W poprzek silosów

Teza, którą stawiamy w pracach nad Polityką Architektoniczną Państwa, jest w gruncie rzeczy powrotem do podstawowej definicji architektury. Rozumiemy ją jako rozwiązywanie problemów społecznych poprzez projektowanie architektoniczne” – w przededniu Kongresu Architektury Polskiej mówi arch. PIOTR GADOMSKI, wiceprezes Krajowej Rady Izby Architektów RP.

PIOTR GADOMSKI
Architekt, wiceprezes Krajowej Rady Izby Architektów RP

Paweł Kaliński: Ruszyły na nowo prace nad Polityką Architektoniczną Państwa, rusza też Kongres Architektury Polskiej. To nie przypadek?
Piotr Gadomski:
Jednym z najważniejszych celów Kongresu jest pomoc w redakcji i w uporządkowaniu zagadnień, które powinny znaleźć się w polskiej polityce architektonicznej – czy, jak chce rząd, w Polityce Architektonicznej Państwa. Mówimy więc nie tylko o samej dyskusji, ale także o bardzo konkretnym wkładzie merytorycznym.

Ta równoległość oraz możliwość wydobycia efektu synergicznego były jednymi z głównych powodów takiego zaplanowania działań. Chodziło o to, żeby te dwa procesy się wzajemnie wzmacniały, żeby przenosiły między sobą wnioski, refleksje i konkretne propozycje. Podobny kongres zorganizowanyrok wcześniej czy rok później nie miałby szans na taką skalę oddziaływania.

Mam więc nadzieję, że powiązanie Kongresu i działań zespołu do spraw polityki architektonicznej będzie rzeczywiście ścisłe, że te dwa nurty pracy intelektualnej będą się wzajemnie zasilały treściami. Jeśli to się uda, efektem stanie się materiał nie tylko ciekawy, ale przede wszystkim uporządkowany i użyteczny z punktu widzenia dokumentu państwowego.

P.K.: O architekturze i urbanistyce debatować będą architekci, urbaniści, ale także badacze – w szerokim rozumieniu – rzeczywistości społecznej. Na ile może to pomóc w znalezieniu lekarstwa na bolączki polskich metropolii, miast, miasteczek i wsi?
P.G.:
Teza, którą stawiamy w pracach nad Polityką Architektoniczną Państwa, jest w gruncie rzeczy powrotem do podstawowej definicji architektury. Rozumiemy ją jako rozwiązywanie problemów społecznych poprzez projektowanie architektoniczne.

Jeżeli tak postawimy sprawę, automatycznie otwieramy bardzo szerokie pole działania. Architektura przestaje być redukowana do spraw formy czy estetyki, a zaczyna obejmować wiele równoległych obszarów – oczywiście funkcjonalnych, ale też społecznych, ekonomicznych, planistycznych, transportowych, energetycznych. W takim ujęciu naturalne staje się zaproszenie do debaty przedstawicieli różnych dziedzin. Bo jeśli architektura ma odpowiadać na realne problemy społeczne, to nie da się tego zrobić wyłącznie z jednej perspektywy.

Dlatego Kongres nie jest zamkniętym wydarzeniem „od architektów dla architektów”. To świadomie zaprojektowana przestrzeń do debaty społecznej o architekturze. Chcemy wydobyć nowe wątki, oddać głos także tym, którzy na co dzień nie zajmują się projektowaniem, ale są odbiorcami przestrzeni – użytkownikom, mieszkańcom, różnym grupom społecznym. Ostatecznie przecież wszystko, co powstaje w ramach architektury, jest przeznaczone dla określonych użytkowników w wymiarze indywidualnym lub społecznym.

Udział tych środowisk jest nie tylko pożądany, ale wręcz konieczny. Zresztą skala zainteresowania Kongresem pokazała, że taka potrzeba istnieje – rejestracje wyczerpały się bardzo szybko, co było dla nas niemałym zaskoczeniem. Liczymy wobec tego, że oprócz architektów, którzy chcą śledzić postęp prac nad Polityką Architektoniczną Państwa, aktywnie włączą się w debatę również krytycy architektury, użytkownicy i sympatycy tej dziedziny. Już sam przekrój zgłoszeń pokazuje, jak bardzo interdyscyplinarne jest to środowisko.

P.K.: W panelach przewija się wątek misji architekta i architektury w kształtowaniu lepszego środowiska życia. Na ile realna jest odbudowa siły sprawczej tej grupy zawodowej?
P.G.:
Rzeczywiście dziś architekt bywa spychany na pozycję znacznie mniej decyzyjną niż kiedyś. Ta diagnoza jest dość powszechna i trudno z nią polemizować. Ostatnie sto lat – szczególnie w realiach polskich – bardzo mocno zmieniło znaczenie tego zawodu, jego narzędzia oraz wpływ na kształtowanie przestrzeni. To proces głęboki i wielowymiarowy.

