych regulacji środowiskowych – są niższe niż w Polsce, a dodatkowo część wartości dodanej oraz zysków z tej sprzedaży jest transferowana poza granice naszego kraju. Z perspektywy rynku oznacza to mniejszą skłonność importerów do długoterminowych inwestycji w moce, miejsca pracy i technologie obniżające emisyjność w Polsce.

Ale są tu także bardziej pozytywne perspektywy. Od 2026 roku ruszył unijny mechanizm CBAM – Mechanizm Dostosowywania Cen na Granicach z Uwzględnieniem Emisji CO2 (Carbon Border Adjustment Mechanism) – obejmujący m.in. import cementu do UE. W praktyce oznacza to, że importer (lub jego przedstawiciel) będzie zobowiązany do rozliczenia emisji „wbudowanych” w importowany towar i do nabywania oraz umarzania odpowiedniej liczby certyfikatów CBAM. Cena certyfikatów ma być powiązana z ceną uprawnień do emisji w unijnym systemie EU ETS, tak aby wyrównać warunki konkurencji między producentami z UE i spoza UE. Jeżeli w kraju pochodzenia towaru został już zapłacony porównywalny koszt emisji, mechanizm przewiduje możliwość jego odliczenia. Liczymy, że ten nowy graniczny podatek węglowy od importowanego cementu odczuwalnie zmniejszy przewagę kosztową producentów i importerów cementu spoza UE. W konsekwencji pomoże to ustabilizować sytuację na rynku cementu – z korzyścią nie tylko dla polskiego sektora cementowego, ale i dla całej gospodarki.


Archiwum: Cemex Polska

Projekty CEMEX w zakresie badań i rozwoju, innowacji i rozwoju biznesu są częścią globalnej sieci współpracy w dziedzinie badań i rozwoju, kierowanej przez Cemex S.A.B. de C.V siedzibą w Meksyku.