Natomiast warto jasno powiedzieć, że Polityka Architektoniczna Państwa nie jest wyrazem ambicji czy roszczeń środowiska zawodowego. To zobowiązanie państwa, podobne do innych polityk horyzontalnych, takich jak polityka zdrowotna, energetyczna czy obronna. Jej istotą jest przełamywanie silosowego myślenia w administracji. Dziś bardzo często mamy do czynienia z sytuacją, w której różne obszary – na przykład budownictwo i środowisko – funkcjonują jako odrębne, niekomunikujące się systemy. Polityka architektoniczna próbuje przeciąć te podziały i spojrzeć na problem w sposób całościowy. Mówi, że jeśli chcemy poprawić jakość przestrzeni, musimy jednocześnie rozmawiać o klimacie, środowisku, funkcji, formie, procedurach, legislacji i wielu innych elementach. Podejście horyzontalne jest tu po prostu niezbędne.

Warto też pamiętać, że wątek opracowania polskiej polityki architektonicznej nie pojawił się wczoraj. Już w 2013 roku podejmowaliśmy pierwsze próby zainteresowania nim rządu. Dziś, po kilkunastu latach, mamy wreszcie wyraźny sygnał: „tak, chcemy się tym zająć”. To daje pewną dawkę optymizmu. W obecnej współpracy z administracją widzę zrozumienie, otwartość i chęć działania, co pozwala mieć nadzieję na konkretne efekty.

Natomiast sam spadek prestiżu zawodu architekta to temat dużo szerszy. Można go analizować także w kontekście mechanizmów rynkowych – na ile osłabienie tej roli sprzyjało funkcjonowaniu kapitału w mniej regulowanym środowisku. To jednak osobna dyskusja, do której być może również dojdzie podczas Kongresu.

P.K.: Kongres uwieńczony zostanie podpisaniem Karty Warszawskiej. Co ma szansę znaleźć się w tym dokumencie i czy może on osiągnąć rangę historycznych kart?
P.G.:
Planujemy Kartę Warszawską jako swego rodzaju manifest podsumowujący prace Kongresu. Chcemy ją opracować, oprawić i przedstawić jako konkretny dokument podczas prac zespołu do spraw polityki architektonicznej. Sama nazwa oczywiście nawiązuje do tradycji takich dokumentów jak Karta Ateńska czy Karta Wenecka – być może odważnie, ale świadomie wpisujemy się w ten sposób myślenia.
Na treść Karty złożą się zarówno wnioski z debat, jak i materiały powstające w trakcie wydarzenia.

ruchamiamy m.in. otwarty, „czatowy” notatnik,w którym uczestnicy będą mogli na bieżąco dopisywać swoje tezy i obserwacje. Całość tego materiału zostanie następnie przekazana do prac zespołu międzyresortowego. W praktyce oznacza to bardzo bezpośrednie przełożenie kongresowych dyskusji na memorandum dla rządu – można powiedzieć niemal jeden do jednego.

Jako organizatorzy jesteśmy jednocześnie w dużej części członkami tego zespołu, więc kanał komunikacji jest tu właściwie bezpośredni i niezakłócony. Sprzyja nam również dobra atmosfera współpracy z administracją. Kongres objęty jest patronatami trzech resortów: Ministerstwa Rozwoju i Technologii, Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

To wszystko sprawia, że droga Karty Warszawskiej do realnego wpływu na kształt Polityki Architektonicznej Państwa jest możliwie najkrótsza.

P.K.: Których wydarzeń Pana zdaniem nie może przegapić żaden przedstawiciel szeroko rozumianej branży budowlanej, a których nikt zainteresowany lepszym życiem w Polsce?
P.G.:
Kongres został pomyślany nie tylko jako debata o głównych zagadnieniach – takich jak definicja architektury, rola architekta czy jego odpowiedzialność wobec społeczeństwa – ale także jako wydarzenie z bogatym programem wydarzeń towarzyszących w różnych miastach Polski. Zachęcam do śledzenia tych wydarzeń, bo one często pokazują szerszy kontekst i pozwalają spojrzeć na temat z innej perspektywy. Program dostępny jest na stronie internetowej Kongresu.

Jeden z pierwszych paneli nosi tytuł Architektura ambasadorem Polski w świecie. To ciekawy wątek, bo pokazuje, że mimo często odczuwanej w kraju degradacji roli architekta jakość polskiej architektury bywa bardzo dobrze oceniana za granicą. Jestem przekonany, że ta rozmowa wniesie pewną dawkę optymizmu – pozwoli na chwilę wyjść poza codzienną frustrację i zobaczyć, że to, co powstaje wokół nas, ma wartość, jest dostrzegane i doceniane.

Myślę, że właśnie takie momenty – łączące refleksję z szerszą perspektywą – są szczególnie warte uwagi, zarówno dla branży, jak i dla wszystkich zainteresowanych jakością przestrzeni, w której żyjemy. Tym serdeczniej zapraszam do śledzenia kongresowych debat.


Archiwum: Jakub Obarek